28/05/2026
Publikowanie zdjęć dzieci w internecie stało się dla nas czymś zupełnie naturalnym.
Zdjęcie z dyplomem.
Zdjęcie ze szkolnej akademii.
Zdjęcie z konkursu.
Zdjęcie z zakończenia roku.
Zdjęcie z wakacji.
Rodzice publikują, bo są dumni.
Szkoły i przedszkola publikują, bo chcą pokazać swoją pracę.
I ja naprawdę rozumiem te intencje. Bo one są jak najbardziej ludzkie.
Ale coraz częściej mam poczucie, że w tej codzienności zapominamy o jednym: zdjęcie dziecka opublikowane w sieci przestaje być tylko NASZĄ pamiątką.
Może zostać pobrane, zapisane, przesłane dalej, wyrwane z kontekstu albo wykorzystane w sposób, którego nigdy byśmy nie zaakceptowali.
A dziś, przy rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji, to ryzyko jest dużo większe niż jeszcze kilka lat temu.
Nie opieram tego posta wyłącznie na własnych przekonaniach, chociaż moje stanowisko jest bardzo jasne: jestem ogromną przeciwniczką publikowania zdjęć dzieci w social mediach.
Opieram go również na danych z raportu Dyżurnet.pl/NASK 2025.
To są dane z Polski. Z naszego środowiska cyfrowego.
W raporcie pojawiają się liczby, których nie da się zignorować: ponad 9 tysięcy zgłoszeń dotyczących potencjalnych materiałów przedstawiających se*sualne wykorzystywanie dzieci, blisko 3 tysiące potwierdzonych incydentów CSAM i prawie 300% wzrost materiałów generowanych lub przetwarzanych z użyciem AI.
To powinno nas zatrzymać.
Szczególnie jako dorosłych, którzy decydują za dzieci.
To od nas zależy, czy nasze dzieci będą bezpieczne. Także w sieci.
Ochrona wizerunku dziecka nie jest przesadą.
Prywatność dzieci nie może być mniej ważna niż lajki i zasięgi.
Najbardziej chronimy dzieci wtedy, kiedy świadomi są dorośli.
I moim zdaniem to właśnie od tej świadomości powinniśmy dziś zaczynać każdą rozmowę o publikowaniu zdjęć dzieci w internecie.
Link do raportu NASK zostawiam w pierwszym komentarzu.
Zostaw ❤️ jesli myślisz podobnie i podaj dalej dla budowania świadomości cyber zagrożeń.