15/10/2018
TWARZ IRANU
Zwykle wyjeżdżając z jakiegoś kraju gdzieś w tyłu głowy zostaje mi jakiś charakterystyczny obrazek, twarz którą utożsamiam z tym miejscem. Więc jaką twarz ma dla mnie Iran ?
W pierwszej sekundzie bardzo uśmiechniętą i przeszczęśliwą, ale już chwilę później smutną, zniszczoną i bez nadziei.
Iran ma dla mnie twarz: młodej pięknej dziewczyny, która płacze mówiąc o tym, że nie dostała wizy na studia do Polski, a nienawidzi tego miejsca i chciałaby w końcu zacząć żyć.
Iran ma dla mnie twarz dziecka, które prawdopodobnie pierwszy raz widząc obcokrajowca biegnie i krzyczy "Hello mister, welcome, selfie !!!"
Iran ma dla mnie srogą twarz Chomeiniego wiszącego w każdej publicznej i prywatnej instytucji, a przez miejscowych nierzadko nazywanego Hitlerem.
Iran ma dla mnie twarz nastoletniego chłopca, który podczas wakacji siedzi w kawiarni na przeciwko muzeum i niemalże perfekcyjnym angielskim zagaduje wszystkich turystów, szlifując język i marząc o zostanie lekarzem w Europie.
Iran ma dla mnie twarz taksówkarza, który upiera się, że pieniędzy od turysty nie weźmie, ale prosi tylko żeby pamiętać, iż Irańczycy są dobrzy tylko władza taka, a nie inna.
Iran ma dla mnie twarz zabawnego faceta, który parę godzin na szlaku ciągle się śmieje, a jego twarz robi się sroga i i kipiąca nienawiścią, gdy przekazuje kolegą, że gdzieś wybuchły strajki.
Iran ma dla mnie twarz studenta, który śpi w koszulce z dużą flagą Stanów Zjednoczonych.
Iran ma dla mnie twarz chłopaka który mijając tradycyjnie ubranego duchownego wskazuje palcem i cedzi przez zęby "fu***rs".
Iran ma dla mnie twarz czterdziestoletniego mężczyzny, który w chwili rozczulenia opowiada, mi że zanim poślubił swoją żonę, nigdy nie dotknął żadnej kobiety, nawet za rękę, ani nie rozmawiał z żadną bez obecności jej opiekuna.
Iran ma dla mnie twarze całej rodziny, która robi posiadówkę, grając na instrumentach i mając w szerokim poważaniu co jest nielegalne.
Iran ma też dla mnie twarze setek ludzi, którzy choćby na chwilę przewinęli się w mojej podróży i chcieli bezinteresownie pomóc, coś wytłumaczyć.
Iran ma wiele twarzy zwykle przez pierwszych parę minut bardzo uśmiechniętych, natomiast później gdy zaczynają być szczerzy pojawia się wiele nienawiści wobec systemu oraz ludzi, którzy zgotowali im ten los.
Mimo, że podobnie jak większość podróżnych postrzegam Irańczyków bardzo pozytywnie i otrzymałem tam sporo ciepła i dobra to jednocześnie był to chyba najsmutniejszy kraj, w którym przyszło mi podróżować.
Iran to trochę takie zoo, do którego fajnie wpaść na chwilę w odwiedziny, przespacerować się i pooglądać "okazy", ale jednoczenie ciężko żyć będąc tym zwierzakiem w klatce.
Na zdjęciu przesympatyczny uliczny szewc, który w parę minut za trzy złote poszył mi buty trekkingowe gdy ją w jego klapkach poszedłem kupić sok.