17/05/2026
Copenhagen Marathon 2026 🏃♂️
Niedziela 11 dzień maja, godzina 9:30. Temperatura około 12 stopni, pełne zachmurzenie, lekki wiatr. Innymi słowy: idealne warunki do biegania.
Zgodnie z zadeklarowanym czasem ustawiłem się w pierwszej strefie, tuż za elitą biegu. Jak się później okazało tylko wydawało mi się, że stoję z przodu. Tuż po starcie biegnę w dość sporym tłoku, systematycznie z każdym kolejnym kilometrem robi się jednak coraz luźniej i przesuwam się do przodu (finalnie o około 100 miejsc). Szybka trasa, dobra organizacja i atrakcyjna turystycznie lokalizacja przyciągnęły na start aż 25 tysięcy biegaczy, głównie ze Skandynawii. Niewątpliwym plusem jest to, że w przeciwieństwie do zawodów rozgrywanych w Polsce, wraz ze wzrostem popularności i liczebności biegaczy rośnie również poziom sportowy dlatego cały czas jest z kim biec, łatwiej utrzymać równe tempo a grupa wzajemnie się napędza i motywuje.
Zaczynam spokojnie, z zapasem, bez zbędnego szarpania i ze świadomością że maraton to ponad 42km więc będzie jeszcze wystarczająco czasu na to aby przyspieszyć. Tętno i oddech pod kontrolą, biegnie się zaskakująco lekko co może oznaczać 2 rzeczy: albo superkompensacja zadziałała wzorcowo i udało się idealnie trafić z formą albo to tylko miłe złego początki i prawdziwy kryzys dopiero nadejdzie. Na 6 km, w umówionym miejscu, czeka mój najpiękniejszy i najlepszy kibic Ewa Ciszewska 🙂 po takim wsparciu czuję że nogi będą już same niosły aż do mety.
Trasa w Kopenhadze jest płaska jak stół, porównywalna pod tym względem z Walencja czy z Berlinem, a kibice szczelnie wypełniają każdy kilometr trasy. Szkoda że w Polsce wciąż nie doczekaliśmy się podobnej kultury kibicowania. Czuć że miasto żyje tym biegiem a ta pozytywna energia unosi się w powietrzu i udziela wszystkim wokół. Widać że nie bez powodu Dunczycy są uważani za jeden najszczęśliwszych narodow na świecie.
Połówkę mijam w 1:19:59 więc z realną szansą na wynik poniżej 2:40 na mecie. Wiem że aby to osiągnąć muszę nie tyle utrzymać dotychczasowe tempo co lekko przyspieszyć. W zastosowaniu taktyki negative split, czyli pokonania drugiej połowy maratonu szybciej od pierwszej, pomagają mi przede wszystkim: świetne samopoczucie (a raczej mentalne nastawienie bo kumulacja zmęczenia jednak robi swoje; niesamowite jest to jak głowa potrafi "oszukać" własny organizm), nieustający doping i wytrzymałość czyli element na który położyłem szczególny akcent w ostatnich 12 tygodniach przygotowania do maratonu.
Poniższe zdjęcie to około 35 kilometr trasy, jak widać ani śladu kryzysu 😀 w głowie przymyka mi myśl że ten maraton mija mi zdecydowanie zbyt łatwo ale też wiem że już za chwilę po raz kolejny uda się złamać 2:40 co było moim głównym celem w tym maratonie.
Poniżej garść statystyk z biegu:
✅️ Mój wynik 2️⃣:3️⃣9️⃣:2️⃣0️⃣
✅️ Najszybszy kilometr 26km 3️⃣:3️⃣6️⃣
✅️ Najwolniejszy kilometr - 1km 3️⃣:5️⃣3️⃣
✅️ Miejsce w klasyfikacji open 2️⃣7️⃣4️⃣
✅️ Bieg ukończyło ok. 2️⃣2️⃣,5️⃣ tys osób
✅️ średnie tempo biegu 3️⃣:4️⃣6️⃣
✅️ średnie tętno 1️⃣5️⃣8️⃣ ud./min
✅️ tradycyjnie w trakcie biegu zjadłem 3️⃣ żele PowerBar HydroGel
✅️ spaliłem 2️⃣4️⃣0️⃣5️⃣ kcal
✅️ biegłem w Adidas Adizero Adios Pro 3
✅️ przez cały weekend zjadłem 4 kardamonki z Juno the Bakery (Kopenhaga jest droga ale wypieki w tym lokalu są warte każdych pieniędzy😀)