07/05/2026
Nowa i piękna propozycja w naszym Studio Yogi
Moja przygoda z Reiki …
zaczęła się w 1999 r. Przebywałam wówczas na Wczasach Psychotronicznych w Rogach. Wśród wykładowców był m.in. prof. Zbigniew Królicki z wykładami „Feng Shui”. Ogłosił któregoś dnia, że przyjeżdża do niego żona, która jest Mistrzynią Reiki i jeżeli ktoś chce to może skorzystać z inicjacji. Nic mi o Reiki nie było wiadomo, ale zawsze ciągnęło mnie do szukania odpowiedzi na pytanie „Po co to wszystko? Jak mogę sobie pomóc, pomóc innym zorganizować się w tej przestrzeni ?”. Pani Krystyna Włodarczyk opowiadając o Reiki zasiała ziarno. 🙂
Podczas inicjacji telepało mnie na wszystkie strony, myślałam, że wyskoczę z sandałów ( było lato 🙂 ). Okazało się potem, że tylko ja miałam takie bardzo fizyczne doznanie.
Po wczasach praktykowałam z różną częstotliwością Reiki ale „uruchomiłam” jej przepływ na nowo gdy syn miał wypadek.
Nie będę szczegółowo opisywać historii, ale jego lekarz prowadzący powiedział, że zdjęcia rentgenowskie po upadku i to co widział później, to jak zdjęcia dwóch różnych osób. Taka wręcz niemożliwa poprawa.
Kolejny bardzo namacalny przykład jak działa ta energia było dobrych kilkanaście ( jak nie dziesiąt 😉 ) lat temu. Przebywałam wtedy na dłużej w Berlinie. Któregoś razu „ni z gruchy, ni z pietruchy” zatkało mi się ucho ( dzisiaj znając Totalną Biologię zapytałabym - Czego nie chcę już słyszeć ? 😉 ) i żadnymi sposobami nie chciało się odetkać (kto choć raz w życiu miał to, to wie jakie to niekomfortowe uczucie). Zadzwoniłam więc do Medicusa ( jedna z niewielu placówek które wtedy funkcjonowały „na już”) i umówiłam wizytę. Przyjechałam do Szczecina i na dzień przed wizytą, przyszło do mnie pytanie odGórne 😉 „A Reiki po co robiłaś ?”. Głupio mi się zrobiło 😉 i wieczorem przystąpiłam do zabiegu. Już w połowie usłyszałam dziwny dźwięk w uchu, odsunęłam ręce od uszu i poczułam, że się odetkało (teraz śmieję się na przypomnienie, jak mówiłam na głos „Raz. Raz. Raz. Dwa.”, jakbym robiła próbę mikrofonu 😉 ). Rano zadzwoniłam i odwołałam wizytę myśląc „Inicjacja się zwraca” 🙂
Takich przypadków miałam wiele.
W 2007-tym postanowiłam zrobić II stopień u Mistrza Reiki Tadeusza Szewczyka. Niestety nie było tak spektakularnie jak za pierwszym razem. Byłam zawiedziona, że „ nie wywaliło mnie w Kosmos ” 🙂 To nie znaczy, że mistrz był zły, tylko być może nie byłam z nim tak kompatybilna energetycznie 😉
Stosowałam Reiki raz po raz. No i teraz 😉 w czasach duchowego dobrobytu (oj czujność mieć trzeba 😉 ) słuchałam Mediteusza, który przeprowadzał wywiad z moją mistrzynią ( https://www.youtube.com/watch?v=XfixDFxMlx4&t=841s ) i poczułam nagłą potrzebę „ Chcę odświeżyć u Krysi Reiki II stopnia ” (nawet nie wiedziałam, czy się coś takiego robi).
Jak postanowiłam, tak zrobiłam i w maju roku Pańskiego tego, pojechałam do Wrocławia. Niby odświeżałam informacje, a tak naprawdę czułam jakbym słyszała ją po raz pierwszy.
No i przyszedł dzień - „Akcja Inicjacja”. Jak tylko usiadłam, już wiedziałam (czyt. „czułam” 😉 ), że zaraz mnie wywali znowu (tym razem z adidasów 😉 ). I wywaliło, a co było zaskoczeniem dla takiego „zas.anego twardziela” jak ja – poryczałam się jak dziecko w obecności „Czegoś”, czego opisać się nie da.
Czuję, że dzięki tej Energii wróciłam do Siebie. Układam się na nowo. Nie każdemu to odpowiada. Ktoś nazwał to „egoizmem”, ale jeżeli „Bycie przy Sobie” jest egoizmem, to tak – Jestem Egoistką i jest mi z tym dobrze. I o to w życiu chodzi. Czuć się dobrze. Ze Sobą. Dla Siebie. Dzielić się Sobą. Nie rozdawać. Wspierać. Nie poświęcać się. Świętować każdy dzień i zaakceptować swój cień. To nie ta przestrzeń, że wszystko jest pięknie ale pięknie możesz jej doświadczać. Jestem w drodze. W drodze do Siebie. 😉
Oj rozpisałam się, a teraz większość chce "krótko, szybko i z efektem wow". Nie da się nieraz 😉
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do skorzystania z energii Reiki. Zainteresowanych proszę o kontakt w prywatnej wiadomości.
Gabinet : Swarożyca 10/6 Szczecin