31/07/2019
W końcu podczas kolejnej wizyty w Kanadzie 🇨🇦 udało mi się odwiedzić studio POLE DANCE.
Tak jak Wam powtarzam - po każdej przerwie ciężko jest wrócić - a dla mnie po kilku dniach lenistwa było to nie lada wyzwanie 😂🍻🍩🍔
Studio, które wybrałam, wydawało się jednym z bardziej popularnych w Montrealu, łatwo tez zapisałam się przez internet na poziom 2💪🏻 i zapłaciłam za jednorazowe wejście 30$ 💸kanadyjskich (ok 90 zł).
Bardzo pokrótce kilka najważniejszych aspektów i spostrzeżeń:
💙 jedna rurka na kursantkę💙 - niby super, zawsze porządany aspekt, a rzadko spotykany w klubach w PL, jednak miało to drugie dno: rurek było 15😱 rozstawionych nie raz o mniej niż metr od siebie! Czas jaki spędziłam „na” rurce na pewno był mniejszy niż 50% zajęć (na Boga, co ta dziewczyna nam kazała robic😂) plus niezbędna była wzajemna asekuracja, wiec i tak trzeba było udać się do „sąsiadki”.
💙zupełny brak materacy💙 - to było lekkim szokiem... na zapleczu widziałam jeden jednak nie 15, ale wszystkie dziewczyny robili odwrócone figury bez jakiejkolwiek asekuracji... wystarczająco razy lądowałam głową na ziemi, żeby zrozumieć jak ważny jest materac pod rurka🙈
💙prowadząca zajęcia💙 - niezwykle ciepła i serdeczna osoba, w wieku ok 40 lat (chciałabym chociaż dożyć tylu a co dopiero tak śmigać na rurze w jej wieku😳), która specjalnie dla mnie prowadziła zajęcia w dwóch językach 🇬🇧🇫🇷
Każde studio ma swoje plusy i minusy. Zawsze lubię odwiedzać nowe miejsca i uczuć się czegoś nowego, co mogę Wam potem przekazać w moich ukochanym I LOVE POLE DANCE za którym już tęsknie 💕
—————————-
❓jeśli czegoś jeszcze jesteście ciekawe z tej wizyty - pytajcie w komentarzach ❓