22/11/2017
NIEPRAWDOPODOBNY weekend w Pabianicach, czyli AMERYKAŃSKI SEN Dawid Cejko!
Moja przygoda z OCR, zaczęła się w 1 Lipca TEGO ROKU startując w Spartan Race w Gdańsku Kolejnym krokiem było zapisanie się do lokalnej drużyny AŚNAEBAEM RMG TEAM ponieważ obserwując ich profil i ludzi stwierdziłem, że jestem tak samo ŚWIRNIĘTY JAK ONI Pierwszy start w tej drużynie odbyłem w naszym rodzinnym mieście URSUS RACE, tam tak naprawdę poznałem całą naszą "nienormalną" drużynę (pozytywnym tego słowa znaczeniu)
Pabianice i Runmageddon Finał Pabianice - Intro, Rekrut, Finał Ligi + KIDS -tutaj zaczyna się łezka w oku kręcić
Jadąc na Finał ligi, założenie było w moim przypadku proste TOP 10 w Rekrucie w ELITE (w sumie zostałem do tego zmuszony... no ale dobra).
Przyjeżdżając tam w piątek wieczorem, nie byłem pewny czy w ogóle wystartuję (chodziło o zbite łydki, gdzie w życiu nie czułem takiego bólu w nogach) Dziewczyna, która wręczała mi pakiet startowy spytała: „A Ty biegniesz?”
-Tak i to dwa biegi. – odpowiedziałem kuśtykając dalej.
Mina wolontariuszki mówiła wszystko. Po biegu szukałem jej, żeby powiedzieć, że udało się przebiec! Pozdrowienia dla Pani
I tutaj pojawia się druga strona mojego sukcesu Rafał Kulak! Mój mentor i człowiek ,bez którego nie byłbym, w tym miejscu w którym jestem...(jak mnie zobaczył wchodzącego do hotelu- to się przeżegnał) ... ALE ZROBIŁ TO! Pomógł poskładać mi te cholerne łydki do kupy, żebym przynajmniej mógł wystartować...
Stojąc na rozgrzewce, widząc jak mnie dopinguje moja wspaniała drużyna ja w głowie miałem tylko jedno... DEJW postaraj się nie zejść z trasy, postaraj się dobiec do mety ... no i wystartowałem..
Runmageddon nie żartował że będzie piekło... było tylko "LODOWATE PIEKŁO"- trasę którą zapamiętam do końca życia jako NAJTRUDNIEJSZĄ! Biegłem i walczyłem ze swoją zawziętą głową i powtarzałem JUŻ NIEDALEKO DEJW... ZARAZ KONIEC!
I na ostatnich kilkuset metrach, zaczyna się "sprint-combo" (nie wiem jak to nazwać)... dobiegając do KOSMICZNIE DŁUGIEGO RIGU... byłem tak wykończony i zziębnięty że nie wiedziałem co się dzieje... po prostu nie kontaktowałem jak mi później na starcie powiedzieli bylem w tym miejscu gdzieś na 10-15 MIEJSCU!
Ale że ja nienormalny i kocham takie przeszkody... wskoczyłem na te rurki i poleciałem do przodu przebiegając po tym dwa komandosy i końską... Rafał do mnie krzyknął, że jestem NA DRUGIM MIEJSCU... i w głowie się tylko zaśmiałem... CO ON MI WKRĘCA?! JAKI DRUGI?!
I w tym momencie został mi tylko MULTI RIG... (tutaj ręce mi odcięło, nie czułem chwytu) ale spojrzałem w lewo i widziałem chłopaka który dogrzewa ręce i przygotowuje się do wejścia na MULTI.. i w tym momencie w mojej głowie zaświeciła się żaróweczka i pomyślałem wóz albo przewóz... albo przejdę i wygram, albo spadnę i będzie trzeba dalej walczyć Na MULTI przy ostatnim kółku prawie spadłem i podobno każdy miał stan przedzawałowy z mojej drużyny... i poleciałem już prosto do mety, gdzie czekała mnie ostatnia przeszkoda LODOWA, do której wskoczyłem już bardzo chętnie jak z niej wychodziłem, doszło do mnie ze WYGRAŁEM RMG! Mijając linie mety, padłem na ziemie i się po prostu popłakałem, próbując pojąć to co zrobiłem...
I tak się zakończył dla mnie Rekrut, którego miałem ukończyć w top10.. a na mecie sie modliłem, żebym GO DOBIEGŁ DO KOŃCA..
Tak więc poszedłem za ciosem i przepisałem się do Mistrzostw Polski w Elite ! Gdzie dołączyłem do Zygmunta i Rafała wiedząc na co się piszę po przebiegnięciu Rekruta
Przedstawiać stawki nie trzeba... same harpagany, koty i śmietanka polskiego OCR (wystąpić w takim biegu to naprawdę FEJM )
Bardzo się denerwowałem przed samym startem, ale nie byłem sam widząc moich chłopaków z drużyny, jednak cel jaki sobie postawiliśmy to DOWOZIMY OPASKI i jesteśmy w niebie..
Ja dodatkowo postawiłem sobie za cel pierwszą 30, ale jak zobaczyłem ich na starcie, to troszkę przestałem w to wierzyć
I WYSTARTOWALIŚMY!
Jak wyżej pisałem Rekrut był ciężki, ale finał to było dodatkowe 4km i pełno technicznych innych przeszkód i "TA JEDYNA" której obawiał się KAŻDY!
Biegłem cały czas z założeniem żeby dowieść opaskę do mety... jendak w połowie trasy zrozumiałem ze walczę o coś więcej jak tylko o nią.. odstawiając na POLE DANCE około 20 zawodników
Widziałem jak harpaganów z trasy ściągają karetkami.. z wychłodzenia organizmu, hipotermii i byłem jak każdy po prostu PRZERAŻONY! ale prułem do przodu z myślami o ciepłej herbacie
I znowu zaczyna sie wszystko na końcówce biegu Mój AS w rękawie czyli nowy RIG, który zgadnijcie za którym razem zrobiłem??
Za 1!! NIE BYŁO INNEJ MOŻLIWOŚCI
pokonując go usłyszałem od moich wiernych kibiców, ze on jest QWA w PIERWSZEJ 10!! (jednak była to pomyłka...)
JA BYŁEM W PIERWSZEJ 5!!!!!
mając przed sobą jeszcze do pokonania MULTI RIG.. na którym bylem bark w bark z nikim innym jak Rafał Kasza - Spartan Racer! zawodnikiem który jest dla mnie i pewnie dla wielu zawodników przykładem do naśladowania!
Niestety byłem w takim samym stanie jak na Rekrucie. czyli odcinka totalna... jednak udało mi się pokonać ten MULTI i na tym miejscu dobiegłem do mety!! NA 5 MIEJSCU!
I w takich okolicznościach zostałem PIĄTYM ZAWODNIKIEM NIEOFICJALNYCH MISTRZOSTW POLSKI!!!
Człowiek dla którego niedzielny bieg był 6 Runmageddonem w ŻYCIU!
TO jest naprawdę AMERYKAŃSKI SEN
Na końcu chciałbym podziękować całej mojej drużynie AŚNAEBAEM RMG TEAM Jesteście najlepsza, najwspanialsza, najbardziej świrnięta grupą OCR w NA ŚWIECIE i gdyby nie cenne porady Rafał Kulak i Zygmunt Machtyl, nie byłoby mnie w tym miejscu w którym jestem... KOCHAM WAS WSZYSTKICH Z OSOBNA, KAŻDEGO INACZEJ ALE TAK SAMO MOCNO
Rafał Kulak o Dawid Cejko: wariat jakich mało z sercem do walki ale i skromnością, której nie jeden powinien się uczyć. Dawid dołączył do drużyny w sierpniu, wpadł na treningi zobaczyć jak wygląda świat OCR bo gdzieś to widział i słyszał że to fajne taki totalny świeżak hahaha aż niemożliwe... pierwszy bieg to RMG w Poznaniu, jeszcze nie w barwach Aśnaebaem ale już sympatyzujący kolejny URSUS juz w barwach drużyny.... spodobało się chłopu...ale braki techniczne trochę blokowały rozwój, założenie na ten sezon dla Dawida to WETERAN tak miało być... ciężko zaczął na to pracować, bardzo dużo czasu poświęcił na techniczny aspekt pokonywania przeszkód, czerpał wiedzę z filmików ale też od doświadczonych biegaczy z drużyny, w 2 miesiące ogarnął większość przeszkód, trenował mocniej...szybciej i z coraz większym sercem...
W Szczyrku pierwszy raz w serii Elite... i Hardcore plan na ten sezon wydawałoby się wykonany, ale zbieg okoliczności spowodował że otrzymał darmowy start w REKRUCIE i wykorzystał go w Pabianicach. A co tam zrobił? WYGRAŁ bieg w zaledwie drugim w karierze biegu w serii ELITE automatycznie kwalifikując się na Mistrzostwa Polski, zapewne na ME w Dani i MŚ w Londynie chociaż sądząc po jego ostatnich problemach z nogami brał pierwszą dziesiątkę w ciemno. Mistrzostwa Polski skończył na 5 miejscu i jako jeden z 10 osób dobiegł z opaską do mety. Dawid jest przykładem, że determinacja, serce do walki i korzystanie z wiedzy innych przynosi efekty i to te mierzalne, prawdziwe, te które cieszą bo są jego i zbudowane dzięki jego ciężkiej pracy.