NLO SMS PZKosz Władysławowo

NLO SMS PZKosz Władysławowo Niepubliczne Liceum Ogólnokształcące Szkoła Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Koszykówk

Stasiu W Dąbrowie Górniczej -po 3 latach nauki w SMS PZKOSZ Władysławowo przyszedł czas na PLK. "Utalentowany combo guar...
17/08/2026

Stasiu W Dąbrowie Górniczej -po 3 latach nauki w SMS PZKOSZ Władysławowo przyszedł czas na PLK.

"Utalentowany combo guard, wychowanek drużyny z Radomia, reprezentant Polski U18,która awansowała do finałów ME, ostatnie szlify zbierał w barwach SMS PZKosz Władysławowo"

Powodzenia, jesteśmy pewni, że sobie poradzisz🍀🏀💪

Thijs Braam swoją przygodę z koszykówką kontynuować będzie w USA w Minnesota State University Moorhead Dragons Men’s Bas...
11/08/2026

Thijs Braam swoją przygodę z koszykówką kontynuować będzie w USA w Minnesota State University Moorhead Dragons Men’s Basketball. Gratulujemy i trzymamy za Ciebie kciuki💪🍀🏀

🇵🇱🥈 Reprezentacja Polski zakończyła mistrzostwa Europy U18 Dywizji B na drugim miejscu! W finale Biało-Czerwoni przegral...
02/08/2026

🇵🇱🥈 Reprezentacja Polski zakończyła mistrzostwa Europy U18 Dywizji B na drugim miejscu! W finale Biało-Czerwoni przegrali z Holandią 57:71, jednak cały turniej należy ocenić bardzo pozytywnie. 🏀🔥
W składzie reprezentacji znalazło się trzech przedstawiciel NLO SMS PZKosz Władysławowo a zespół z powodzeniem prowadził Mariusz Niedbalski. cji znalazło się trzech przedstawicieli [SMS PZKosz Władysławowo], a zespół prowadził [Mariusz Niedbalski]. Najważniejszy cel został zrealizowany — Polacy wywalczyli awans do Dywizji A! 👏🇵🇱
Serdeczne gratulacje dla zawodników i całego sztabu szkoleniowego za realizację postawionego celu! Zapraszam do przeczytania mojej relacji z ostatniego meczu turnieju. 👇
Holandia zbyt mocna. Polacy kończą mistrzostwa Europy U18 Dywizji B na drugim miejscu
W finale mistrzostw Europy U18 Dywizji B reprezentacja Polski przegrała z Holandią 57:71 i zakończyła turniej na drugim miejscu. Najskuteczniejszym zawodnikiem wśród Biało-Czerwonych był Szymon Łata, który zdobył 10 punktów. Pomimo niepowodzenia w decydującym spotkaniu Polacy, już wcześniej zrealizowali najważniejszy cel, zapewniając sobie awans do Dywizji A.
Sytuacja przed spotkaniem:
Reprezentacja Polski pokonała Belgię 89:81 w półfinale mistrzostw Europy U18 Dywizji B. Najskuteczniejszym zawodnikiem Biało-Czerwonych był August Chałupa, który zdobył 24 punkty. Dzięki sobotniemu zwycięstwu zespół Mariusza Niedbalskiego awansował do finału oraz zapewnił sobie promocję do Dywizji A. Z kolei Holendrzy w półfinale pokonali Czechów 78:66.
Przebieg meczu:
Na początku decydującego starcia trener Mariusz Niedbalski zdecydował się na żelazne zestawienie wyjściowe, czyli takie same jak w starciu z Belgią. Pierwsze punkty w meczu zdobyli Polacy, a konkretnie Szymon Łata, który po odważnym wejściu pod kosz uzyskał dwa oczka. Z kolei Holendrzy otworzyli swój dorobek punktowy dzięki celnemu trafieniu z linii rzutów wolnych. Aktywny był Szymon Łata, który do swojego dorobku dopisał trzy punkty, wykorzystując krosowe podanie. Od początku spotkania to nasz zespół nadawał ton wydarzeniom na boisku. Biało-Czerwoni przystąpili do tego meczu bez presji związanej z koniecznością walki o awans do Dywizji A, ale z jasnym celem w postaci zwycięstwa w starciu finałowym. Rywale wykorzystywali niefrasobliwość naszego zespołu w defensywie, wymuszając przewinienia i regularnie stając na linii rzutów wolnych. Ponieważ Biało-Czerwoni przekroczyli limit fauli zespołowych, każde kolejne przewinienie defensywne dawało Holendrom dwa rzuty wolne, z których zdobywali łatwe punkty. Tempo gry zdecydowanie spadło po kolejnych przewinieniach. Zawodnicy obu zespołów wędrowali od kosza do kosza, stając na linii rzutów wolnych, z której trafiali ze zmiennym szczęściem. Pierwsi z ofensywnego marazmu otrząsnęli się Polacy. Zdobyli kilka punktów z rzędu, a po celnej trójce Antoniego Majcherka odskoczyli na sześć oczek, prowadząc 15:9. Rywale mieli ogromne problemy z wypracowaniem sobie dogodnych pozycji do rzutów. Ich gra w ataku nie wyglądała najlepiej, przez co dorobek Holendrów na niespełna minutę przed końcem pierwszej kwarty nie był imponujący. Gdy sukcesywnie powiększaliśmy przewagę, rywale ostudzili nasz zapał w najlepszy możliwy sposób. Równo z końcową syreną za trzy punkty trafił Tayshawn Gipson, ustalając wynik pierwszych 10 minut na 17:12 dla Polski. Niewątpliwie zanotowaliśmy pozytywne otwarcie, już na wczesnym etapie spotkania budując niewielką przewagę.
Z kolei drugą kwartę lepiej otworzyli Holendrzy, którzy błyskawicznie zbliżyli się na odległość zaledwie jednego punktu. Był to efekt kilku udanych akcji. Na szczęście ich pozytywną serię celnym rzutem za dwa punkty przełamał Michał Nagel. Gra się wyrównała, a nasz zespół stracił wcześniejszy rytm w ataku. W efekcie przy wyniku 21:18 trener Mariusz Niedbalski poprosił o pierwszy w tym meczu czas. Uwagi trenera przyniosły oczekiwany efekt. Jan Grzesiak odważnie zaatakował kosz, zdobył dwa punkty po efektownym eurostepie, a następnie wykorzystał dodatkowy rzut wolny. Dzięki akcji 2+1 Biało-Czerwoni odskoczyli na pięć punktów, prowadząc 24:19. Akcje toczyły się w otwartym boisku. Polacy popisali się przechwytem, ale niestety August Chałupa nie wykorzystał prostego rzutu spod kosza. Niewykorzystana okazja zakończyła się skuteczną odpowiedzią Holendrów, a dwa punkty w kontrataku zdobył Tayshawn Gipson. Mówiąc nieco metaforycznie, ta sekwencja zdarzeń kosztowała nasz zespół cztery punkty. Graliśmy cierpliwie w ataku, wykorzystując dużą liczbę podań. Gracze obwodowi długo szukali dogodnej pozycji dla swoich podkoszowych. W jednej z tego typu akcji Szymon Łata wyłożył piłkę jak na talerzu Franciszkowi Borucińskiemu-Hrycykowi, a wysokiemu zawodnikowi nie pozostało nic innego, jak zrobić z tego odpowiedni użytek i zdobyć dwa punkty spod kosza. Przytrafiały nam się jednak proste błędy techniczne w postaci strat i przewinień w ataku, co uniemożliwiało dalsze powiększanie przewagi. Pierwsza połowa była niezwykle wyrównana i przez długi czas toczyła się punkt za punkt. Ostatecznie zakończyła się minimalnym prowadzeniem Polski 30:29.
Na tym etapie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem w polskim zespole był Szymon Łata, który zdobył 10 punktów. Jak zwykle w przerwie zajrzeliśmy do statystyk, aby poszukać źródeł minimalnej przewagi Biało-Czerwonych. Polacy trafili 11 z 33 rzutów z gry, co przełożyło się na 33,33 procent skuteczności. Holendrzy wykorzystali tylko 10 z 38 prób, osiągając 26,32 procent. Nasz zespół zdecydowanie lepiej prezentował się z dystansu – trafił 3 z 9 rzutów za trzy punkty, czyli 33,33 procent. Rywale wykorzystali zaledwie 1 z 15 prób, co dało bardzo słabe 6,67 procent skuteczności.
Holendrzy lepiej radzili sobie natomiast w rzutach za dwa punkty. Trafili 9 z 23 prób, osiągając 39,13 procent, podczas gdy Polacy wykorzystali 8 z 24 rzutów, czyli 33,33 procent. Rywale skuteczniej wykonywali także rzuty wolne – trafili 8 z 12, co dało 66,67 procent. Biało-Czerwoni wykorzystali jedynie 5 z 11 prób, osiągając 45,45 procent skuteczności.
Przewaga naszego zespołu była widoczna w walce na tablicach. Polacy zanotowali 29 zbiórek, w tym 21 w obronie, podczas gdy Holendrzy mieli ich 25, z czego 15 defensywnych. Rywale lepiej prezentowali się jednak na atakowanej tablicy, wygrywając w zbiórkach ofensywnych 10:8. Biało-Czerwoni zdecydowanie częściej dzielili się piłką, notując sześć asyst przy zaledwie jednej Holendrów.
Do poprawy pozostawała liczba strat. Polacy popełnili ich siedem, natomiast rywale tylko trzy. Holendrzy zanotowali także cztery bloki, podczas gdy nasz zespół nie miał żadnego. Statystyki dobrze odzwierciedlały niezwykle wyrównany przebieg spotkania. Polska lepiej rzucała z dystansu, częściej dzieliła się piłką i wygrała walkę na tablicach, ale Holendrzy nadrabiali zbiórkami ofensywnymi, mniejszą liczbą strat oraz skuteczniejszą grą na linii rzutów wolnych. Nic więc dziwnego, że po pierwszej połowie Biało-Czerwoni prowadzili zaledwie 30:29.
Na początku trzeciej kwarty po obu stronach widoczna była stagnacja w ofensywie. W jednej z akcji dopisało nam jednak sporo szczęścia. Niecelny rzut nie trafił nawet w obręcz, ale w strefie podkoszowej najlepiej odnalazł się Łukasz Łysek, który zanotował zbiórkę ofensywną i popisał się niezwykle cenną dobitką. Rywale konsekwentnie stosowali wysoką obronę, utrudniając naszemu zespołowi wyprowadzenie piłki. Taki sposób gry pozostawiał jednak więcej miejsca w polu trzech sekund, dlatego Biało-Czerwoni starali się regularnie przedostawać pod kosz. Jedna z takich akcji zakończyła się jednak niepowodzeniem, ponieważ rzut floaterem okazał się nieskuteczny. Dobra energia w defensywie przełożyła się również na skuteczny atak Holendrów, którzy w połowie trzeciej kwarty po dobrze rozegranej akcji dwójkowej wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Na razie nie miało to jeszcze negatywnego odzwierciedlenia w wyniku, jednak sam przebieg gry nie wyglądał najlepiej. Dlatego przy prowadzeniu Holendrów 38:37 trener Mariusz Niedbalski poprosił o przerwę na żądanie, widząc, że jego podopieczni mają coraz większe problemy z organizacją gry. Holendrzy poczuli krew i już po przerwie wrócili na parkiet z jeszcze wyższą defensywą. Przejęli piłkę na naszej połowie, a całą akcję zakończyli efektownym wsadem. Musieliśmy oddawać rzuty pod presją czasu i z nieprzygotowanych pozycji. Na szczęście chwilę oddechu dał naszemu zespołowi Piotr Łosiak, trafiając bardzo ważny rzut spod kosza. Dzięki temu impet rywali nieco osłabł i mogliśmy wrócić do gry. Zrobiliśmy to na tyle skutecznie, że ponownie objęliśmy prowadzenie. Tym razem to opiekun drużyny z kraju tulipanów poprosił o przerwę na żądanie. Wobec wysokiej obrony rywali właściwym rozwiązaniem było przyspieszenie gry. Niestety skutkowało to również niedokładnościami, chociażby w postaci błędu kroków. Sam sposób rozwiązywania akcji był jednak jak najbardziej pożądany i przy odrobinie większej precyzji mógł przynieść dobre efekty. Jakby na zawołanie, w kolejnym posiadaniu rywale zostali ukarani za taką defensywę. Szybko przenieśliśmy piłkę na połowę ataku, a otwarty rzut z rogu za trzy punkty trafił Piotr Łosiak. Nie zmieniało to jednak faktu, że w tej części gry stroną przeważającą byli Holendrzy, którzy wypracowali sobie kilkupunktową przewagę. Dodatkowo mieliśmy problemy z zastawianiem własnej tablicy, popełniając niepotrzebne przewinienia przy walce o zbiórkę. W efekcie dawaliśmy rywalom okazje do zdobywania łatwych punktów z linii rzutów wolnych. Po trzech kwartach przegrywaliśmy minimalnie 45:47. Kwestia końcowego rozstrzygnięcia nadal pozostawała jednak otwarta, choć to rywale przystępowali do decydującej części gry w lepszych nastrojach.
W pierwszym posiadaniu czwartej kwarty rywale zdobyli kolejne dwa punkty, wykorzystując zbiórkę w ataku. Po raz kolejny w naszym zespole szwankowało zastawienie własnej tablicy. Gdy spod kosza trafił Nikodem Woźny, opiekun Holendrów, mimo niewielkiego prowadzenia swojego zespołu, poprosił o przerwę na żądanie. Do końca spotkania pozostawało wówczas 8 minut i 25 sekund. W naszej grze było naprawdę sporo niefrasobliwości. Nawet gdy popisaliśmy się przechwytem, chwilę później straciliśmy piłkę pod bronionym koszem, a rywale otrzymali dwa punkty niemal za darmo. Rywale poczuli swoją szansę i przy każdej okazji starali się przyspieszać grę, wykorzystując niezorganizowaną obronę Biało-Czerwonych. Nasz zespół z kolei męczył się w ataku pozycyjnym, grając zbyt statycznie. Pomimo optycznej przewagi Holendrów wynik przez cały czas pozostawał na styku. Wówczas ważną trójkę po odrzuceniu trafił Yanu Slingerland, dając swojemu zespołowi pięciopunktowe prowadzenie 56:51. Biorąc pod uwagę niskopunktowy charakter spotkania i jego etap, można było powiedzieć, że Holendrzy powoli zaczynali uciekać. Nasz zespół nieraz podczas tego turnieju udowadniał, że potrafi wychodzić z jeszcze większych tarapatów, dlatego nie należało tracić nadziei. Trudno było jednak oczekiwać poprawy wyniku, skoro po raz kolejny pozwalaliśmy rywalom zdobywać punkty po zbiórkach ofensywnych. Wobec niekorzystnego obrotu spraw trener Mariusz Niedbalski musiał zareagować, prosząc o przerwę na żądanie. Na 4 minuty i 8 sekund przed końcem spotkania Polska przegrywała 52:58. Na szczęście swoim firmowym zagraniem popisał się Stanisław Musiałek, który wkręcił się pod kosz i zdobył jakże potrzebne dwa punkty, dając naszemu zespołowi odrobinę nadziei na poprawę sytuacji. Mieliśmy coraz większe problemy z sforsowaniem defensywy rywali. Decydowaliśmy się na indywidualne akcje, które bardzo często kończyły się stratami, przechwytami Holendrów i skutecznymi kontratakami. Czasu na odrobienie strat pozostawało coraz mniej, a widmo finałowej porażki coraz wyraźniej zaglądało nam w oczy. Holendrzy mądrze korzystali z upływającego czasu, rozgrywając długie i cierpliwe akcje. Gdy dodatkowo trafili za trzy punkty, znaleźli się już w naprawdę komfortowej sytuacji. Ostatecznie reprezentacja Polski musiała uznać wyższość Holandii w finale mistrzostw Europy U18 Dywizji B, przegrywając 57:71. Najskuteczniejszym zawodnikiem w polskim zespole był Szymon Łata, który zdobył 10 punktów. Wśród rywali wyróżnił się Jayden Anike, autor 20 oczek.
Końcowy wynik nie oddaje jednak przebiegu spotkania, ponieważ nasz zespół przez bardzo długi czas pozostawał w grze o zwycięstwo. O porażce zdecydowała przede wszystkim słabsza czwarta kwarta, przegrana 12:24. Biało-Czerwoni już wcześniej zrealizowali jednak najważniejszy cel, jakim był awans do Dywizji A.
Pomimo niepowodzenia w decydującym spotkaniu cały turniej należy uznać za bardzo udany. Całemu zespołowi oraz sztabowi szkoleniowemu należą się ogromne gratulacje za wykonanie postawionego przed nimi zadania i wywalczenie promocji do najwyższej dywizji.
Polska – Holandia: 57:71
Dla Polski punktowali:
Szymon Łata 10, August Chałupa 9, Antoni Majcherek 7, Piotr Łosiak 6, Jan Grzesiak 5, Łukasz Łysek 5, Stanisław Musiałek 4, Bartosz Folga 4, Nikodem Woźny 2, Franciszek Boruciński-Hrycyk 2, Michał Nagel 2, Hubert Świrydowicz 1.
Wyniki kwart:
1. kwarta:17 :12
2. kwarta: 13:17
3. kwarta: 15:18
4. kwarta: 12:24
Trener: Mariusz Niedbalski; asystenci: Wojciech Jagiełka, Jakub Krakowczyk.
Następny mecz:
Ostatnią męską reprezentacją Polski, która tego lata przystąpi do rywalizacji, będzie kadra U16 prowadzona przez trenera Rafała Gila. Biało-Czerwoni wystąpią w mistrzostwach Europy Dywizji A, które odbędą się w dniach 7–15 sierpnia w Oradei w Rumunii.
Nie będziemy jednak relacjonować tego turnieju, ponieważ prawdopodobnie żaden z zawodników SMS PZKosz Władysławowo, którzy znaleźli się w szerokiej kadrze, nie znajdzie się w ostatecznym składzie reprezentacji na mistrzostwa.
Foto: FIBA.


Ależ to były emocje! Reprezentacja Polski wyszarpała zwycięstwo nad Ukrainą 56:55, a losy spotkania rozstrzygnęły się w ...
27/07/2026

Ależ to były emocje! Reprezentacja Polski wyszarpała zwycięstwo nad Ukrainą 56:55, a losy spotkania rozstrzygnęły się w ostatnich sekundach.
Bohaterem Biało-Czerwonych został Szymon Łata Brawo! 🇵🇱🔥
Zapraszam do przeczytania mojej relacji z tego niezwykle zaciętego meczu. 👇
Polska wyszarpała zwycięstwo w meczu z Ukrainą. Szymon Łata bohaterem!
W trzecim meczu mistrzostw Europy U18 Dywizji B reprezentacja Polski pokonała Ukrainę 56:55. Emocje trwały do ostatnich sekund, a bohaterem Biało-Czerwonych został fenomenalny Szymon Łata, który zdobył 24 punkty, przeprowadzając decydującą akcję.
Sytuacja przed spotkaniem:
W drugim meczu mistrzostw Europy U18 Dywizji B reprezentacja Polski, dzięki świetnej drugiej połowie, pewnie pokonała Portugalię 78:58. Najskuteczniejszym zawodnikiem w naszym zespole był Jan Grzesiak, który zdobył 17 punktów. Tym samym reprezentacja Polski po dwóch dniach rywalizacji miała na swoim koncie komplet zwycięstw. Na przeciwnym biegunie znajdowali się ostatni rywale Biało-Czerwonych, czyli Ukraińcy, którzy dotychczas nie zaznali smaku zwycięstwa. Najpierw wysoko przegrali z Czechami 51:81, a następnie, po bardziej wyrównanym spotkaniu, ulegli Azerbejdżanowi 68:77.
Przebieg meczu:
W starciu z Ukrainą w pierwszej piątce wybiegli: Szymon Łata, Stanisław Musiałek, August Chałupa, Michał Nagel i Bartosz Folga. Pierwsze punkty w spotkaniu zdobyli rywale. Yevhen Tatunchak skutecznie zakończył akcję wejściem pod kosz, trafiając za dwa punkty. Jako pierwszy w naszym zespole do kosza trafił Hubert Świrydowicz, który wykorzystał dwa rzuty wolne. Mieliśmy problemy z obroną akcji jeden na jednego, a rywale dobrze dzielili się piłką i wypracowywali sobie otwarte pozycje na dystansie. W efekcie mniej więcej w połowie pierwszej kwarty prowadzili już 10:4. Nasi sąsiedzi byli niezwykle skuteczni i grali z dużym animuszem. Z kolei reprezentacja Polski męczyła się w ataku, nie potrafiąc wypracować sobie dogodnych pozycji do rzutu. Gdy rywale popisali się kolejnym skutecznym zagraniem, odskoczyli już na dziesięć punktów, prowadząc 14:4. Wówczas trener Mariusz Niedbalski nie miał wyjścia i poprosił o pierwszą w tym meczu przerwę na żądanie. Ponownie nie zaliczyliśmy dobrego wejścia w spotkanie. Co gorsza, zamiast poprawy gry przytrafił nam się faul niesportowy. Strzelecką niemoc naszego zespołu przełamał Antoni Majcherek, który trafił spod kosza. Nadal jednak forsowaliśmy trudne akcje i oddawaliśmy rzuty przez ręce. Zmniejszenie strat utrudniał nam również dobry powrót Ukraińców do obrony, przez co nie mogliśmy wyprowadzać skutecznych kontrataków. Często musieliśmy ścigać się z upływającym czasem, decydując się na rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Pierwsza kwarta była fatalna w naszym wykonaniu pod każdym względem. Z pewnością Biało-Czerwoni chcieli jak najszybciej zapomnieć o tej części spotkania. Zakończyła się ona sensacyjnym wynikiem 8:21, dlatego już po dziesięciu minutach mieliśmy spore straty do odrobienia.
Promyk nadziei przyniosło już pierwsze posiadanie drugiej kwarty. Dobrze rozegraną akcję dwójkową ze Stanisławem Musiałkiem skutecznie wykończył Bartosz Folga. W końcu zaczęliśmy grać bardziej zdecydowanie w ataku, wygrywając pojedynki jeden na jednego. Większa energia sprawiła, że przeciwnicy musieli uciekać się do fauli, dzięki czemu nasz zespół coraz częściej stawał na linii rzutów wolnych. Do szczęścia brakowało jedynie skuteczności w tym elemencie. Duże problemy na linii rzutów wolnych w trakcie tego turnieju miewa August Chałupa. Pozytywne elementy zaczęły przekładać się na naszą grę w ofensywie. Konsekwentnie odrabialiśmy straty, stopniowo odblokowując się w ataku. Lepiej zaczęli prezentować się również zawodnicy obwodowi. Do kosza trafili kolejno Piotr Łosiak i Szymon Łata, a przewaga Ukraińców stopniała do sześciu punktów (21:15). Wówczas trener naszych rywali poprosił o przerwę na żądanie. Nadal mieliśmy jednak problemy ze skutecznością. Wystarczy wspomnieć, że w połowie drugiej kwarty na koncie reprezentacji Polski widniało zaledwie 15 punktów. Rywalom również dopisywało szczęście. Dobrze zbierali piłki na atakowanej tablicy, zdobywając punkty z ponowień. Popisali się między innymi efektowną dobitką. Sytuację próbował ratować Szymon Łata, który skutecznie atakował kosz i wykorzystywał swoje indywidualne umiejętności w pojedynkach z obrońcami. Podobnie jak jego koledzy miał jednak problemy na linii rzutów wolnych. Przez całą drugą kwartę musieliśmy mozolnie gonić wynik. Nasze akcje nadal były statyczne i przewidywalne, natomiast Ukraińcy mieli znacznie więcej okazji do biegania. Na szczęście również mylili się w prostych sytuacjach, dzięki czemu strata naszego zespołu nie była aż tak pokaźna, jak mogłoby wynikać z obrazu gry. Jeden z nielicznych kontrataków skutecznie wykończył Szymon Łata. Wówczas na tablicy wyników widniał rezultat 20:26. Rozgrywający był jednym z jaśniejszych punktów reprezentacji Polski. Indywidualnymi akcjami próbował poprawić sytuację swojego zespołu. Ukraińcy nie grali już tak zdecydowanie jak na początku meczu. Dzięki lepszej defensywie naszego zespołu zostali wypchnięci z pola trzech sekund, a dobra obrona zespołowa sprawiała, że coraz częściej przytrafiały im się straty. Powrót do gry był możliwy dzięki lepszej skuteczności w ataku. Biało-Czerwoni zanotowali serię 13:5, a gdy Szymon Łata ponownie trafił za dwa punkty, zrobiło się już tylko 26:23. Wówczas o drugą przerwę na żądanie w pierwszej połowie poprosił opiekun naszych wschodnich sąsiadów. Po kolejnym przechwycie Łukasz Łysek dobrze pobiegł środkowym pasem do kontrataku i popisał się efektownym wsadem, zmniejszając stratę reprezentacji Polski do dwóch punktów (27:29). Ostatecznie po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis 29:29. W drugiej kwarcie nasz zespół zdołał odrobić wszystkie straty, wygrywając tę część gry 21:8. Można więc pół żartem, pół serio powiedzieć, że obie drużyny zamieniły się miejscami — Polska zdobyła w drugiej odsłonie dokładnie tyle punktów, ile Ukraina w pierwszej, a Ukraińcy odpowiedzieli takim samym dorobkiem, jaki wcześniej zanotowali Biało-Czerwoni. Na tym etapie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie Mariusza Niedbalskiego był Szymon Łata, który zdobył 11 punktów.
Jak zwykle w przerwie warto zajrzeć do statystyk i przeanalizować, co wpłynęło na tak odmienne oblicza naszego zespołu w dwóch pierwszych kwartach. Obie drużyny trafiły po 11 rzutów z gry, jednak Ukraińcy mieli wyższą skuteczność – 34,4 proc. przy 29,7 proc. Biało-Czerwonych. Największa różnica widoczna była na dystansie: rywale wykorzystali 4 z 13 prób, natomiast Polacy spudłowali wszystkie osiem rzutów za trzy punkty. Ukraina miała również przewagę na tablicach 31:24.
Nasz zespół częściej wymuszał jednak przewinienia i aż 18 razy stawał na linii rzutów wolnych. Niestety wykorzystał tylko siedem prób. Kluczowa dla powrotu do meczu okazała się poprawa defensywy. Polacy wymusili na przeciwnikach aż 15 strat, sami popełniając dziewięć. To pozwoliło Biało-Czerwonym częściej wyprowadzać szybkie ataki i odrobić trzynastopunktową stratę z pierwszej kwarty.
Już w pierwszej akcji drugiej połowy Polacy popisali się efektownym blokiem. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie przejęcia piłki. Jeden z Ukraińców dobrze odnalazł się jednak w zamieszaniu, wybił piłkę naszemu zawodnikowi, a jego koledze nie pozostało nic innego, jak zakończyć akcję efektownym wsadem. Podopieczni Mariusza Niedbalskiego cierpliwie rozbijali obronę strefową rywali. Dobrze poruszali się w polu trzech sekund i wymieniali podania, szukając luk w defensywie przeciwników. Po jednej z takich akcji łatwy rzut spod kosza wykorzystał Hubert Świrydowicz. Na początku tej części gry wynik nadal oscylował wokół remisu. Po tym, jak Stanisław Musiałek skutecznie wykorzystał swój firmowy rzut po zatrzymaniu, korzystając z dobrej zasłony, wyszliśmy na jednopunktowe prowadzenie. W kolejnym posiadaniu zapunktował Szymon Łata. Opiekun Ukraińców, chcąc przerwać lepszy fragment w wykonaniu Biało-Czerwonych, poprosił wówczas o czas. Reprezentacja Polski prowadziła 37:34. Gdy ten sam zawodnik, pozostawiony bez opieki przez obrońców, celnie przymierzył z dystansu, nasza przewaga wzrosła do dziewięciu punktów (43:34). Szymon Łata miał już wówczas na swoim koncie 20 oczek, mimo że do końca spotkania pozostawało jeszcze kilkanaście minut. Rywale konsekwentnie bronili strefą. Próbowaliśmy rozbić ją rzutami za trzy punkty, jednak trafialiśmy ze zmiennym szczęściem. Jak wiadomo, August Chałupa nie jest specjalistą w tym elemencie, dlatego obrona przeciwników miała nieco ułatwione zadanie. Nie zmienia to faktu, że zanotowaliśmy kolejną bardzo dobrą kwartę. Na dziesięć minut przed końcem spotkania prowadziliśmy 48:34 i byliśmy na dobrej drodze do zwycięstwa. Kluczowa była przede wszystkim świetna defensywa Biało-Czerwonych, która sprawiła, że rywale zdobyli w tej części gry zaledwie pięć punktów, tracąc przy tym 19.
Na otwarcie czwartej kwarty Ukraińcy trafili szczęśliwy rzut za trzy punkty od tablicy, notując dobry początek tej części gry. Ponownie zanotowaliśmy przestój w ataku, a do tego przytrafiały nam się proste błędy techniczne, jak chociażby ruchoma zasłona. Przy wyniku 49:41 trener Mariusz Niedbalski poprosił o czas. Do końca spotkania pozostawało 6 minut i 50 sekund. W tym okresie rywale zanotowali serię 7:1. Na szczęście chwilowy przestój przełamał niezwykle skuteczny tego dnia Szymon Łata, który zdobył punkty po wejściu pod kosz i odbudował dziesięciopunktową przewagę reprezentacji Polski. Sprzymierzeńcem Biało-Czerwonych był również upływający czas, jednak nie mogli zaprzestać zdobywania punktów, jeśli chcieli wygrać ten mecz. Na cztery minuty przed końcem spotkania przewaga reprezentacji Polski wynosiła już tylko pięć punktów. Wówczas ważny rzut trafił Łukasz Łysek, zwiększając prowadzenie Biało-Czerwonych do 53:46. Oba zespoły „poczęstowały się” efektownymi blokami z pomocy, a gdy Ukraińcy trafili za trzy punkty, zmniejszyli stratę do zaledwie dwóch oczek. Do końca czwartej kwarty pozostawały niespełna dwie minuty, więc zapowiadały się spore emocje w końcówce. Przy remisie August Chałupa wykorzystał tylko jeden rzut wolny. W odpowiedzi rywale zdobyli dwa punkty po akcji w tłoku pod koszem, mając przy tym sporo szczęścia. Ostatnie słowo w czwartej kwarcie należało jednak do reprezentacji Polski. Na niespełna sześć sekund przed jej zakończeniem trener Mariusz Niedbalski poprosił o czas, by rozrysować decydujące posiadanie. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął nie kto inny, jak niezawodny Szymon Łata. Po mocnym wejściu pod kosz, mimo kontaktu z obrońcą, zdobył dwa punkty i dał radość swojemu zespołowi. Nie mogła być ona jednak przedwczesna, ponieważ rywale mieli jeszcze do rozegrania niespełna dwie sekundy. August Chałupa dobrze utrudnił przeciwnikowi przyjęcie pierwszego podania, przez co Ukrainiec musiał oddać rzut z nieprzygotowanej pozycji i nie trafił do kosza. W efekcie reprezentacja Polski wyszarpała zwycięstwo nad Ukrainą, wygrywając 56:55.
Najlepszy w naszym zespole był oczywiście Szymon Łata, który zdobył 24 punkty, trafił 9 z 16 rzutów za dwa, a do tego zanotował cztery asysty i dwa przechwyty. To właśnie on przeprowadził również decydującą o zwycięstwie reprezentacji Polski akcję. Wśród rywali wyróżnił się Dmytro Datsenko, autor 16 oczek. Co ciekawe, aż trzy kwarty w tym meczu zakończyły się wynikiem 21:8.
Ukraina – Polska: 55:56
Dla Polski punktowali:
Szymon Łata 24, Łukasz Łysek 9, Hubert Świrydowicz 8, Stanisław Musiałek 4, Antoni Majcherek 3, August Chałupa 3, Franciszek Boruciński-Hrycyk 2, Bartosz Folga 2, Piotr Łosiak 1, Jan Grzesiak 0, Nikodem Woźny 0, Michał Nagel 0.
Wyniki kwart:
1. kwarta: 8:21
2. kwarta: 21:8
3. kwarta: 19:5
4. kwarta: 8:21
Trener: Mariusz Niedbalski; asystenci: Wojciech Jagiełka, Jakub Krakowczyk.
Następny mecz:
W poniedziałek reprezentację Polski czeka zasłużony dzień przerwy. Biało-Czerwoni wrócą do gry we wtorek, 28 lipca. Ich kolejnym rywalem będą Czesi. Początek spotkania o godz. 13:00. Po trzech meczach nasi najbliżsi przeciwnicy również mają na swoim koncie komplet zwycięstw i znajdują się w takiej samej sytuacji jak reprezentacja Polski. Zapowiada się znakomite widowisko.

Czarek, wierzymy w Ciebie i trzymamy za Ciebie kciuki💪🍀🏀
25/07/2026

Czarek, wierzymy w Ciebie i trzymamy za Ciebie kciuki💪🍀🏀

Nowym zawodnikiem PGE Startu Lublin został Cezary Siergiej‼️🏀🆕 Ten utalentowany absolwent NLO SMS PZKosz Władysławowo, który występuje na pozycji niskiego skrzydłowego, podpisał z naszym klubem trzyletni kontrakt ✍️ Witamy w Miasto Lublin 🤝

Szczegóły ➡️ https://tiny.pl/3bgm3f8km 👌

🔴⚫

Trener Niedbalski o ME u18
23/07/2026

Trener Niedbalski o ME u18


Dlaczego w naszej kadrze nie ma Gabe'a Sularskiego, Teo Milicicia i kilku innych graczy trenujących na co dzień poza granicami Polski, którzy przed ME dywizji B z naszym zespołem byli na zgrupowaniu?

Na te i inne pytania u progu turnieju w Chorwacji w rozmowie z Szymonem Woźnikiem odpowiada trener naszej reprezentacji U-18 Mariusz Niedbalski.

Link do wywiadu znajdziesz w pierwszym komentarzu 👇

"Boruc" o swojej przyszłości💪
23/07/2026

"Boruc" o swojej przyszłości💪


Od piątku będzie reprezentował Polskę na mistrzostwach Europy U-18 dywizji B, ale już niedługo wylatuje do USA, by spełniać swoje marzenia. Przed turniejem ME, który zostanie rozegrany w Chorwacji, zapraszamy na krótką rozmowę z utalentowanym podkoszowym naszej kadry Franciszkiem Boruci....

Adres

Żeromskiego 52
Władysławowo
84-120

Telefon

+48508175575

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy NLO SMS PZKosz Władysławowo umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do NLO SMS PZKosz Władysławowo:

Skróty

Udostępnij

Kategoria