Przewodniczka Kobiet Anna Kot

Przewodniczka Kobiet  Anna Kot Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Przewodniczka Kobiet Anna Kot, Szkolenia, Tychy.

👌Jestem Bizneswoman bez żakietu
🔥 Dzielę się z innymi Kobietami, jak krok po kroku prowadzić swój biznes w zgodzie ze sobą
♥️ Piszę kobiece ebooki

https://annakot.com.pl/sklep/

Dobra, to teraz kochana – szczerze jak na rowerze.Czy zanim w końcu podejmiesz decyzję o swoim biznesie, musisz jeszcze ...
21/03/2026

Dobra, to teraz kochana – szczerze jak na rowerze.

Czy zanim w końcu podejmiesz decyzję o swoim biznesie, musisz jeszcze zrobić trylion szkoleń, kupić sprzęt, zainwestować w nowe lokum, perfekcyjnie nagrywać rolki, robić idealne zdjęcia i cholera wie co jeszcze?

Czy jednak weźmiesz w końcu sprawy w swoje ręce i z tym warsztatem, który już masz, zaczniesz stawiać pierwsze baby steps?

Hmm… ciekawa jestem, co teraz myślisz, kiedy to czytasz.

Moją historię o założeniu biznesu opisywałam tutaj już wiele razy. Nie wiedziałam dokładnie, jak mój biznes ma wyglądać. Wiedziałam tylko jedno – że jeśli dalej zostanę na etacie, to się uduszę.

Miałam oczywiście pierwszych klientów i mogłam sobie na to pozwolić, ale wszystkiego uczyłam się w trakcie. Szkoliłam się już podczas prowadzenia biznesu.

Jak sobie przypomnę, jak na początku wyglądał mój biznes… Zaczynałam jako copywriter. A teraz jestem specjalistką od obsługi social mediów oraz instruktorką tańca i fitness.

Patrz, jaka zmiana.

Pisałam też ebooki i chcę do nich wrócić. Muszę – bo ta część mnie cały czas do mnie krzyczy. Na pewno jeszcze to zrobię.

W międzyczasie szkoliłam kobiety. I w życiu bym nie przypuszczała 5 lat temu, że mój biznes będzie utrzymywał się z dwóch różnych źródeł dochodu.

Serio. Nawet by mi to do głowy nie przyszło.

Dlatego właśnie chcę Cię zainspirować. Nie musisz wiedzieć w 100%, jak będzie wyglądał Twój biznes. Ważne jest to, żeby zacząć.

I żeby nie pisać w głowie miliona czarnych scenariuszy:
„Nie wyjdzie”,
„Nie mam tego”,
„A co jeśli coś tam…”.

No nie przekonasz się, jeśli nie zaczniesz, prawda?

Go girl! 💛

Moja mama od zawsze marzyła o domku. O swoim własnym – z ogródkiem. Po sześćdziesiątce razem z tatą doszli do wniosku, ż...
19/03/2026

Moja mama od zawsze marzyła o domku. O swoim własnym – z ogródkiem. Po sześćdziesiątce razem z tatą doszli do wniosku, że jednak go wybudują. Nadarzyła się ku temu okazja.

Kiedy mama podzieliła się tą informacją z koleżankami w podobnym wieku, jedna z pań odpowiedziała:
„W tym wieku dom?!”

No właśnie… co wiek ma do realizacji marzeń?

Ja często słyszę hasło: „Po czterdziestce to zobaczysz. Zdrowie nie takie. To nie takie. Tamto nie takie”.

Bo już mam 40 lat – i co z tego? Przecież to nie koniec świata.

Ja w wieku 40 lat jestem w najlepszej formie ever! Schudłam 12 kilo. Mam mnóstwo energii. Mój biznes się kręci. Mam cudowne doświadczenia i wnioski z poprzednich lat. I za cholerę nie czuję się na swój wiek.

Losie mój!

Mój biznes założyłam w wieku 35 lat. Usłyszałam nieraz, że to późno, bo są osoby, które pierwsze kroki w biznesie stawiały w wieku 20 lat. I super! Tylko że ja w tamtym czasie nie byłam gotowa na biznes.

35 lat to był dla mnie odpowiedni moment. I nie będę wnikać, dlaczego nie było to w wieku 20 lat.

Kiedyś czytałam o facecie, który został modelem w wieku 70 lat. I to bardzo dobrze opłacanym modelem.

Dla mnie zasłanianie się wiekiem to czyjeś ograniczenie albo wymówka.

Zawsze jest dobry czas na biznes czy realizację marzeń – jeśli tylko tego chcesz i w siebie wierzysz.

Co do tego ma wiek? Bo im starsza osoba, tym więcej doświadczenia? Niekoniecznie. Bo gdybym nie założyła swojego biznesu, to guzik byłoby z tego doświadczenia.

Mam 40 lat i nie zamierzam się umartwiać ani rezygnować z realizowania moich planów i marzeń w biznesie.

Dlatego brawo dla moich rodziców, że idą za sobą i mają w nosie to, że ktoś woli siedzieć na kanapie, zamiast realizować swoje marzenia.

Ściskam. 💛

Będzie krótko, ale myślę, że konkretnie.Kiedy słyszę tym podobne hasła, po pierwsze uważam, że to wymówka.Po drugie — z ...
18/03/2026

Będzie krótko, ale myślę, że konkretnie.

Kiedy słyszę tym podobne hasła, po pierwsze uważam, że to wymówka.
Po drugie — z dupy argument.
Po trzecie — ktoś powiela schematy.
Po czwarte — ma do tego prawo, ale ja jednak wolę spróbować inaczej.

Nie lubię ograniczeń. Wolność to moja największa wartość.

Kiedyś szłam za tłumem, byłam nieszczęśliwa.
Dzisiaj idę inną, niewydeptaną drogą.

Nie jest łatwo, bo co chwilę zastanawiam się, czy jest dobrze.
Czy dobrze robię.

Ale potem przychodzi: zaufaj.
I za każdym razem przekonałam się, że moja własna, niewydeptana droga jest tą właściwą.

Tobie też tego życzę — aby ją odnaleźć.❤️

A jak ktoś sypnie Ci taki tekst… no cóż.
A Ty już wiesz, co masz robić.

Ściskam!

Tak to jest. Jestem osobą, która ma masę pomysłów. A smykałkę do biznesu mam po tatusiu. Tak jak włosy – mój tato miał k...
17/03/2026

Tak to jest. Jestem osobą, która ma masę pomysłów. A smykałkę do biznesu mam po tatusiu. Tak jak włosy – mój tato miał kiedyś długie loki. 😄 Chwała mu za to. Nawet ostatnio rozmawialiśmy o inwestycjach.

Ale dobrze, wrócę do tekstu. Mam nadzieję, że czytasz dalej.

Pomysł, żeby zostać instruktorką sexy dance, urodził się we mnie ponad rok temu. Od dziecka tańczyłam – w sumie różne style. Taniec jest dla mnie terapią. Odskocznią. Kiedy tańczę, jestem w niebie. Nie wiem do końca, jak tam jest, ale pewnie całkiem dobrze.

Taniec to ta część, która wyzwala we mnie ukryte moce. Wchodzi w każdy zakamarek mojego ciała. To właśnie taniec zbudował między innymi moją pewność siebie, kobiecość i to, że pokochałam na maksa swoje ciało i swój seksapil.

Chciałam się tym dzielić z innymi kobietami. Wręcz tego zapragnęłam w środku. Pomyślałam sobie: skoro mnie tak pomogło, może pomóc też innym.

Pamiętam, jak podzieliłam się tym pomysłem z właścicielem szkoły tańca, gdzie prowadziłam zajęcia. Powiedział do mnie:
„Masz to w sobie, więc działaj”.

Byłam przerażona. Nie wiedziałam do końca, jak te zajęcia mają wyglądać. Miałam w głowie wizję, ale mimo wszystko poszłam za tym.

Na pierwszych zajęciach aż się pociłam ze strachu. Ale wyszło. Były kolejne. Panie zaczęły dochodzić.

Postanowiłam jeszcze urozmaicić zajęcia o taniec na krzesłach. Mam wielki talent do tworzenia choreografii – wystarczy, że usłyszę muzykę i moje ciało samo mnie prowadzi.

A teraz zobacz, jakie owoce udało mi się zebrać:

dodatkowy dochód do mojego biznesu

jeszcze większa wiara w siebie i swoje możliwości

moje ciało pięknie się ukształtowało i wzmocniło

poznałam cudowne kobiety, które nie raz dziękują mi za te zajęcia, bo dzięki nim zyskały większą pewność siebie i mówią, że to działa na nie jak terapia

coraz bardziej jestem w świecie tanecznym

Dlatego poszerzyłam moją ofertę o zajęcia prywatne i warsztaty.

Ale przede wszystkim największym sukcesem jest to, że przełamałam siebie i swój strach.

Ostatnio wysłałam mój filmik z tańca do przyjaciela i napisałam mu:
„Po czterdziestce moje ciało rusza się lepiej niż wcześniej”.

Śmiał się, ale napisał, że jestem w szczytowej formie.

I tego wszystkiego by nie było, gdybym nie poszła za sobą. Nie miałam konkretnego planu – wszystko kształtowało się w trakcie. Pomysły na zajęcia przychodziły same. Doszedł taniec na krzesłach, na podłodze i wiele innych elementów.

Kochana, kiedy masz pomysł, nie musisz wiedzieć wszystkiego od razu.

Cholera jasna – idź za tym.

A zobaczysz, że jeśli to płynie z serca, samo zacznie się układać.

Ściskam. 💛

Piszę teraz z mojego własnego doświadczenia. Ciekawa jestem, czy może jesteś teraz, Kochana, na tym etapie. A może już p...
14/03/2026

Piszę teraz z mojego własnego doświadczenia. Ciekawa jestem, czy może jesteś teraz, Kochana, na tym etapie. A może już po. Możesz do mnie napisać na priv lub w komentarzu.

Był czas, kiedy każdy, kto do mnie napisał, był potencjalnym klientem. Walczyłam o niego jak lwica. Wysyłałam oferty. Pytałam, czy doszły. Czy jest zainteresowanie. Potem znowu dopytywałam. Bo mi zależało. Bo przecież to możliwy klient – trzeba walczyć.

I tak było u mnie.

Była nawet Pani, która za każdym razem mi odpowiadała:
„Pani Aniu, za tydzień dam znać”,
„Tak, Pani Aniu, jutro się zdzwonimy”,
„Pani Aniu, byłam chora”…
i cholera wie co jeszcze.

I nigdy nie została moją klientką.

A ja się spalałam. Pisałam, poprawiałam ofertę, poświęcałam czas, a ona mnie tylko zbywała. Bo przecież trzeba się starać. Zabiegać.

Szczerze mówiąc, takich sytuacji miałam kilka. W końcu któregoś dnia stwierdziłam: dość.

Jeśli ktoś ma ze mną współpracować – będzie. Dość proszenia się o to, żeby ktoś łaskawie zaczął ze mną współpracę. Cenię siebie. Wiem, że robię dobrą robotę. Szanuję siebie i nie będę zabiegać o czyjąś uwagę czy łaskę, żeby ktoś zechciał ze mną współpracować.

Tym bardziej, że dobrze się stało, że nie zaczęły się te współprace. Bo na miejsce tej jednej klientki wskoczył super klient, z którym współpraca to bajka. Bardzo dobrze się dogadujemy. Ceni mnie jako partnera biznesowego. Ceni moje zdanie.

Z drugiej strony miałam też okazję współpracować z klientami, którzy zatrudnili mnie jako eksperta, a i tak za każdym razem narzucali swoje zdanie. Wiecznie coś było nie tak. Kilka takich współprac zakończyłam, ponieważ – ponownie – zaczęłam cenić siebie i swoją wiedzę.

Jak najbardziej przyjmuję uwagi, ale nie pozwolę sobie być czyimś „niewolnikiem na posyłki”.

Dlatego pojawiło się u mnie odpuszczenie.

Teraz mam zasadę: wysyłam ofertę, po 2–3 dniach pytam, czy jeszcze czegoś potrzeba, i zostawiam temat. Już nie cisnę na siłę pod presją, bo wiem, że nic dobrego z tego nie wyniknie.

Ciekawa jestem, czy też u Ciebie tak było?
Chętnie poczytam w komentarzu. Ściskam.

Ostatnio miałam okazję rozmawiać z pewną businesswoman. Obecnie boryka się z kryzysem w biznesie. Rozumiem ją doskonale,...
12/03/2026

Ostatnio miałam okazję rozmawiać z pewną businesswoman. Obecnie boryka się z kryzysem w biznesie. Rozumiem ją doskonale, bo ja w swoim przeżyłam ich kilka. Dlatego tak dobrze nam się rozmawiało.

W pewnym momencie ona do mnie:
„Wiesz, nie po to odeszłam od partnera życiowego, aby nie iść drogą, którą sobie wymyśliłam.”

I to jest dla mnie klucz. Złoty graal. Nikt, ale to nikt, kochana, nie ma prawa podcinać Twoich skrzydeł. 🕊️

Ja również nie raz miałam je podcinane. Nawet przez bliską mi osobę. Ale trzeba było to po prostu odciąć. Ja jestem ważna. Mój biznes jest ważny. I nie oczekuję od nikogo, że musi go rozumieć. Szanuję to, ale nie ma prawa na siłę ściągać mnie z mojej drogi, bo jemu się to nie podoba. Bo on czy ona tego nie czuje.

Tutaj jest właśnie pytanie: czy pomimo przeszkód, jakie stawia Ci na drodze los, dalej będziesz wierzyć w siebie i w to, co robisz?

Ja już byłam testowana wiele razy. Oj, wiele. Było też wiele momentów: „Cóż, wracam na etat”. Ale po chwili wracałam do siebie.

Ja w siebie wierzę. Wierzę w to, co robię. A jeśli ktoś chce mi podcinać skrzydła, niestety nie ma dla niego miejsca w moim życiu. Za bardzo szanuję siebie. Swoją drogę i to, co już udało mi się zrobić. ✨

To, co powiedziała wtedy moja koleżanka, wierzę, że kosztowało ją ogrom odwagi, aby podjąć taką decyzję. Strachu. Niepewności, czy dobrze robi. Ale ponieważ zaznaczyła w tym wszystkim, że ważna jest ona — ona, jej biznes, to, w co wierzy — zrobiła ten krok.

Mój biznes między innymi też wymusił na mnie różne rozstania. Czy żałuję? Nie. Za każdym razem otrzymywałam potwierdzenie, że to była dobra decyzja. Bo idę za sobą. Za głosem mojego serca. ❤️

Kto ma przy mnie zostać — zostanie.
Kto ma odejść — odejdzie.

I niech tak będzie.

Ściskam 🤍

Niedawno usłyszałam te słowa. Miłe. Wręcz bardzo miłe. Cieszę się, że tak jestem postrzegana i przypina mi się uśmiech, ...
11/03/2026

Niedawno usłyszałam te słowa. Miłe. Wręcz bardzo miłe. Cieszę się, że tak jestem postrzegana i przypina mi się uśmiech, pozytywna energia. 😊

Tylko pytanie o te złe dni. Czy dla mnie złym dniem było uśpienie z dnia na dzień mojej kochanej kotki, za którą do dzisiaj bardzo tęsknię? Czy złym dniem był dzień, kiedy prowadziłam zajęcia i dowiedziałam się, że moja babcia zmarła, a miałam jeszcze przed sobą kolejne z 45 osobami?

Czy zły dzień to ten, kiedy zarabiałam tylko 600 zł? Albo ten, kiedy usłyszałam, że chroniąc siebie zrezygnowałam z ważnej współpracy, że zabrałam zabawki ze swojej piaskownicy i uciekłam? A może ten, kiedy odważyłam się coś wyznać i odbiło się to echem?

Wszystkie te dni były dla mnie „złe”. Wpłynęły na moje emocje, uczucia, serce, ciało i duszę. To, że na zewnątrz widać mnie uśmiechniętą, pełną energii — nikt nie wie, co siedzi u mnie w środku.

Ale po co o tym piszę? Aby się nad sobą użalać? Nie. Zwrócić na siebie uwagę? Nie.

Jak czytasz moje teksty, wiesz, że taka nie jestem. Piszę tylko z serducha i żeby wspierać kobiety, które tutaj są. ❤️

Napisałam to, ponieważ tym wszystkim sytuacjom dałam radę. Po prostu. Zrozumiałam, że jestem mega silną kobietą i zawsze sobie poradzę.

Kiedy to wszystko się wydarzało, mój biznes dalej musiał pracować. To właśnie w nim otrzymałam ukojenie. W uśmiechu moich Pań, kiedy przychodziły na zajęcia. W choreografiach, w których wyrażałam swój ból i emocje. W klientach, którzy mi dziękowali za tak super prowadzone social media.

Mój biznes mimo wszystko daje mi bardzo duże wsparcie. Tu czułam energię. To było i jest moje ukojenie. ✨

Dlatego tak — miewam złe dni. Ale mimo wszystko mam zdecydowanie więcej tych dobrych i jestem za nie ogromnie wdzięczna. Jestem szczęśliwa w tym miejscu, w którym jestem teraz.

Każda z nas ma złe dni i raczej tego nie unikniemy, ale to nie oznacza, że już nie będzie tych dobrych. Ja też pozwoliłam sobie na odchorowanie tych złych dni. Nie tłumiłam ich. Nie odsuwałam.

Potrzebowałam płakać — płakałam.
Potrzebowałam ponad godzinę jechać autem przed siebie, nie wiedząc gdzie — zrobiłam to.
Potrzebowałam wykrzyczeć się w poduszkę — zrobiłam to.

I chyba to jest też jeden z moich sekretów, dlaczego mimo wszystko uśmiech zawsze mi towarzyszy. 😊

Ściskam 🤍

Pierwsze pytanie, jakie Ci zadam, to z czym kojarzą Ci się pieniądze? 💰Czy za tym wyrazem kryje się strach, brak i niepe...
10/02/2026

Pierwsze pytanie, jakie Ci zadam, to z czym kojarzą Ci się pieniądze? 💰
Czy za tym wyrazem kryje się strach, brak i niepewność 😔 a może miłość, spokój i marzenia ✨ To jest bardzo ważne pytanie. Dlaczego? Już odpowiadam 🙂

Dużo mówi się o energii pieniądza. O tym, że płynie z lekkością do osób, które nie uzależniają od niego swojego szczęścia ❤️ które nie cisną po piętnaście godzin dziennie kosztem życia, rodziny i zdrowia.

Był czas, że miałam ogromne parcie na biznes. Chciałam zarabiać duże pieniądze 💸 Chciałam innym udowodnić, że mój biznes jest super. Było mocne ciśnienie, które kosztowało mnie zmęczenie, doły, płacz i niechęć 😞 A pieniądze kojarzyły mi się z brakiem. Bo u mnie w domu się nie przelewało. Byłam jednym dzieckiem z harcerstwa, które nie pojechało na obóz… I było wiele innych sytuacji. Ale nie chcę robić z siebie ofiary. Moi rodzice dali z siebie wszystko i jestem im za to wdzięczna ❤️

U mnie hasło nie ma pieniędzy było czymś normalnym jak dzień dobry. Dlatego zarabianie długo nie szło w parze z biznesem. Bo kiedy zarabiałam większe pieniądze, pojawiał się strach czy ich nie stracę… i często faktycznie je traciłam 🙈

Myślałam, że biznes będzie super, kiedy będę zarabiać duże pieniądze. Jak wiesz… tak nie było. Nawet kiedy byłam w wypasionym hotelu na masażu gorącymi kamieniami 😂 i oczywiście tylko mnie trafił się pan masażysta… pamiętam, że chciałam uciec z łóżka 🙈 Śmieję się z tego teraz, bo to był dla mnie stres, ale pan pięknie zadbał o atmosferę i na koniec dostał napiwek 😄 Taka mała anegdotka.

Często mówimy będę szczęśliwa jak wygram w totolotka 🎰 Zrobiłam kiedyś test na moich zajęciach, bo rozmawialiśmy o pieniądzach i wygranej. Powiedziałam dziewczynom dziś wygrywacie milion. Co z nim robicie? Zapadła cisza… 😶 No właśnie. Często pragniemy dużych pieniędzy, ale nie mamy na nie planu. Bo wtedy będę szczęśliwa.

Znam historie ludzi, którzy dostali ogromne spadki i nie byli gotowi na takie pieniądze, więc szybko bankrutowali. Uzależnianie szczęścia i wartości Twojego biznesu od tego ile zarabiasz jest moim zdaniem bardzo krzywdzące 💔 Nie wierzę, że każdy kto zakłada biznes od razu zarabia milion. Może zdarzają się takie przypadki, ale to raczej wyjątki.

Uważam, że pieniądze płyną do Ciebie lekko wtedy, kiedy robisz coś w zgodzie ze sobą ❤️ z serca, a nie z presji. Ja właśnie jestem teraz w takim czasie. Nie mam ciśnienia na pieniądze, a współprace same do mnie przychodzą 🤍 Kolejna jest już w drodze. Ale też pracowałam chyba siedem lat, żeby dojść do tej lekkości i tych wniosków.

Kurde… pieniądze są ważne 💰 ale jeśli na razie nie zarabiasz milionów w swoim biznesie, to nie oznacza, że jest on zły 🌿 To może być po prostu etap Twojej drogi ✨

Będąc jeszcze na etacie, zaczęłam swoją biznesową drogę jako copywriter. Skąd wiedziałam, że chcę nim być? Bo lubiłam pi...
08/02/2026

Będąc jeszcze na etacie, zaczęłam swoją biznesową drogę jako copywriter. Skąd wiedziałam, że chcę nim być? Bo lubiłam pisać, lubię pisać i bardzo się w tym odnajdywałam. Szukałam więc zleceń na grupach.

Bardziej niż kasa, inspirowała mnie wtedy wolność i niezależność, chociaż był też moment, kiedy myślałam głównie o pieniądzach, o czym też pisałam w postach.

Co było dalej? Tak naprawdę wszystko wyszło bardzo spontanicznie. Ogłaszałam się na grupach, odezwał się pierwszy klient, później pojawił następny. Wiedziałam, że chcę iść w tym kierunku, ale to, jaki dokładnie kierunek był dla mnie najmocniejszy, podpowiadali mi moi odbiorcy. Osoby, które były na moich social mediach, na Facebooku, na Instagramie. Najpierw było pisanie, potem grupa docelowa, nisza, edukowanie, jak prowadzić social media.

Co sprawiało mi największą radość?

Najbardziej to, że mogłam pomagać moim klientom, inspirować kobiety i je wspierać 💛 Natomiast prawda jest taka, że był też moment, kiedy moja droga poszła w stronę zarabiania dużych pieniędzy, ciśnięcia na siebie, pracy po kilkanaście godzin, inwestowania w rzeczy, które obiecywały szybkie efekty i szybkie pieniądze. Wpadłam w to, co jest bardzo popularne, czyli chęć szybkiego „nachapania się”. I to totalnie rozmyło moją wizję, moją intencję i sens tego, co robię.

Dzisiaj największą radość daje mi to, że idę w zgodzie ze sobą ✨ prowadzę biznes na bazie swoich umiejętności i talentów, czyli taniec, zajęcia fitness, pisanie treści, e-booki oraz prowadzenie social mediów dla klientów. To wszystko sprawia, że ja to po prostu czuję.

Skąd wiedziałam, że to jest dobry kierunek?

Bo od dziecka kochałam tańczyć, fitness pokochałam w momencie, kiedy zaczęłam na niego chodzić, pisanie spodobało mi się kilka lat temu i po prostu chciałam to robić. A social media klientów? Od samego początku pracy w marketingu prowadziłam różne profile, więc naturalnie się w tym odnalazłam. Lubię współpracę z klientami i jaram się tym, jak ich social media się rozwijają 🔥

To, co mogę Ci podpowiedzieć, to przede wszystkim zadaj sobie pytanie, jaki jest Twój cel. Jeśli to jest tylko kasa, to niestety może być ciężko, bo samo robienie biznesu dla pieniędzy nie daje szczęścia i często tej kasy też nie przynosi. Ja uważam, że pieniądze są skutkiem ubocznym tego, co robimy, co lubimy robić i robimy to w zgodzie ze sobą. Bez presji, bez ciśnienia, bez robienia czegoś na pokaz.

Druga rzecz, jakie masz umiejętności i talenty, w czym jesteś dobra, czym możesz się podzielić, jakie masz doświadczenie i jakie doświadczenie możesz dać innym. Kolejna sprawa, ile masz na to czasu, ile realnie możesz temu poświęcić.

Jeśli zadasz sobie te pytania, będzie Ci dużo łatwiej. I pamiętaj, że nie musisz wiedzieć, jaką dokładnie drogą dojdziesz do celu. Ważne jest, żebyś wiedziała, jaki ten cel jest. Moim celem na początku była wolność i niezależność. Nie chciałam pracować osiem godzin w zamknięciu. A potem, idąc małymi krokami, zaczęły otwierać się kolejne drzwi, kolejne możliwości i perspektywy. Do tego doszła chęć wspierania kobiet 💛 i to wszystko zaczęło się samo kreować, oczywiście z różnymi przygodami po drodze 😉.

Oczywiście nie całą wiadomość tutaj zmieściłam. Ściskam

Napiszę do Ciebie Kochana ❤️ bo wiem, co czujesz. Wiem, jak to jest, kiedy założyłaś swój biznes i czujesz, że jesteś w ...
06/02/2026

Napiszę do Ciebie Kochana ❤️ bo wiem, co czujesz. Wiem, jak to jest, kiedy założyłaś swój biznes i czujesz, że jesteś w tym sama. Że nie masz wsparcia. Ja też miałam taki czas. Byłam u moich rodziców i płakałam mamie, że dużo robię, tak się staram, a efektów brak 💔 Do tego doszło jeszcze bankructwo. Wtedy mama z troską powiedziała do mnie: dziecko, ile jeszcze chcesz to ciągnąć? Już chyba za dużo się wydarzyło…

Przez długi czas czułam się samotna w moim biznesie. Czułam, że tylko ja w niego naprawdę wierzę. A potem przyszedł kryzys… a było ich wiele. Naprawdę wątpiłam w siebie i w to, co robię 😔 Bo tak bardzo się starałam. Czułam ogromną pustkę i brak wsparcia.

Ale wiesz, czego nauczyła mnie ta lekcja? Że mój biznes to ja ✨ To ja mam na niego wpływ i to ja muszę w niego wierzyć. Oczywiście wsparcie z zewnątrz jest ważne, ale motywacja zewnętrzna jest tylko na chwilę. Ktoś Cię pochwali, poda rękę 🤝 a największym wyzwaniem jest motywacja wewnętrzna. Czy Ty naprawdę wierzysz w siebie i w to, co robisz? Czy potrzebujesz ciągłego zapewniania z zewnątrz, że jest ok?

Był czas, kiedy naprawdę zastanawiałam się, czy nie odpuścić… ale to by mnie zabiło od środka 💔 Nie pamiętam, ile takich dni miałam. Ale przyszedł dzień, kiedy usiadłam sama ze sobą i powiedziałam: ja w siebie wierzę. Dam radę 💪 Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam: mamuś, ja wierzę w siebie i w to, co robię. Nie po to przeszłam taką drogę, żeby teraz się poddać… pisząc to mam ciary na rękach 🥹

Bo jestem z siebie mega dumna ❤️ Mama powiedziała wtedy: dobrze dziecko, działaj. Możesz mieć wrażenie, że jesteś sama, ale Kochana… masz przy sobie najważniejszą osobę na świecie… SIEBIE ✨ A jak masz siebie, masz wszystko. Bo w Tobie jest ta moc 🔥 Jeśli wierzysz w siebie, nie ma bata, żeby ktoś Cię zgniótł.

Ja idę swoją drogą. Mam na koncie dwa bankructwa, zarobiłam duże pieniądze, przeżyłam kryzysy… ale idę za sobą i ufam sobie ❤️ Temu, co robię. Temu, co stworzyłam. I naprawdę nikt nie musi w to wierzyć. To jest ok. Ale ja mam swoją broń… siebie 💫

A Ty, kiedy to czytasz, pamiętaj… nie ma przypadków ✨ Idź za sobą Kochana. Idź swoją drogą. Wierz, nawet jeśli nie widzisz jeszcze całej ścieżki, ale masz cel 🎯 Wszystko przed Tobą się ukłoni, żeby Ci się udało 🤍 Ściskam 🤗

Byłam dziś u moich kochanych chrześniaków 🥰Kocham ich całym sercem ❤️Uwielbiam ich obserwować, przytulać i całować 🤍Ale ...
05/02/2026

Byłam dziś u moich kochanych chrześniaków 🥰
Kocham ich całym sercem ❤️
Uwielbiam ich obserwować, przytulać i całować 🤍

Ale przede wszystkim…
to, co oni mi pięknie pokazują, to fakt, że nie mają blokad ✨

Nie myślą 500 razy:
— czy mogę wejść na zjeżdżalnię, bo jest mokra?
— będę brudny?
— zamoczę ubrania?
— co mama powie?

Po prostu chcą zjechać — więc zjeżdżają 😄🛝

Zachwycają mnie swoją odwagą.
Tym, że próbują.
Że idą za ciosem 💥

To jest niezwykłe.
I to mnie też ogromnie inspiruje ✨

Uważam, że dzieci są niesamowitą inspiracją 🤍
Wystarczy zapytać je o cokolwiek —
one nie zastanawiają się, czy powiedzą „dobrze” czy „źle”.
Mówią tak, jak czują.
Bosko! 🥹

A my?
My mamy w głowie 1000 myśli 🤯
— a co jak się nie uda?
— a co jak ktoś coś powie?
— a co jak zabraknie tego czy tamtego?
— a co jak spadnie negatywny komentarz?
— a co jak wrócą dinozaury? 🦖😅

Nie wiem jak u Ciebie…
ale u mnie większość tych myśli nigdy się nie zrealizowała.
Serio.

Oczywiście — uważam, że warto brać pod uwagę plusy i minusy 🤍
Ale czasem…
warto też iść na żywioł ✨

Jak to dziecko:
wejść na mokrą zjeżdżalnię,
mieć mokre i brudne ubrania,
może mama coś powie 😜
ale spróbować.

Mieć ten fun 😄
Sprawdzić, czy te wszystkie scenariusze w głowie naprawdę się spełnią.

Bo często łatwiej jest nic nie robić
i tylko kręcić filmy w głowie 🎥
która automatycznie je wgrywa, bo chce nas chronić 🧠

To jedyne rozwiązanie, jakie zna.
Bo dla niej to najprostsze.

Więc teraz pytanie do Ciebie 💭
👉 Ile z Twoich myśli naprawdę się spełniło?
👉 A ile zablokowało Cię przed działaniem?

Odpowiedź zostawiam Tobie 🤍
Do napisania! ✨

Właśnie minął rok, odkąd postanowiłam, że zacznę prowadzić zajęcia sexy dance 💃🔥Tańczę od dziecka.Mój ulubiony film to o...
03/02/2026

Właśnie minął rok, odkąd postanowiłam, że zacznę prowadzić zajęcia sexy dance 💃🔥

Tańczę od dziecka.
Mój ulubiony film to oczywiście Dirty Dancing 🖤
Jako dzieciak marzyłam, że jestem Baby i tańczę z Patrickiem finałowy taniec 😍

Najpierw był balet — za cholerę się do tego nie nadawałam 😅
Potem belly dance, twerk, dancehall.
Prowadziłam Zumbę 💪
Później przyszły tańce w parach — bachata, potem zouk,
a obecnie jestem zakochana po uszy w kizombie 🖤

Ale do rzeczy…

To wszystko natchnęło mnie do tego, aby powołać do życia zajęcia sexy dance ✨
Miałam plan w głowie.
Chciałam „zarazić” kobiety, żeby otworzyły się na swoją kobiecość 🌸
Żeby poczuły się zmysłowe, piękne i pewne siebie 💃

Dla mnie taniec to terapia 🤍
To właśnie tam odnalazłam część siebie, którą zamknęłam na wiele lat.
Chwała za to niebiosom ✨

Kiedy zaczęłam prowadzić zajęcia, byłam przerażona 😰
Czy przyjdą ludzie?
Czy się uda?
Czy dam radę?

Ale… moje obawy się nie sprawdziły.
Jak większość myśli, które nas blokują.

Zajęcia poszły dobrze i mają się dobrze do dziś 🥰

I teraz… co usłyszałam?
To, co czytałaś w tytule, Kochana —
że „kręcę d…ą w internetach” 🙃

Na początku byłam zła 😡
Potem było mi przykro 😔
Bo nikt nie wie, ile pracy w to wkładam.
Ile godzin siedzę w domu, szykując zajęcia, muzykę, choreografie…

Ale nie o to chodzi.

Chodzi o to, że kiedyś być może bym zrezygnowała, bo „inni tak gadają”.
Ale dziś… spojrzałam na to spokojnie i doszłam do jednego wniosku:

👉 To jest punkt widzenia tych osób.
👉 Ich ograniczenia.
👉 Ich blokady.

Nie wiem, co się za tym kryje — i nie muszę wiedzieć.

Za to od razu przyszło mi do głowy, ile kobiet mówi mi (i pisze),
że to są super zajęcia 🤍
że świetnie się na nie patrzy 😍
że robię dobrą robotę 💪

A ja… skupiłam się na jednej osobie, która powiedziała coś negatywnego.
Po co?

Nie musi tego rozumieć.
Nie musi tego czuć.
Nie musi jej się to podobać.

Ja to kocham.
To jest moje.
Daje mi radość, energię i motywację 🔥
I szczerze?
Mam w nosie, co kto o tym mówi 😌

I teraz puenta 👇

Tak bardzo przejmujemy się opinią innych,
że potrafimy zrezygnować z czegoś, co kochamy,
z czegoś, co daje nam radość…
zamiast iść za sobą.

Kiedyś usłyszałam świetne hasło:
👉 Robisz coś — ludzie gadają.
👉 Nie robisz — też gadają.
👉 To daj im chociaż powody do gadania. 😎

I teraz pytanie do Ciebie, Kochana 💭
Czy zrezygnujesz z siebie,
ze swojego marzenia,
bo ktoś ma swoje ograniczenia?

Czy jednak pójdziesz za sobą —
bo przecież nikt nie wydepcze Twojej drogi ✨

Ściskam Cię mocno 🤍

Adres

Tychy
43-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Przewodniczka Kobiet Anna Kot umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Przewodniczka Kobiet Anna Kot:

Udostępnij

Kategoria