24/05/2026
UWAGA.
Oficjalny komunikat dla wszystkich drużyn klasy okręgowej.
Schowajcie punkty.
Zamknijcie szatnie.
Ukryjcie bramkarzy.
KP Świdnica wraca.
I wraca tak, jak wraca wujek Mirek na wesele po dwóch godzinach nieobecności. Z hukiem, śpiewem i kompletnym zniszczeniem systemu.
Są takie dni, kiedy człowiek patrzy na tabelę i myśli: „ładnie”.
Są też takie dni, kiedy tabela sama wstaje, bije brawo i pyta: „Panowie, gdzie mam podpisać akt awansu?”
KP Świdnica właśnie zrobił wejście do klasy okręgowej z hukiem większym niż petarda odpalona przez wujka po trzech kiełbasach na dożynkach.
10:0.
Tak, dobrze czytacie. DZIESIĘĆ. ZERO.
To nie był zwykły mecz. To była piłkarska eksmisja z ligi. To było futbolowe tsunami, walec, kombajn i rozpędzony pociąg Intercity w jednym.
Błękitni Lubięcin przyjechali do Świdnicy na mecz, a wyjechali z poczuciem, że przez 90 minut ktoś im puszczał skróty z FIFA na poziomie „legendarny”.
Już do przerwy było 5:0 i jedyne pytanie na trybunach brzmiało:
„Czy licznik stadionowy ma opcję dwucyfrową?”
Michał Bartnicki? Człowiek-hattrick. Trzy razy zapakował piłkę do siatki z taką łatwością, jakby miał pilota do bramki. Należy także podkreślić jak skrupulatnie i precyzyjnie otwierali drogę do bramki Michałowi, asystenci z boiska Arczi, Zioło i Fabian asysty palce lizać.
Kornel Wieczorek dołożył dublet i wyglądał momentami jak gość, który przyszedł na mecz z prywatną misją zniszczenia defensywy rywala.
Swoje cegły do tego okręgowego pałacu dorzucili też Fabian Tomaszewski, Adrian Niedźwiedzki, Jan Zioła, Artur Małecki i Aron Athenstad.
Tam się zgadzało wszystko. Pressing, tempo, jakość, humor, energia.
KP Świdnica grał tak, jakby ktoś przed meczem powiedział:
„Panowie, awans awansem, ale zróbmy to tak, żeby jeszcze wnuki o tym słuchały.”
I zrobili.
Po końcowym gwizdku zaczęło się wielkie święto.
Były race emocji, były uściski, była eksplozja radości i zapewne kilka gardeł zdartych bardziej niż murawa po całym sezonie.
Bo taki awans smakuje wyjątkowo.
Po 17. latach KP Świdnica wraca do klasy okręgowej.
Wraca nie po cichu.
Wraca kopniakiem w drzwi.
A cała liga właśnie dostała oficjalny komunikat:
„Dzień dobry. KP Świdnica wrócił. I raczej nie zamierza być tu tylko turystycznie.”