11/09/2026
Mam wrażenie, że żyjemy w czasach, w których zatrzymanie stało się niemal aktem odwagi. Wciąż coś nas woła, czegoś od nas chce, coś podpowiada, że powinniśmy zrobić więcej, szybciej, lepiej. Nawet kiedy nic nie robimy, nasze myśli pozostają w ruchu.
Ktoś nam to zabrał i na nowo uczymy się po prostu być. Bez planowania kolejnego kroku, bez sprawdzania telefonu, bez poczucia, że tracimy czas. Bez udowadniania ludziom online, że żyjemy.
A przecież zatrzymując się widzimy i czujemy więcej.
A zatem... jakby to było włączyć małe zatrzymania w ciągu dnia do swojej codzienności? 🙃