27/04/2024
ŚPIEWIKI..!..No normalnie masakra... 200 metrów od mojej działki, a ja nie mogę wyrobić od tego hałasu.
I tak jest od kilku dni co wieczór. ..Człowiek zmordowany po całym dniu grzebania w glebie, grabienia, podlewania, bo w URLACH rzadko pada, no chyba ze już wszędzie to i u nas, przycinania w kancik krzaczków i drzewek... wsłuchiwania się w urocze odgłosy kosiarek i łomotu w blachę, bo obok remontują dach... wiec wreszcie chce odpocząć wieczorkiem , ubrany w puchowa kurtkę na tarasie, a tu nic z tego.
ok.20.00 zaczynają one.! ..I myślicie ze tylko trochę?
nie...nie....Maja taką parę zalotową w dziobach, że do samego świtu dają równo!
No co? nie wiecie o czym pisze?
No jak to ! Maj za pasem, a to przecież pora kwitnienia bzów i godów śpiewaczych, no Słowiczych znaczy sie także oczywiście.
…To one właśnie tak mi umilają codzienne wieczory. A niebawem będą koncerty na dwa głosy, bo się dołączą jeszcze żaby z pobliskiego bajorka.
No tak mam.. !
…A taki jeden RUDZIK to juz prawie ciemno a on jeszcze dzioba piłuje i to cały dzień i na jednym tonie. A ponieważ jest tzw. ,,ostrzegaczem’’ czyli ostrzega inne ptaszęta przed niebezpieczeństwem, a ma blisko gniazdko swoje tez, to potrafi latać za mną i dzioba drzeć bez przerwy!
Oszaleć MOŻNA, a w dodatku jeszcze KUKUNIE [ rodzinna nazwa synogarlic] tez na jedna nutę dajo...Dobrze ze są jeszcze WRONY, SZCZYGŁY I DZIĘCIOL, który by przywołać dzięciołową wali pół dnia w blachę latarni, albo, nażarty, wysypanymi przeze mnie nasionkami słonecznika z zadowoleniem skrzeczy. !
…A w ogóle, to ta przyroda to zawsze jakaś taka wredna i dokuczna jest .
… O szpakach i dzięciole już pisałam, jak mi się na waleta pod dach wmeldowali, ale o rudej... wrednej WIEWIÓRZE jeszcze nie.!
…Było to parę lat temu, chociaż i prawie codziennie robi mi to samo!
…Moja sąsiadka pedantka, właśnie zdążyła zamieść wybetonowany chodniczek, a tu zaraz, jak tylko odstawiła miotłę, jedna taka wredna wiewióra...bo jak wiecie, wszystko co rude to wredne, wlazła na sosnę i zaczęła obgryzać młode szyszki, śmiecąc przy tym niemiłosiernie na ów zmieciony dopiero co chodniczek.
Nooooo, tak wścieklej sąsiadki to ja jeszcze nie widziałam.
Prawie namówiła męża sąsiada, by ściął ponad 120 letnią sosnę, aby na przyszłość, na owy chodnik ta wredna wiewióra już nie śmieciła.
… Ja, oczywiście z ,,przyjaźni’’ poradziłam jej, że może by tak w ogóle wycięła pozostałe drzewa i po prostu walnęła betonik wokół domku... to wtedy mogłaby szlauchem sobie umyć plac i byłoby po kłopocie i czysto wokoło. No! Baba zezem na mnie spojrzała, ale nie wiem czy załapała o co mi chodzi. he he he ups. 😛
I takie to odgłosy wiośniane mnie nękają wieczorowo.! ... Na które jak zawsze serdecznie zapraszam! Bo niedługo ich już niestety nie będzie.
Śpiewiki zajmą sie jajami.! i wtedy będzie już CCCIIICHOOO...!
autor vin. 24.04.2022
foto.; słowik szary .