12/10/2025
A oto co działo się dziś. 12.10.2025.
Po dwóch tygodniach przerwy, bo raz nie było chętnych na wycieczkę, a drugim razem Dyrekcja była chora (rzadkość, ale stało się) tym razem się udało choć dobra prognoza pogody nijak się miała do rzeczywistości.
Zgłosiła się Aneta Dz., która jeździ z nami raz-dwa razy na sezon, ale za to od wielu lat, więc jest zasłużoną Klubowiczką. Ona nie przestraszyła się mżawki i czekała na Pomorzanach, gdzie mieszka, na Agę, która dojechała trójką na końcowy. Stamtąd ruszyłyśmy do Kołbaskowa zaczynając od tajemniczej windy dla rowerów, która nas zabrała w dół. Dojazd do Kołbaskowa był nieciekawy, bo ścieżką rowerową, ale wzdłuż ruchliwej drogi z samochodami. Potem już było fajnie, bo eksplorowałyśmy nowe dla nas ścieżki rowerowe. Widziałyśmy z 500 żurawi szykujących się do odlotu i ćwiczących lot w kluczu, to było piękne doświadczenie Natury. Wpuścili nas do Niemiec granicą na ścieżce rowerowej bez problemu, ale już z powrotem do Polski miły Pan Strażnik nas zawrócił. Z deka bez sensu, bo czemu nas wpuścili do Niemiec ścieżką, a nie chcą wypuścić, no ale powtórkę z rozrywki miałyśmy, więc Agi to już nie dziwiło. Ten cyrk z granicami potrwa jeszcze do kwietnia podobno. Trzeba było zawrócić do granicy dla samochodów, która jest otwarta i jechać ulicą z samochodami, ale na szczęście nie ruchliwą. Za to z Kamieńca poznałyśmy kolejną fajną ścieżkę i dojechałyśmy nią prawie do Moczył. W Moczyłach nas... zmoczyło 😉, na szczęście minimalnie i przeczekałyśmy pod autostradą największy deszcz. I tak co chwilę była mżawka, słońce, chmury, deszczyk, tęcza, słońce, mżawka.... Nie nudziło nam się. Założyć płaszcz, zdjąć płaszcz... 😁. W lesie widziałyśmy magiczne drzewo z dziesiątkami muchomorów - cudne były i najzbierałyśmy kasztanów. Kolory winobluszczu nie zawiodły, ale drzewa jeszcze ciągle są zielone. Lato się trzyma dobrze, choć już się skończyło 😁. Ale czuć już jesień, zwłaszcza ta pogoda dziś to pokazała. Wróciłyśmy przez Siadło Dolne i Kurów, a na koniec wjechałyśmy windą z powrotem do cywilizacji, a Aga do tramwaju. Mimo lekkiego przemoczenia butów było super.