Zrelaksowani Rowerzyści

Zrelaksowani Rowerzyści Nieformalny klub rowerowy ze Szczecina Klub nasz jest nieformalny. Jesteśmy ze Szczecina. Jeździmy razem już siedemnasty sezon. Wszyscy "Nowi" są mile widziani.

Skład uczestników wycieczek zmienił się od czasu, jak odeszliśmy od Klubu (Nie)dzielnych Rowerzystów, który kiedyś tworzyliśmy i cały czas się zmienia. Jedni przychodzą i zostają na dłużej, inni odchodzą, jeszcze inni są tylko gośćmi na naszych wycieczkach...

Jesteśmy nastawieni na turystykę i rekreację. Nie zależy nam na biciu rekordów przejechanych kilometrów czy zawrotnym tempie. Jeździmy

po to, by aktywnie spędzać czas i cieszyć się naturą oraz swoim towarzystwem.

Średnio na wycieczce przejeżdżamy 40 km, ale zdarzają się też dłuższe trasy, jednak na nie udają się tylko najwytrwalsi. Trasa następnej wycieczki jest ustalana najczęściej w piątek-sobotę. Sezony 2009-2020 upłynęły pod znakiem bagażników na samochody do przewożenia rowerów. Dzięki nim mogliśmy przemieszczać się dalej, gdyż okolice Szczecina znamy już dobrze i można powiedzieć, że nam się znudziły. Obecnie, z przyczyn technicznych, przewozimy rowery autobusami lub pociągami. Zawsze wyruszamy w niedzielę około godziny 11.00 i wracamy różnie - 17-20, dlatego trzeba mieć cały dzień do dyspozycji. Aby się do nas dołączyć piszcie na messengera w celu uzyskania szczegółowych informacji. Zapraszamy!

Jak już widać z rolki, jesteśmy na Cyprze! Była to dość spontaniczna decyzja i zdecydowały się na wyjazd w przerwie po ś...
04/01/2026

Jak już widać z rolki, jesteśmy na Cyprze!
Była to dość spontaniczna decyzja i zdecydowały się na wyjazd w przerwie po świątecznej Aga, Marzena i Ewelina. A jak wyjazd Klubowiczek, to muszą być rowery!
Ścieżka wiodła wzdłuż morza z Pafos na zachód i była dość niewygodna z powodu nawierzchni z płyt, które trząsły na złączach, ale za to widoki były piękne, a pogoda ciepła, co wobec zimy w Szczecinie było piękną odmianą. Polecamy trasę, ale tylko na dobrym rowerze z amortyzatorami, nasze niestety ich nie miały.
A tutaj macie na zdjęciach, co jeszcze zwiedzamy w czasie pobytu.
Kto chętny na takie przygody - zapraszamy do naszego Klubu!

To jest wycieczka, której Dyrekcja zapomniała opisać. Odbyła się 02.11.2025 i były na niej Aga, Marzena i Krysia. Poniew...
29/12/2025

To jest wycieczka, której Dyrekcja zapomniała opisać. Odbyła się 02.11.2025 i były na niej Aga, Marzena i Krysia. Ponieważ listopad był ciepły, pojechałyśmy najpierw na Bartoszewo, po czym stwierdziłyśmy, że jest tak ładnie, że pojedziemy dalej. No i dojechałyśmy aż do Świdwia. Tam po obowiązkowym wejściu na wieże widokową zjadłyśmy piknik przy stołach i miejscu na ognisko i wróciłyśmy przez Dobrą. Kolory były piękne, więc była to miła jesienna wycieczka i w sumie zamknięcie Sezonu, nie licząc Rajdu z Gryfusami 11.11.

Klubowicze i Fani! Dla Was wszystkich Świąt zdrowych, radosnych, smacznych, aktywnych, a prezentów pełnych rowerowych ak...
24/12/2025

Klubowicze i Fani! Dla Was wszystkich Świąt zdrowych, radosnych, smacznych, aktywnych, a prezentów pełnych rowerowych akcesoriów 😉

A tutaj rolka od Klubu Gryfus. My na końcu, w tym zielonym płaszczu i białej kurtce. 😊
12/11/2025

A tutaj rolka od Klubu Gryfus. My na końcu, w tym zielonym płaszczu i białej kurtce. 😊

Mimo deszczu, Marzena i Aga wzięły udział w Rajdzie Niepodległościowym organizowanym przez Szczeciński Klub Rowerowy Gry...
12/11/2025

Mimo deszczu, Marzena i Aga wzięły udział w Rajdzie Niepodległościowym organizowanym przez Szczeciński Klub Rowerowy Gryfus
To już trzeci raz, bo nam się ta inicjatywa bardzo podoba. Nie dojechałyśmy do Głębokiego z powodu tej pogody, ale najważniejszą część zaliczyłyśmy i niniejszym Sezon 2025 został zamknięty! Kto nie był niech żałuje, albo obejrzy rolkę.
Będzie podsumowanie Sezonu wkrótce.

12/11/2025

Rajd Niepodległości zorganizowany przez Szczeciński Klub Rowerowy Gryfus
To już nasza tradycja, że bierzemy w nim udział 😊

A oto co działo się dziś. 12.10.2025.Po dwóch tygodniach przerwy, bo raz nie było chętnych na wycieczkę, a drugim razem ...
12/10/2025

A oto co działo się dziś. 12.10.2025.
Po dwóch tygodniach przerwy, bo raz nie było chętnych na wycieczkę, a drugim razem Dyrekcja była chora (rzadkość, ale stało się) tym razem się udało choć dobra prognoza pogody nijak się miała do rzeczywistości.
Zgłosiła się Aneta Dz., która jeździ z nami raz-dwa razy na sezon, ale za to od wielu lat, więc jest zasłużoną Klubowiczką. Ona nie przestraszyła się mżawki i czekała na Pomorzanach, gdzie mieszka, na Agę, która dojechała trójką na końcowy. Stamtąd ruszyłyśmy do Kołbaskowa zaczynając od tajemniczej windy dla rowerów, która nas zabrała w dół. Dojazd do Kołbaskowa był nieciekawy, bo ścieżką rowerową, ale wzdłuż ruchliwej drogi z samochodami. Potem już było fajnie, bo eksplorowałyśmy nowe dla nas ścieżki rowerowe. Widziałyśmy z 500 żurawi szykujących się do odlotu i ćwiczących lot w kluczu, to było piękne doświadczenie Natury. Wpuścili nas do Niemiec granicą na ścieżce rowerowej bez problemu, ale już z powrotem do Polski miły Pan Strażnik nas zawrócił. Z deka bez sensu, bo czemu nas wpuścili do Niemiec ścieżką, a nie chcą wypuścić, no ale powtórkę z rozrywki miałyśmy, więc Agi to już nie dziwiło. Ten cyrk z granicami potrwa jeszcze do kwietnia podobno. Trzeba było zawrócić do granicy dla samochodów, która jest otwarta i jechać ulicą z samochodami, ale na szczęście nie ruchliwą. Za to z Kamieńca poznałyśmy kolejną fajną ścieżkę i dojechałyśmy nią prawie do Moczył. W Moczyłach nas... zmoczyło 😉, na szczęście minimalnie i przeczekałyśmy pod autostradą największy deszcz. I tak co chwilę była mżawka, słońce, chmury, deszczyk, tęcza, słońce, mżawka.... Nie nudziło nam się. Założyć płaszcz, zdjąć płaszcz... 😁. W lesie widziałyśmy magiczne drzewo z dziesiątkami muchomorów - cudne były i najzbierałyśmy kasztanów. Kolory winobluszczu nie zawiodły, ale drzewa jeszcze ciągle są zielone. Lato się trzyma dobrze, choć już się skończyło 😁. Ale czuć już jesień, zwłaszcza ta pogoda dziś to pokazała. Wróciłyśmy przez Siadło Dolne i Kurów, a na koniec wjechałyśmy windą z powrotem do cywilizacji, a Aga do tramwaju. Mimo lekkiego przemoczenia butów było super.

Zanim opiszemy co działo się dziś, kilka słów o wycieczce z 20.09.2025, bo gdzieś umknęła. Zgłosiły się na nią Asia i Ma...
12/10/2025

Zanim opiszemy co działo się dziś, kilka słów o wycieczce z 20.09.2025, bo gdzieś umknęła.
Zgłosiły się na nią Asia i Marzena i pojechałyśmy najpierw na Głębokie, gdzie Aga się wykąpała ostatni raz w tym sezonie. Pomysłów na trasę było kilka, ale w końcu wyszło tak, że "gdzieś się pokręcimy" Ruszyłyśmy więc dalej do Bartoszewa. Tam był piknik na plaży, szkoda, że nie dało się popływać, bo w tym jeziorze nie można, chyba jest zanieczyszczone i ruszyłyśmy do Przęsocina. Chciałyśmy ominąć wysypisko w Leśnie, ale i tak do niego trafiłyśmy, choć jechałyśmy lasem. Niestety zapach i rozwleczone przez ptaki śmierci nie pozostawiały wątpliwości co jest obok.
Szybko stamtąd uciekłyśmy i po zrobieniu zdjęcia z Pałacykiem w Leśnie udałyśmy się urozmaiconymi ścieżkami leśnymi do Przęsocina. Tam był piknik II w "naszej" wiacie, gdzie zawsze się zatrzymujemy i powrót przez Podbórz i Warszewo gdzie Aga i Marzena zjadły co nieco słodkiego w Fit Cafe.
Wycieczka była sympatyczna mimo, że nic szczególnego po drodze nie było, ale wiadomo, liczy się jazda! :-)

13.09.2025 Ahlbeck-Stare Warpno.Tej wycieczki miało nie być, bo to sobota, ale widocznie miała się odbyć 😁. Na niedzielę...
14/09/2025

13.09.2025 Ahlbeck-Stare Warpno.
Tej wycieczki miało nie być, bo to sobota, ale widocznie miała się odbyć 😁. Na niedzielę nikt się nie zgłosił a Monika, która ma bagażnik na 2 rowery, napisała, że jedzie dziś, bo jest dziś lepsza pogoda. Szybka decyzja i Aga zabrała się z nią. Wszystko zadziało się po 12, więc start nastąpił po 14. Przez to ostatni kawałek jechałyśmy już po ciemku, a na parkingu przeżyłyśmy lekki stresik, bo nie chciał się kluczykiem otworzyć bagażnik na rowery. Miałyśmy wizję spania w aucie lub kradzieży własnego bagażnika przy pomocy jakiś Niemców. Powtórka z rozrywki 😁. Na szczęście się udało i po 21 byłyśmy w domu.
A trasa była częściowo znana, częściowo nowa nawet dla Dyrekcji, która już prawie wszędzie była.
Zaparkowałyśmy w Ahlbecku i ruszyłyśmy do Luckow z ulubionym Agi kościołem. Tam obejrzałyśmy obrazy lokalnych twórców (dlatego ulubiony kościół) i ruszyłyśmy trochę przez las, a trochę ścieżkami do Starego Warpna gdzie odbył się piknik. Pogoda trochę straszyła chmurami, ale cała drogę nie spadła na nas ani jedna kropla. Powrót odbył się piękną drogą wyłożoną drobną kostką w środku lasu. Były wrzosy i mchy, ale żadnych grzybów. Dopiero na koniec wycieczki Aga znalazła dwie kanie.
Dalej droga biegła ścieżką wzdłuż zalewu do Rieth. Tam chciałyśmy podjechać do przystani i zjadły nas prawie chmary muszek czy komarów. Dziwne to było . Jak się przez nie przejeżdżało to właziły do oczu, nosa i rozbijały się o twarz. Ohyda. Szybko żeśmy cykneły fotki i wróciłyśmy ścieżka w lesie, już po ciemku do Ahlbecku.
Myślałyśmy, że będzie 30km a wyszło ciut ponad 40. Czyli średnio długa wycieczka, ale bardzo fajna.

Jak to Aga swój rower ukradła 🤣07.09.2025 Kołobrzeg-Mrzeżyno-Trzebiatów.Tego jeszcze w naszym Klubie nie było!Marzena wy...
07/09/2025

Jak to Aga swój rower ukradła 🤣
07.09.2025 Kołobrzeg-Mrzeżyno-Trzebiatów.
Tego jeszcze w naszym Klubie nie było!
Marzena wymyśliła trasę na którą pojechały dwie Agi - Dyrekcja i Aga J. bo Marzena nie dostała biletu na rower. Coż, bywa. Trzeba będzie trasę zdecydowanie powtórzyć w przyszłym sezonie dla Marzeny.
No ale warto, bo była super, a pogoda też dopisała.
Po przebiciu się przez tłumy w Kołobrzegu ruszyłyśmy szybko ścieżką wzdłuż morza. Przy jednym zejściu do morza Aga J. przypięła rower do płota, a Aga J-K wzięła swój ze sobą i poszłyśmy plażować. Aga J. się nawet wykąpała w morzu, a druga nie zdążyła bo pojawiły się chmury, to postanowiłyśmy pojechać dalej. Jaki był nasz szok gdy się okazało że Aga J. nie miala w swoim pęku kluczy tego jednego od zamknięcia roweru. Został w domu. 🫣😨
Cóż. Kradzież własnego roweru odbyła się wyjątkowo łatwo i nikt nawet nie zauważył... Aga J. odkręciła koło i zdjęła blokadę z widelca. Na szczęście nie była ona zaczepiona o koło. W ten sposób blokada została na płocie, a my pojechałyśmy dalej. Gdyby było inaczej trzeba by jakoś piłować czy przecinać. Tylko czym? Opatrzność czuwała.
Trasa do Mrzeżyna biegnie ścieżką, ale wzdłuż ruchliwej drogi, ale my zjechałyśmy z niej tam gdzie się dało by jechać wzdłuż morza lasem. Było pięknie. W Mrzeżynie zjadłyśmy obiad, były nawet warzywka dla Dyrekcji, a Aga J. miała rybę. Trasa do Trzebiatowa biegła piękną ścieżką rowerową po starej linii kolejowej. W miasteczku nie miałyśmy już nawet czasu na kawę bo pociąg był za 13 minut.
To była zdecydowanie udana wycieczka i pozostanie zapamiętana ze względu na wyczyn Agi 😁

Adres

Szczecin

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zrelaksowani Rowerzyści umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Zrelaksowani Rowerzyści:

Udostępnij

Kategoria