Natango - Egzaminy żeglarskie - Ekspedycje polarne

Natango - Egzaminy żeglarskie - Ekspedycje polarne Where the map ends — our journey begins. Sailing trips and yacht expeditions in the Arctic. Tourist, ski touring, scientific, extreme adventures and more.

Small yachts. Close crews. Great adventure. For those who want to truly experience the Arctic. Sailing trips and expeditions in the magical waters of the Arctic — from intimate tourist cruises, through unique ski touring, diving, photographic and scientific expeditions, to extreme and risky polar adventures. Small yachts, close-knit crews, great adventure. We create a space for those who want to experience the Arctic truly — up close, intensely, unfiltered. Small groups. Big emotions. True freedom. We have a record of remarkable expeditions, maneuvering training, and years of experience in the world’s toughest conditions. The Arctic from the deck of a yacht is not just a journey — it’s something that stays with you forever.

⛵ Step aboard. Where others don’t reach.
....................................................................................................................................

Tam, gdzie kończy się mapa — zaczyna się nasza podróż. Rejsy i wyprawy jachtami po wodach magicznej Arktyki — od kameralnych rejsów turystycznych, przez wyjątkowe wyprawy skiturowe, nurkowe, fotograficzne i naukowe, aż po ekstremalne i ryzykowne ekspedycje polarne. Małe jachty, kameralne załogi, wielka przygoda. Tworzymy przestrzeń dla tych, którzy chcą przeżywać Arktykę naprawdę — z bliska, intensywnie, bez filtrów. Małe grupy. Wielkie emocje. Prawdziwa wolność. Mamy na koncie rekordowe wyprawy, szkolenia manewrowe i lata doświadczenia w najtrudniejszych warunkach świata. Arktyka z pokładu jachtu to nie tylko podróż — to coś, co zostaje w Tobie na zawsze.

⛵ Dołącz do nas. Tam, gdzie inni nie docierają. Więcej informacji:
tel. kom. 601 347 019
tel. kom. 601 081 016
e-mail: [email protected]

01/09/2026

Przed wejściem do Tuktoyaktuk zatrzymaliśmy się na chwilę, żeby pożegnać kpt. Wojciecha Jacobsona.

Z arktycznych roślin upletliśmy wieniec. Puściliśmy go na wodę, oddaliśmy pojedynczy salut hukowy, a na zakończenie wybiliśmy osiem szklanek – znak końca wachty.

Celowo wybraliśmy wody przed Tuktoyaktuk, ponieważ właśnie tutaj w 1985 roku dotarł Vagabond’eux, zatrzymany przez lód na pierwszą z trzech zim spędzonych w Arktyce podczas pierwszej polskiej wyprawy przez Przejście.

Dziś, kiedy w Szczecinie odbywa się jego pogrzeb, dzielimy się naszym pożegnaniem z Morza Beauforta.

Pomyślnych wiatrów na wiecznej wachcie, Kapitanie.

🇬🇧

Before entering Tuktoyaktuk, we stopped for a moment to say farewell to Capt. Wojciech Jacobson.

We wove a wreath from Arctic plants. We set it afloat, fired a single salute, and at the end struck eight bells – the sign of the end of a watch.

We deliberately chose the waters off Tuktoyaktuk because this was where Vagabond’eux arrived in 1985, stopped by the ice for the first of three winters spent in the Arctic during the first Polish expedition through the Northwest Passage.

Today, as his funeral takes place in Szczecin, we share our farewell from the Beaufort Sea.

Fair winds on your eternal watch, Captain.

27/08/2026

Przez ostatnią dobę trochę się u nas działo.

Ocean C, po intensywnych przygotowaniach do drogi, opuścił Svalbard przy lustrzanej tafli wody i ruszył w drogę do domu.

W tym samym czasie, kilka tysięcy kilometrów dalej, Ocean A w Liverpool Bay przy wejściu na Morze Beauforta walczył o utrzymanie się na kotwicy, przeczekując niż i wiatr 7–9°B.

🇬🇧

Quite a lot has been happening over the last 24 hours.

After intensive preparations for the passage, Ocean C left Svalbard on mirror-calm water and started her journey home.

At the same time, several thousand kilometres away, Ocean A was fighting to hold at anchor in Liverpool Bay, at the entrance to the Beaufort Sea, waiting out a low with Force 7–9 winds.

Dziś dotarła do nas bardzo smutna wiadomość.Zmarł kapitan Wojciech Jacobson.Przed tegoroczną wyprawą mieliśmy szczęście ...
26/08/2026

Dziś dotarła do nas bardzo smutna wiadomość.
Zmarł kapitan Wojciech Jacobson.

Przed tegoroczną wyprawą mieliśmy szczęście spotkać się z Wojtkiem. Rozmawialiśmy o Arktyce, żeglowaniu i Przejściu Północno-Zachodnim, które pokonał 40 lat przed nami, dokonując pierwszego polskiego przejścia. Bardzo nam kibicował, a jeszcze niedawno pisał, że śledzi naszą drogę.

Tym bardziej boli świadomość, że nie będziemy już mogli opowiedzieć Mu o niej po powrocie.

Pozostanie pamięć o wybitnym żeglarzu, podróżniku i niezwykle serdecznym człowieku.

Żegnaj, Kapitanie.

Rodzinie i Bliskim Wojciecha Jacobsona składamy wyrazy głębokiego współczucia.

🇬🇧

Today, we received very sad news.
Captain Wojciech Jacobson has passed away.

Before this year’s expedition, we were fortunate to meet Wojtek. We talked about the Arctic, sailing and the Northwest Passage, which he completed 40 years before us as part of the first Polish passage. He was wholeheartedly supporting us, and only recently wrote to say that he was following our journey.

It is all the more painful to know that we will no longer be able to tell him about it when we return.

We will remember an outstanding sailor and explorer, and an exceptionally warm-hearted man.

Farewell, Captain.

We extend our deepest condolences to Wojciech Jacobson’s family and loved ones.

Podobno gdzieś w naszej okolicy migruje stado przeszło 8 tysięcy osobników.My widzieliśmy dziś jednego.Wystarczy.Majesta...
26/08/2026

Podobno gdzieś w naszej okolicy migruje stado przeszło 8 tysięcy osobników.

My widzieliśmy dziś jednego.

Wystarczy.

Majestatyczny samotnik. 🦌

🇬🇧

Apparently, somewhere around us, a herd of over 8,000 is migrating.

We saw one today.

Enough.

A majestic loner. 🦌

Dzisiaj z wizytą na przylądku lodu i ognia.Od strony morza – ogromne bryły starego lodu wyrzucone z pola lodowego. ❄️Od ...
25/08/2026

Dzisiaj z wizytą na przylądku lodu i ognia.

Od strony morza – ogromne bryły starego lodu wyrzucone z pola lodowego. ❄️

Od strony lądu – Smoking Hills, gdzie bogate w siarkę skały od setek lat samoczynnie się zapalają i tlą. 🔥

🇬🇧

Today, visiting the cape of ice and fire.

From the sea – huge chunks of old ice drifting out of the ice field. ❄️

From the land – the Smoking Hills, where sulphur-rich rocks have been spontaneously igniting and smouldering for centuries. 🔥

Spotkaliśmy wieczorem drugą żaglówkę!Na wodach NWP to bardzo rzadkie zdarzenie. A z Harmattanem widzimy się na trasie ju...
24/08/2026

Spotkaliśmy wieczorem drugą żaglówkę!

Na wodach NWP to bardzo rzadkie zdarzenie. A z Harmattanem widzimy się na trasie już kolejny raz. To francuski jacht, który zimował w Pond Inlet i tego lata, podobnie jak my, zmierza na zachód.

A zaraz po zmierzchu trafiliśmy na pierwsze poważniejsze pole lodowe. Niewielkie, ale pełne dużych brył wieloletniego lodu. A zawsze jakoś raźniej szuka się drogi wśród lodu, kiedy obok robi to samo ktoś jeszcze.

🇬🇧

We met another sailing yacht this evening!

That’s a pretty rare sight in the waters of the Northwest Passage. We’ve already crossed paths with Harmattan several times along the way. She’s a French yacht that wintered in Pond Inlet and, like us, is heading west this summer.

And just after dark, we reached our first more serious ice field. Small, but full of large chunks of multi-year ice. Somehow, it always feels a little better searching for a way through the ice when someone else is doing the same thing alongside you.

Mieliśmy dziś świetny pomysł. Pontonem 10 mil w górę Coppermine River, trekking do Bloody Falls, a potem powrót z prądem...
22/08/2026

Mieliśmy dziś świetny pomysł. Pontonem 10 mil w górę Coppermine River, trekking do Bloody Falls, a potem powrót z prądem na kajakach.

To był naprawdę dobry plan.

Najpierw trzeba było tylko znaleźć drogę przez szeroką deltę Coppermine, usianą ruchomymi ławicami i mieliznami. Dalej rzeka wcale nie zrobiła się prostsza – przez kolejne mile kluczyliśmy między osuchami, płyciznami i materiałem niesionym przez wodę, szukając przejścia dla pontonu.

W końcu, około 10 mil w górę rzeki, wysztrandowaliśmy na niewielkiej plaży, zabezpieczyliśmy sprzęt i ruszyliśmy pieszo w stronę Bloody Falls.

Tu z kolei zaczęła się nawigacja lądowa.

Wzgórza, krzaczaste wąwozy, mokradła i łąki złożone z dziwnych kęp trawy – miękkich, niestabilnych wysp wystających z bagna. Trzeba stanąć, złapać równowagę i szybko znaleźć następną, zanim poprzednia się zapadnie albo osunie. Pół biedy, kiedy je widać. Gorzej, kiedy w wąwozach roślinność zasłania to, na czym za chwilę postawisz nogę.

Dotarliśmy do pierwszego progu wodospadów. Wokół mnóstwo świeżych śladów karibu. Była gorąca herbata, drzemka na arktycznej łące i wreszcie odwrót.

Kajaki czekały.

Tylko że wiatr też.

Przyszedł wcześniej, niż obiecywała prognoza. Szerokie koryto zamknięte stromymi zboczami jeszcze go wzmacniało, a fala wiatrowa zaczęła krzyżować się z prądem rzeki.

Pomysł powrotu kajakami umarł natychmiast.

Do jachtu zostało 10 mil rzeką. Tym razem kluczyliśmy nie tylko między mieliznami, ale również półmetrowymi falami, próbując ustawiać ponton tak, żeby brać ich do środka możliwie mało. „Możliwie mało” okazało się pojęciem względnym. Przez sporą część drogi regularnie wybieraliśmy wodę z pontonu, a i tak siedzieliśmy w niej po kostki.

Kiedy wreszcie dotarliśmy do delty i krótka, stroma fala rzeczna zmieniła się w długą, regularną falę morską, poczuliśmy ulgę.

Morze. Nareszcie. Znajomo, regularnie, czytelnie.

Milę dalej czekał na kotwicy Ocean A.

To już drugi raz podczas tej wyprawy, kiedy zapuszczamy się w głąb lądu i wracamy z wnioskiem, że chyba kompletnie nie nadajemy się na śródlądzie.

Czas wracać na ocean. Tam zdecydowanie lepiej nam idzie.

🇬🇧

We had a great idea today. Take the RIB 10 miles up the Coppermine River, trek to Bloody Falls, and then paddle back downstream in kayaks.

It was a really good plan.

First, we only had to find our way through the wide Coppermine delta, scattered with shifting sandbars and shallows. Further upstream, the river didn’t get any easier. Mile after mile, we weaved between shoals, exposed banks and debris carried by the current, constantly searching for a safe passage for the RIB.

Eventually, about 10 miles upriver, we beached on a small strip of sand, secured the gear and set off on foot towards Bloody Falls.

That’s when the land navigation began.

Hills, brush-filled gullies, wetlands and meadows made up of strange tussocks of grass – soft, unstable little islands rising out of the bog. You had to step onto one, find your balance and quickly pick the next before the one under your foot sank or shifted. Not too bad when you could see them. Much worse in the gullies, where the vegetation hid whatever you were about to step on.

We reached the first cascade of the falls. There were plenty of fresh caribou tracks around us. We had hot tea, took a nap on an Arctic meadow and eventually started back.

The kayaks were waiting.

So was the wind.

It arrived earlier than forecast. The wide river channel, enclosed by steep slopes, funnelled it even more, while wind waves began crossing the river current.

The idea of paddling back died immediately.

We still had 10 miles of river between us and the yacht. This time we were weaving not only between shallows, but through half-metre waves, constantly trying to position the RIB so that as little water as possible came aboard.

“As little as possible” turned out to be a relative concept.

For much of the way we were constantly bailing water out of the RIB – and still sitting ankle-deep in it.

When we finally reached the delta and the short, steep river chop turned into long, regular sea waves, it was a relief.

The sea. Finally. Familiar, regular, readable.

A mile farther on, Ocean A was waiting at anchor.

This is already the second time on this expedition that we’ve ventured inland only to come back with the conclusion that perhaps we’re simply not made for inland adventures.

Time to get back to the ocean. We’re definitely better at that.

21/08/2026

Tymczasem na Svalbardzie niektóre sprawy się trochę sypią…

Załoga Ocean C wybrała się z MyArctic do Borebukta na „whale & walrus safari”. Wieloryby i morsy najwyraźniej nie dostały planu wycieczki, ale na lodowiec zawsze można liczyć!

🇬🇧

Meanwhile, on Svalbard, some things are falling apart a little…

The Ocean C crew joined MyArctic for a “whale & walrus safari” to Borebukta. The whales and walruses apparently didn’t get the itinerary, but you can always count on the glacier!

Miejscowy czekał na nas na wejściu do Port Epworth. Stanął na dwóch łapach, zastrzygł uszami i długo niuchał powietrze, ...
20/08/2026

Miejscowy czekał na nas na wejściu do Port Epworth. Stanął na dwóch łapach, zastrzygł uszami i długo niuchał powietrze, próbując ustalić, kto właściwie do niego przybył.

Wpłynięcie do Zatoki Koronacyjnej znacząco zmieniło oblicze naszej kanadyjskiej wyprawy – z surowego, skalistego pustkowia na coś zdecydowanie bardziej zielonego.

Zakotwiczyliśmy w osłoniętym estuarium przy ujściu Tree River.

Ponad 30 węzłów wiatru zatrzymało nas na chwilę na kotwicy. Gdy tylko odpuściło, ruszyliśmy pontonem w górę rzeki. Przy pierwszych bystrzach przywiązaliśmy go do brzegu, a dalej już przez wysokie haszcze, krzewy... i nawet drzewa! – aż do wodospadów.

Łącznie ponad 20 km w terenie. Trochę nam zeszło. W międzyczasie wiatr znowu ruszył i zaczął wpychać fale do rzeki, prosto pod wychodzący prąd. Mimo kombinacji kursu, manewrowania i szukania osłon, powrót na jacht był odwrotnością słowa „suchy”.

To zupełnie inna Arktyka. Dookoła zielono zamiast biało. W wodzie trzeba uważać na kamienie, nie lód. Nawet niedźwiedź ma jakiś kolor nie ten...

Ale wciąż tak samo dzika, piękna i nieprzewidywalna.

Wizyta w Cambridge Bay, poza uzupełnieniem zapasów, przyniosła nam też trzy wyjątkowe spotkania.Poznaliśmy włoską załogę...
19/08/2026

Wizyta w Cambridge Bay, poza uzupełnieniem zapasów, przyniosła nam też trzy wyjątkowe spotkania.

Poznaliśmy włoską załogę pływającego pod szwajcarską banderą jachtu Lifexplorer, która w tym roku pokonuje Przejście od zachodu. Spotkaliśmy się więc w środku drogi, płynąc z przeciwnych stron. Było o czym rozmawiać: my byliśmy ciekawi tego, co czeka nas przed dziobem, oni – tego, co właśnie zostawiliśmy za rufą.

Ponownie spotkaliśmy też załogę jachtu Alma af Frøya, z którą nasze drogi przecinały się już kilkukrotnie w Zatoce Disko. Alma jest repliką inspirowaną Gjøą Roalda Amundsena i właśnie w tym roku przemierza Przejście jej śladem – dokładnie 120 lat po nim.

A na koniec na kolację na Oceanie A odwiedził nas burmistrz Cambridge Bay.
Mimo świetnego towarzystwa i bardzo ciepłego przyjęcia, czas było ruszać dalej. Kolejne mile czekają!

🇬🇧

Our visit to Cambridge Bay brought us not only a chance to replenish our supplies, but also three very special encounters.

We met the Italian crew of the Swiss-flagged yacht Lifexplorer, who are tackling the Passage from the west this year. So we met in the middle, sailing from opposite directions. There was plenty to talk about: we were curious about what lay ahead of us, while they wanted to know what we had just left behind.

We also met again with the crew of Alma af Frøya, whose path had already crossed ours several times in Disko Bay. Alma is a replica inspired by Roald Amundsen’s Gjøa, and this year she is following in her footsteps through the Passage – exactly 120 years later.

And finally, the mayor of Cambridge Bay joined us for dinner aboard Ocean A.
Despite the great company and very warm welcome, it was time to move on. More miles await!

Adres

Pyrzycka 1A
Szczecin
70-892

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 16:00
Wtorek 09:00 - 16:00
Środa 09:00 - 16:00
Czwartek 09:00 - 16:00
Piątek 09:00 - 16:00
Sobota 09:00 - 16:00
Niedziela 09:00 - 16:00

Telefon

+48601081016

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Natango - Egzaminy żeglarskie - Ekspedycje polarne umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Natango - Egzaminy żeglarskie - Ekspedycje polarne:

Skróty

Udostępnij