Real Combat System's Świnoujście Poland

Real Combat System's Świnoujście Poland System zdobywania stopni oznaczanych dla Military (zielony) i Civilian (niebieski).

Military & Civilian Real Combat Systems (Combat 56, Modern Combat, Krav Maga, BAS, Kejsatsu Jitsu, Aikido) Real Self Defence,Tactics & Techniques of Intervention, Brazilian Jiu Jitsu, CQB, CQC, Combat Shooting. Organizacja szkoleniowa, powstała na bazie wieloletnich doświadczeń wyniesionych ze szkoleń w takich systemach jak Aikido, Krav Maga, Combat 56, BAS, Brazylijskie Jiu-jitsu; Modern Combat;

KAPAP; Systema; Keisatsu Jitsu. System szkoleniowy podzielony na bloki programowe dla: Służb Policyjnych; Wojska; Ochrony; Cywili (self defense), z wykorzystaniem broni i innych narzędzi użytkowych.Strzelania bojowe. Nasi Instruktorzy wywodzą się z jednostek specjalnych formacji mundurowych, oraz wyspecjalizowanych formacji ochrony, a techniki których uczymy są niejednokrotnie sprawdzone w ich pracy zawodowej.

https://www.facebook.com/share/p/1SXnNrYBUz/
03/05/2026

https://www.facebook.com/share/p/1SXnNrYBUz/

Tengu – japoński archetyp mistrza, który zawiódł, lecz uczył dalej

27-letni samuraj latem 1185 roku wracał z wojny bohaterem i nie rozumiał, dlaczego brat patrzy na niego jak na wroga. Zabroniono mu wejścia do miasta, zatrzymano w osadzie opodal, kazano czekać. Czekał. Wysłał do doradcy brata list pełen łez i niedowierzania. „Dlaczego? Przelałem dla niego krew. Pokonałem dla niego cały klan Tairów. Jak to się stało, że mój brat mi już nie wierzy?" Cztery lata później ten sam człowiek, otoczony w drewnianej rezydencji na północy Japonii, zabił własnym mieczem najpierw swoją żonę, potem czteroletnią córkę, a wreszcie sam siebie. Miał trzydzieści jeden lat. Wygrał każdą bitwę, którą stoczył. Nigdy nie pojął, dlaczego wszystkie te zwycięstwa nie wystarczyły.

Nazywał się Minamoto no Yosh*tsune i był jednym z najwybitniejszych wojskowych geniuszy w historii Japonii. Geniuszem rzeczywistym, nie legendarnym – jego manewry pod Ichi-no-Tani, Yashimą i Dan-no-urą nadal są analizowane w japońskich akademiach wojskowych. Na polu bitwy myślał szybciej niż przeciwnik, widział lepiej niż doradcy, ważył ryzyko z chłodem, jakiego nie miał nikt z jego pokolenia. A potem wracał z bitwy i w życiu zachowywał się jak dziecko. Pytanie, jakie japońska tradycja zadaje sobie od ośmiu wieków, brzmi: jak to możliwe? Jak człowiek widzący na sto kroków przed wrogiem mógł nie widzieć na dwa kroki przed bratem? Odpowiedź wypracowana w Japonii jest jednocześnie folklorystyczna, psychologiczna i niepokojąca. Tym razem nie pójdziemy w fakty historyczne – wejdziemy głębiej, w archetyp. Kto nauczył Yosh*tsune geniuszu na wojnie i ślepoty wśród ludzi? Legenda odpowiada: tengu.

Według legendy, jego nauczyciel nazywał się Sōjōbō i mieszkał w opuszczonej dolinie pod świętą górą Kurama, niedaleko Kioto. Tengu nie są demonami w zachodnim sensie. Nie są duchami zmarłych ani bogami. Są kimś dużo bardziej niepokojącym: są mnichami, którzy zaszli za daleko, opanowali wszystkie sutry, przeniknęli wszystkie medytacje, a na końcu tej drogi uznali, że są lepsi od reszty świata. Zboczyli ze swej drogi, ale nie do piekła – ono byłoby dla nich za proste. Weszli na ścieżkę pośrednią, gdzie żyją z niemal cudowną wiedzą i zrujnowaną duszą. To, co Carl Gustav Jung w XX wieku nazwie inflacją psychologiczną – stanem ego, które zasymilowało archetyp swojego mistrza i uwierzyło, że samo nim jest – Japonia ubrała wcześniej w czerwoną twarz, długi nos i skrzydła. Każdy, kto wchodzi do dōjō, do świątyni, do warsztatu mistrza, mija dziś wyrzeźbioną maskę tengu i wie, co ona oznacza. Nie folklor. Ostrzeżenie. Figura wymyślona, by mówić o czymś, czego inne kultury nie nazwały tak precyzyjnie: o pysze rosnącej wraz z mistrzostwem. O ryzyku zawodowym ludzi wybitnych. Yosh*tsune jest jedną z pierwszych ofiar tego mechanizmu w japońskiej pamięci. Nie ostatnią.

>> CZYTAJ DALEJ:
(Link do pełnego artykułu w komentarzu pod postem)

https://www.facebook.com/share/p/18VVLXg7e5/
29/04/2026

https://www.facebook.com/share/p/18VVLXg7e5/

Amatorzy ćwiczą, żeby zrobić to dobrze. mistrzowie ćwiczą, żeby nie móc zrobić tego źle.

Żyjemy w erze „wszystkiego po trochu”. Chcesz być przedsiębiorcą, influencerem, sportowcem i filozofem – wszystko w jeden wtorek.

Rozmieniasz swoją energię na drobne, startujesz w stu kierunkach naraz i dziwisz się, że stoisz w miejscu. Prawdziwa siła nie bierze się z różnorodności, ale z obsesyjnej powtarzalności.

Najgroźniejszy człowiek to nie ten, który zna tysiąc trików, ale ten, który przez dziesięć lat szlifował jedną umiejętność, aż stała się ona częścią jego DNA.
Kiedy Ty szukasz nowinek, on walczy z nudą rutyny.
Kiedy Ty zmieniasz zdanie, on doprecyzowuje detal.

To nie jest „trening” to budowanie broni biologicznej, która nie chybia.

Większość z Was pęka po setnym razie.
Nudzi Was powtarzalność, męczy brak natychmiastowych efektów. Chcecie „tysiąca ciosów”, bo to wygląda efektownie na TikToku.

Ale w prawdziwym życiu, w godzinie próby, liczy się tylko to, co masz wyryte w układzie nerwowym. Jeśli nie masz fundamentu, który potrafisz wykonać z zamkniętymi oczami, pod presją, w samym środku sztormu jesteś nikim.

Prawdziwa moc to zdolność do wytrzymania monotonii, której inni nie są w stanie znieść. Mastery to cmentarzysko ludzi, którzy szukali urozmaicenia tam, gdzie potrzebna była dyscyplina.

Miyamoto Musashi, autor „Księgi Pięciu Kręgów”, pisał bez złudzeń:
„Trening tysiąca dni nazywa się ćwiczeniem, trening dziesięciu tysięcy dni nazywa się mistrzostwem. Nie ma sensu uczyć się wielu technik, jeśli nie opanowałeś jednej do perfekcji. Szybkość to nie jest pośpiech, to brak zbędnych ruchów wynikający z tysięcy godzin powtórzeń”.

Musashi miał rację: mistrzostwo to eliminacja szumu. „Jeden cios ćwiczony tysiąc razy” to metafora Twojego życia. To Twoja firma, Twoja relacja, Twoja odporność psychiczna. Jeśli codziennie zmieniasz strategię, to tak naprawdę nie masz żadnej strategii. Jesteś tylko liściem na wietrze, który boi się konfrontacji z własną przeciętnością.

Dopiero gdy zderzysz się z nudą dziesiątego, setnego i tysięcznego powtórzenia, zaczynasz rozumieć, o co naprawdę toczy się gra.
Niezatapialny wybiera inaczej.

Nie szukam nowych gadżetów, żeby poczuć, że się rozwijam. Szlifuję to, co już mam, aż stanie się niezniszczalne.

Moim atutem nie jest to, że wiem dużo o wszystkim, ale to, że w kilku kluczowych sprawach jestem absolutnie nie do przejścia. Kiedy inni tracą czas na naukę „tysiąca ciosów”, ja wbijam fundament pod ten jeden, który zakończy walkę, zanim oni zdążą mrugnąć.

Wybieram głębię zamiast szerokości.
Moja siła bije z mojej zdolności do robienia tego samego, z tą samą pasją, przez dekady.

Bój się człowieka, który pokochał nudę treningu.
To on jest właścicielem rzeczywistości, w której Ty jesteś tylko gościem.

Raz nad wodą, raz pod wodą. Ale nigdy na dnie.
– Niezatapialny

https://www.facebook.com/share/p/1B3o7D6CUw/
27/04/2026

https://www.facebook.com/share/p/1B3o7D6CUw/

El tatami siempre termina quedándose vacío… y no es casualidad

Al principio, el dojo se llena.

Gente motivada. Promesas. Disciplina nueva. Cinturones blancos con energía.

Pero pasa el tiempo…

Y empiezan a desaparecer.

No todos al mismo tiempo. No todos por la misma razón. Pero el resultado es el mismo:

El tatami se va quedando con pocos.

No es porque el arte marcial sea demasiado duro. Esa es la excusa fácil.

La verdad es más incómoda.

Muchos llegan buscando motivación… pero lo que encuentran es repetición.

Muchos llegan buscando progreso rápido… pero se encuentran con procesos lentos.

Muchos creen que les gusta entrenar… hasta que entrenar deja de ser entretenido.

Y ahí ocurre el filtro real.

No el físico. No el técnico.

El mental.

Porque llega un punto donde ya no mejoras tan rápido, ya no te felicitan tanto, ya no es nuevo, ya no es emocionante.

Y lo único que queda… es seguir igual.

Sin aplausos. Sin resultados inmediatos. Sin recompensa visible.

Ahí es donde la mayoría se va.

No porque no puedan. Sino porque ya no quieren.

Y los que se quedan no son necesariamente los más talentosos.

Son los que aceptaron algo que pocos aceptan:

que entrenar no siempre se siente bien.

Por eso el tatami no deja solo a los que aman el arte.

Deja a los que entendieron que amar el arte no es sentir ganas…

es seguir incluso cuando no las tienes.

¿Sigues entrenando porque te gusta… o porque ya entendiste lo que implica de verdad?

Kochani, akcja trwa... Ściska ❤️‍🩹😢
26/04/2026

Kochani, akcja trwa...
Ściska ❤️‍🩹😢

418K likes, 12K comments. "Bedoes 2115, Maja Mecan, Cancer Fighters - Ciągle tutaj jestem (diss na raka)"

https://www.facebook.com/share/p/1DetDB9Qro/
26/04/2026

https://www.facebook.com/share/p/1DetDB9Qro/

El alumno que entrena otras artes marciales… y empieza a chocar con su Sensei.

Esto pasa más de lo que se dice:

Un alumno entrena en otro sistema…
y de pronto, empieza a tener problemas con su Sensei.

No porque el Sensei sea débil.
Y no necesariamente porque el alumno esté creciendo.

Sino porque algo en la relación se rompe.

Entrenar otras artes cambia la forma de ver todo:

– Empiezas a cuestionar detalles
– Ajustas técnicas sin pedir permiso
– Comparas enfoques constantemente

Y aunque no lo digas… se nota.

En tu forma de moverte.
En cómo ejecutas.
En cómo escuchas.

El problema es que muchos alumnos creen que están evolucionando…
cuando en realidad están desordenando su base.

Mezclan sin entender.
Adaptan sin dominar.
Corrigen sin haber pasado el proceso completo.

Y eso, para un Sensei serio, no es crecimiento.

Es falta de estructura.

Pero tampoco el error es siempre del alumno.

Hay instructores que no toleran cambios,
que no explican el porqué,
y que interpretan cualquier diferencia como desafío.

Y ahí el conflicto es inevitable.

Entonces, seamos claros:

Entrenar otras artes puede hacerte mejor…
o puede hacerte incoherente.

Depende de una cosa:

si estás integrando… o simplemente acumulando.

Y el punto crítico es este:

¿Estás respetando el proceso de tu escuela…
o estás intentando imponer otro dentro de ella?

¿Tu problema con tu Sensei nace de que estás creciendo…
o de que dejaste de seguir un camino claro?

21/04/2026

🔴KURS NA PATENT STRZELECKI🔴

Chcesz uzyskać pozwolenie na broń?
🔻
Zrób pierwszy krok. Zapisz się do klubu i zdobądź patent strzelecki!

W dniach 25-26 kwietnia startujemy z kursem przygotowującym do egzaminu na Patent Strzelecki PZSS.

📍Część teoretyczna odbędzie się w Książenicach,
📍Zajęcia praktyczne na Strzelnica i Klub Strzelecki Magnus.

Zapraszamy wszystkie osoby, które chcą zdobyć uprawnienia i rozpocząć swoją przygodę ze strzelectwem sportowym w naszym środowisku.

Podczas kursu zapewniamy:
✔️profesjonalne szkolenie teoretyczne i praktyczne
✔️kompleksowe przygotowanie do egzaminu na Patent Strzelecki PZSS
✔️zajęcia pod okiem doświadczonych instruktorów
✔️dostęp do broni oraz pełnej infrastruktury strzelnicy
✔️pomoc i wsparcie w procesie wstąpienia do klubu oraz dalszych formalnościach

Masz pytania? Odezwij się w wiadomości prywatnej lub odwiedź naszą stronę
🌐 www.triggerpoint.com.pl

Do zobaczenia na kursie!

Team99 Academy

https://www.facebook.com/share/p/18PQQo6yQD/
21/04/2026

https://www.facebook.com/share/p/18PQQo6yQD/

“El respeto no se pierde solo: se permite… y así muere un dojo”

El respeto en las artes marciales no desaparece de un día para otro. Se desgasta lentamente. Y casi nunca es culpa de uno solo. Se construye —o se rompe— entre el profesor y los alumnos.

El primer problema es confundir respeto con obediencia. Muchos creen que respetar es no cuestionar, guardar silencio o aceptar todo sin reaccionar. Pero eso no es respeto, es jerarquía sin equilibrio. El respeto real se sostiene en coherencia, ejemplo y límites claros. Cuando alguno de esos falla, empieza la caída.

Desde el lado del profesor, el respeto se pierde cuando hay incoherencia. Pedir puntualidad y llegar tarde. Exigir disciplina y perder el control. Hablar de humildad desde el ego. El alumno puede seguir obedeciendo, pero deja de respetar internamente. Y ese quiebre es clave.

También se pierde cuando se utiliza la humillación como método. Corregir es necesario. Exponer o ridiculizar no. Cuando un alumno es retado para enseñar desde el miedo, lo que se genera no es respeto, es tensión. Y la tensión sostenida termina en distancia o rechazo.

Otro punto crítico es la falta de corrección. Cuando el profesor ve malas actitudes y no actúa, el mensaje es claro: todo está permitido. Y lo que se permite, se repite.

Pero el desgaste también viene desde los alumnos. Llegar tarde de forma constante no es solo un problema de horario. Es una señal de desinterés. Y cuando varios lo hacen, el dojo pierde estructura.

No hacer la clase, entrenar sin intención, hablar durante los ejercicios o evitar lo incómodo afecta directamente el ambiente. La energía baja, el nivel se estanca y la práctica se vuelve superficial.

Las groserías, bromas fuera de lugar o falta de control emocional no son detalles menores. Las artes marciales se basan en dominio personal. Cuando eso no está, se rompe el fondo de todo el sistema.

Hay un punto donde el respeto realmente se pierde: cuando nadie corrige. El profesor deja pasar. Los alumnos imitan. Y así se instala una cultura.

Retar a un alumno no es el problema. El problema es cómo y desde dónde se hace. Una corrección firme puede construir respeto. Una humillación lo destruye. La diferencia está en la intención y en la coherencia de quien enseña.

Un dojo sin respeto no se nota al principio. Se nota después: baja el nivel, baja la intensidad, baja el compromiso. Y finalmente, la gente se va. No por el arte. Por el ambiente.

El respeto no se impone. Se establece. Con ejemplo, consistencia y límites claros.

Cuando uno falla, el sistema completo se resiente.

¿Te ha pasado algo similar en tu experiencia marcial?

https://www.facebook.com/share/p/1Bav3payLz/
18/04/2026

https://www.facebook.com/share/p/1Bav3payLz/

Cuando no tenía ganas de entrenar… pero iba igual

No siempre hay motivación.
De hecho, la mayoría de los días… no la hay.

Hay días en que estás cansado.
Sin energía.
Sin ganas de ponerte el uniforme… ni de pisar el dojo.

Y es ahí donde muchos fallan.

Porque entrenan cuando quieren…
pero desaparecen cuando no.

Lo que pocos entienden es esto:
no es el día que estás motivado el que te cambia…
es el día que no querías ir… y fuiste igual.

Ese día es el que construye disciplina.
Ese día es el que rompe la excusa.
Ese día es el que marca la diferencia.

Porque cualquiera entrena cuando se siente bien.
Pero no cualquiera entrena cuando no tiene ganas.

Y ahí empieza algo más profundo.

Al principio es solo obligación.
Después se transforma en hábito.
Y con el tiempo… en identidad.

Ya no vas porque quieres.
Vas porque es parte de quién eres.

Y eso cambia todo.

Porque en combate…
no ganas por motivación.

Ganas por lo que repetiste…
incluso cuando no querías hacerlo.

Por eso hay una verdad incómoda:
si solo entrenas cuando tienes ganas…
vas a avanzar lento.

Muy lento.

Porque estás dejando que tu estado de ánimo decida por ti.

Y el estado de ánimo… es inestable.

La disciplina no.

Pero hay algo más… que solo entiendes cuando lo haces.

Ese momento después del entrenamiento.

Cuando sales cansado… mojado… con el cuerpo pesado…
pero con la mente en calma.

Y te das cuenta de algo simple:
valió la pena haber ido.

Valió la pena no hacerle caso a la excusa.
Valió la pena tomar esa decisión.

Porque esos días…
los que menos querías…

terminan siendo los que más te construyen.

Y tú…
¿entrenas solo cuando te sientes bien…
o también cuando no quieres ni levantarte?

Adres

Swinoujscie
72-600

Telefon

+48506015645

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Real Combat System's Świnoujście Poland umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Real Combat System's Świnoujście Poland:

Udostępnij