15/05/2026
„Myśl jak Wilk”
Fragment Rozdziału 8
„Mamo, mówiłaś: ucz się, będziesz kimś.
I co?
Mam trzydzieści parę lat i dalej nie wiem, kim jestem.
To kłamałaś czy wierzyłaś w bajki?”
Prawda jest taka, że wielu rodziców nie wychowuje dzieci oni realizują na nich swoje niespełnione ambicje.
„Mnie się nie udało, to jemu się uda.”
Nie. Tak to nie działa.
Bazując na moim wieloletnim doświadczeniu w wyznaczaniu celów zarówno krótkoterminowych, długoterminowych, jak i tych pośrednich doskonale wiem, że większość ludzi robi to w niewłaściwy sposób. Co ciekawe, bardzo często nie wynika to z braku ambicji czy chęci działania. Wręcz przeciwnie wielu ludzi naprawdę chce coś osiągnąć, ale bardzo szybko traci zapał i się zniechęca. Najłatwiej byłoby powiedzieć, że są po prostu słabi, ale to nie jest prawda. Za tym zjawiskiem stoją mechanizmy psychologiczne, które działają na każdego z nas, tylko w różnym stopniu i w różny sposób.
(….)
Istnieje jednak jeszcze kolejny, równie istotny problem cele, które nigdy nie były nasze.
„Cele narzucone z zewnątrz”
Od najmłodszych lat jesteśmy kształtowani przez otoczenie rodzinę, szkołę, nauczycieli i bardzo często ktoś inny próbuje zdecydować za nas, kim powinniśmy być i jaką drogą powinniśmy iść. Klasycznym przykładem jest sytuacja, w której rodzice wybierają dziecku przyszły zawód, wierząc, że robią dla niego coś dobrego. Pamiętam jednego chłopaka, mojego wychowanka świetnego człowieka, którego znam bardzo dobrze. Widziałem, jak rozwija się w sporcie, jak trening siłowy i boks dają mu radość, pewność siebie i poczucie, że jest sobą.
A jednocześnie od najmłodszych lat miał w głowie jeden scenariusz miał zostać lekarzem.
Nie wiem, czy była to niespełniona ambicja jego rodziców, czy ich własna wizja sukcesu, ale przez lata inwestowali ogromne pieniądze w jego edukację i przygotowania.
Patrząc na to z boku, było mi go po prostu szkoda, bo widziałem, że to nie jest jego droga. Zawsze mówiłem mu szczerze, że nie zostanie lekarzem nie dlatego, że źle mu życzyłem, ale dlatego, że wiedziałem, iż nie ma z tym celem żadnego emocjonalnego połączenia. To nie był jego wybór, tylko cudzy scenariusz, który próbował realizować.
Dziś ma 25 lat. Jest biotechnologiem, dobrze zarabia, rozwija się sportowo i co najważniejsze jest szczęśliwszy.
Bo w końcu zaczął żyć swoim życiem, a nie życiem zaplanowanym przez innych.