Marta Zielińska - ta od zawodowych kryzysów

Marta Zielińska - ta od zawodowych kryzysów * Wspieram branżę beauty
*Pomagam wyjść z wypalenia zawodowego
*Uczę pozytywnej komunikacji w zespołach

Nie wiem jak Ty, ale ja aż za dobrze poznałam ten stan. Dokładnie pamiętam moment, w którym pierwszy raz ucieszyłam się ...
28/05/2026

Nie wiem jak Ty, ale ja aż za dobrze poznałam ten stan. Dokładnie pamiętam moment, w którym pierwszy raz ucieszyłam się z odwołanej wizyty. Wcześniej takie nieprzewidziane dziury w grafiku strasznie mnie irytowały. W końcu z tego żyłam.
Te momenty ulgi zaczęły pojawiać się coraz częściej, aż w końcu zaczęłam reagować nerwowo na dźwięk telefonu czy wiadomości, w której ktoś pytał o wolny termin. Wypalałam się, ale oczywiście nie miałam świadomości, ze to się dzieje. Ot, zmęczenie - tłumaczyłam sobie. Tak, tak, byłam mistrzynią w racjonalizowaniu sobie rzeczy trudnych.

Minęły lata i dziś z podobnym problemem boryka się Iza, która trafiła do mnie na mentoring. Przyszła z ogromnym żalem do siebie, że "źle traktuje" swoje klientki. Nie rozumiała, co się dzieje, bo przecież pracowała z tymi paniami już jakiś czas i bardzo je wszystkie lubiła. A jednak każdy dźwięk telefonu, każda chęć umówienia się kolejne osoby zaczęła w niej wywoływać najpierw irytację, a w końcu lęk. Na pierwszym spotkaniu opowiadała, że za każdym razem, gdy otwiera kalendarz, czuje w brzuchu straszny ucisk.
Ciało wysyłało już nie subtelne sygnały, ale ogromne czerwone flagi.
Stworzyłyśmy z Izą plan wychodzenia z kryzysu. Realizuje go pod moim okiem krok po kroku. Poszła też po pomoc do psychiatry, bo do kompletu pojawiły się problemy ze snem. Od męża usłyszała, że przesadza... Tego wolę nie komentować.

Być może odnajdziesz w historii Izy jakąś część swojej własnej. Jeśli tak, nie czekaj, aż samo minie. Wierz mi lub nie, ale nie minie. Zazwyczaj na chwilę "przycicha", a potem jest gorzej.
Zatrzymaj się, zrób krok wstecz. Odetnij choć jedną małą rzecz, która w tygodniu Cię obciąża. Zrób choćby niewielką przestrzeń na regenerację.
Nie dam Ci gotowej recepty na poprawę, bo takiej nie ma. Każdy z nas ma inne potrzeby, każdy przypadek jest indywidualny. Szukaj pomocy, wsparcia. Nawet jeśli czujesz, że najchętniej odizolowałabyś się od wszystkich, nie rób tego. Teraz jest właśnie czas, w którym drugi człowiek może okazać się nieocenioną pomocą. A jeśli czujesz, że potrzebujesz profesjonalnego wsparcia, śmiało napisz.
I tak na koniec... Pamiętasz jeszcze, co kiedyś sprawiało Ci radość w tej pracy? Co sprawiło, że wybrałaś właśnie taką drogę zawodową? Daj znać w komentarzu, jeśli masz ochotę przypomnieć sobie swoje "dlaczego" :)

Zniknęłam na trochę. W tym czasie dostałam od Was parę wiadomości, czy wszystko ok. Dziękuję, to bardzo miłe. W czasach,...
23/05/2026

Zniknęłam na trochę. W tym czasie dostałam od Was parę wiadomości, czy wszystko ok. Dziękuję, to bardzo miłe. W czasach, w których tak dużo mówi się o tym, że stajemy się wobec siebie wzajemnie obojętni, ja doświadczyłam troski od osób, których osobiście nawet nie poznałam. Przyznam, że to przywraca wiarę w człowieka ❤️
Jestem, nie zniknęłam... Potrzebowałam przerwy od sociali, przewietrzenia głowy, odcięcia się od natłoku wiadomości wszelakich. Wiecie, kiedy pracuje się z ludzkimi kryzysami, łatwo zapomnieć o sobie. Dlatego co jakiś czas robię sobie takie przerwy.
Nie próżnowałam jednak i mam dla Was kilka ciekawych przypadków. To historie moich klientek, które być może staną się dla kogoś podpowiedzią, nauką lub przestrogą. O tym wkrótce.
Tymczasem życzę Wam fajnego weekendu i do zobaczenia niebawem :)

W rozmowie z właścicielkami jednoosobowych działalności słyszę często, że spotykają się z pytaniem czy to biznes, czy mi...
03/04/2026

W rozmowie z właścicielkami jednoosobowych działalności słyszę często, że spotykają się z pytaniem czy to biznes, czy miejsce pracy. I to pytanie wypowiadane jest w tonie zarzutu... A dziewczynom odpala się poczucie winy. Bo przecież, skoro już poszła na swoje, to powinna "iść po miliony". Serio, nie wiem skąd wzięło się to chore przekonanie. Nie ukrywam, że i ja sama niejednokrotnie słyszałam słowo "samozatrudnienie" wypowiadane z mocno negatywnym zabarwieniem. To trochę tak, jakbyś miała wybór tylko pomiędzy pracą na etacie, a rozwijaniem wielkiego imperium. A skoro nie chcesz tego wielkiego imperium, to po co udajesz, że masz firmę? Ja też tak sobie udaję, prawie 20 lat ;)
A tak serio - Twoja motywacja jest Twoja i nikomu nic do tego. I masz pełne prawo zupełnie inaczej rozumieć rozwój i sukces niż pan Kowalski czy pani Iksińska - rekiny biznesu. Być może dla Ciebie sukcesem jest robienie tego, na czym się znasz, zgodnie z własnymi zasadami i wartościami. Być może ważny jest dla Ciebie spokój i realizacja własnych pomysłów. Być może chcesz mieć pełen wpływ na to z kim pracujesz, a z kim nie. A może w zupełności wystarcza Ci tyle ile zarabiasz i nie potrzebujesz więcej...
I chcę Ci jedno powiedzieć - jeśli ktoś nazywa brakiem ambicji to, że na Twoje konto każdego miesiąca nie wpływa kwota X czy Y, albo że nie masz ludzi "pracujących na Ciebie", to jego problem, nie Twój. Pozwól mu myśleć, co chce ;)

A co jeśli okaże się, że dopiero ciężka choroba będzie Twoim powodem do zmiany? Ostatnio w moim otoczeniu było kilka syt...
18/03/2026

A co jeśli okaże się, że dopiero ciężka choroba będzie Twoim powodem do zmiany?

Ostatnio w moim otoczeniu było kilka sytuacji, w których do zmian - tych życiowych i tych zawodowych - zmusiła kogoś choroba. Jedna z koleżanek z branży beauty powiedziała mi wręcz, że diagnoza stała się dla niej wyzwoleniem. Dzięki niej zdecydowała się na to, co odkładała miesiącami, jeśli nie latami.
Tylko czy naprawdę potrzebujemy sytuacji skrajnych, by w końcu działać po swojemu? Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest prosta.
Pracuję z dziewczynami z branży beauty i często słyszę od nich rzeczy, które - na zdrowy rozsądek - wydają się zupełnie irracjonalne. A jednak są prawdziwe. Jak choćby stwierdzenie, że odwołanie wizyty z powodu tego, że specjalistka źle się czuje, jest nieprofesjonalne... Serio. To case z ostatnich rozmów. Kosmetolożka nie widzi problemu w tym, że klientka odwołuje wizytę z powodu choroby, ale sama sobie tego prawa odmawia.

Dziewczyny pracują chore, ale uśmiechnięte, dyspozycyjne. Same sobie nie pozwalają na przerwę bez wyrzutów sumienia. A potem przychodzi wypadek czy poważna choroba i nagle wszystko staje się prostsze... Odwołanie wizyt, stawianie granic, czasem odejście z zawodu. I wtedy mówią, że żałują tylko jednego — że tak długo czekały na pozwolenie.

No właśnie. Czekały, aż okoliczności zewnętrzne boleśnie potwierdzą ich decyzje. Czy wynika to z braku zaufania do siebie? A może z tego, że pozwalamy, by świat wokół zakrzyczał nas, zagłuszył nasze potrzeby?

To jest jeden z najtrudniejszych mechanizmów wypalenia. Czekamy na zewnętrzny powód, żeby zadbać o siebie. Na wystarczająco poważną chorobę, wystarczająco trudną sytuację. Jakby własne zmęczenie nie wystarczyło...

Nie chcę być "marką osobistą".Do napisania tego posta skłoniły mnie przemyślenia ostatnich miesięcy, rozmowy z kilkoma b...
28/02/2026

Nie chcę być "marką osobistą".

Do napisania tego posta skłoniły mnie przemyślenia ostatnich miesięcy, rozmowy z kilkoma bardzo wartościowymi osobami, a także lektura newslettera jednej z moich mentorek. Zdałam sobie boleśnie sprawę z tego, że dałam się wkręcić w cały ten cyrk...

Że trzeba być jakimś, trzeba pokazywać siebie w określony sposób, że to, co mówią o Tobie za Twoimi plecami ma jakieś znaczenie, że należy się chwalić kompetencjami, doświadczeniem, występować na konferencjach i jeszcze najlepiej, żeby to wszystko ładnie opakowane było. Że wszystko musi być takie "profesjonalne" - przestałam lubić to słowo.
Aaa! I koniecznie trzeba być codziennie lepszą wersją siebie ;)

Matko z córką! Ileż energii kosztowało mnie to wszystko...

I jeszcze otaczająca mnie zewsząd narracja, że jak jesteś specjalistą z jednej dziedziny, to "się nie rozdrabniaj", bo ponoć niczego nie zrobisz dobrze. Bzdura. Jednym takie podejście pomaga, innym - w tym mi - zupełnie nie. 100% skupienie na jednym temacie sprawia, że się wypalam. Ot, taki psikus, ironia losu ;)

Zatem nie jestem marką osobistą. Jestem dziewczyną (lub jak kto woli - kobietą, bo podobno w pewnym wieku nie wypada ;)), która przestała udowadniać sobie i innym, że... Właściwie nie wiem nawet co ;)

Nie jestem swoją firmą. Jestem Marta - pomagam osobom wypalonym, uczę w szkole, współpracuję z wydawnictwem jako korektorka i redaktorka, jestem copywriterką, wspieram w rozwoju małe biznesy, pracuję z Tarotem i cholernie mi z tym dobrze. Musiałam tylko zrozumieć, że mogę być tym, kim jestem.

Wywnętrzam się tu po to, żeby może zainspirować Cię do przemyśleń. Być może wypalasz się dlatego, że uwierzyłaś, że musisz określić w życiu jeden kierunek, że musisz "budować siebie", że musisz, musisz, musisz... Zamiast po prostu być, taka, jaka jesteś. I zwyczajnie robić dobrze to, co robisz.

fot. La Luz Eliza Ignasiak Fotografia

Bardzo często w rozmowach z Wami słyszę, że że czujecie ogromną niechęć do social mediów. Cóż, możemy sobie ręce podać.....
10/02/2026

Bardzo często w rozmowach z Wami słyszę, że że czujecie ogromną niechęć do social mediów. Cóż, możemy sobie ręce podać...
Moje klientki mówią, że są tu najczęściej dlatego, bo - jak twierdzą różni spece od marketingu - tak trzeba. Dla rozwoju działalności. Robią to jednak z przymusu i czują wewnętrzny opór.

Zupełnie mnie to nie dziwi, bo doświadczyłam tego mechanizmu na sobie. Sociale wypalają. I robią to niespostrzeżenie, minuta po minucie kradną nasz czas. Portale "społecznościowe" (cudzysłów celowy...) tworzą środowisko, które uruchamia na raz kilka niefajnych mechanizmów psychologicznych. Przede wszystkim są zaprojektowane tak, żeby nie było widać końca. Scrollujemy i scrollujemy, a mety jak nie było, tak nie ma... A nasze mózgi lubią zadania, które mogą domknąć, uznać za zakończone. W rezultacie fundujemy sobie ciągłe poczucie zadaniowego napięcia.
Wiele z nas uzależnia się też od lajków, reakcji pod postami. Dają nam taki dopaminowy p*k, a jak ich pod jakimś postem nie dostajemy, zaczynamy czuć się źle. W dłuższej perspektywie - ciągła huśtawka nastroju.
W wielu branżach - m. in. w beauty - publikując, wystawiasz się na nieustanną ocenę. Zamiast relacji z pracą, masz relację z widownią. Większość z nas nie jest na to gotowa, wpędzamy się w lęk i zaczynamy widzieć swoją wartość przez pryzmat "uznania", jakie otrzymujemy na profilach.
Dodatkowo, jeśli wydaje Ci się, że przeglądanie sociali to relaks, to... tak Ci się tylko wydaje. Twój mózg zmuszony jest przetwarzać w krótkim czasie setki bodźców. W rezultacie jesteś jeszcze bardziej przeciążona, zmęczona i fundujesz sobie coraz większy deficyt uwagi.
I tak, krok po kroku, wchodzisz w wypalenie. Ciągły szum informacyjny, presja bycia na bieżąco, przebodźcowanie emocjami - własnymi i cudzymi - prowadzi do wyczerpania. To jeden z trzech elementów wypalenia. Potem pojawia się pytanie o sens wszystkiego, niechęć, często złość na bezsens naszych działań - mamy cynizm. A jeśli jeszcze wkładasz w bycie w socialach wysiłek i nie widzisz efektów - spada Twoje poczucie sprawczość. I mamy komplet :/
Korzystaj z sociali, ale nie oddawaj im życia. I nie wierz w narrację, że to jedyna droga, by klienci do Ciebie dotarli, szczególnie, jeśli nie próbowałaś innych. Ja spróbowałam :)

fot. La Luz - Eliza Ignasiak Fotografia

https://martazielinska.pl/lek-przed-praca-jak-sobie-z-nim-poradzic/Dlaczego tak jest, że na samą myśl o powrocie do prac...
21/01/2026

https://martazielinska.pl/lek-przed-praca-jak-sobie-z-nim-poradzic/

Dlaczego tak jest, że na samą myśl o powrocie do pracy w poniedziałek, już w niedzielę ściska Cię w żołądku, a głowa wciąż przetwarza natrętne myśli? Lęk przed pracą to zjawisko, które coraz powszechniej dotyka nasze społeczeństwo. WHO wskazuje, że problem dotyka nawet 1/4 dorosłych. Jeśli i Tobie na myśl o pracy robi się niedobrze, przeczytaj.

Lęk przed pracą – przyczyny, objawy i skuteczne sposoby radzenia sobie. Sprawdź, co możesz zrobić, by odzyskać spokój.

Przeszłam przez wypalenie 7 lat temu... Z jednej strony  - dawno. Z drugiej - pamiętam wszystko.  I  czasem nadal pytam ...
20/01/2026

Przeszłam przez wypalenie 7 lat temu... Z jednej strony - dawno. Z drugiej - pamiętam wszystko. I czasem nadal pytam siebie: "Czy mogłam tego uniknąć"?
Nie robię sobie wyrzutów. Zastanawiam się po prostu, dlaczego nie zauważyłam czerwonych flag. Tych wyraźnych sygnałów, które dawał mój organizm. Czy "wygodniej" mi było ich nie dostrzegać, czy serio zdawało mi się, że to, co wtedy się działo, było normalne?...

To był czas, kiedy zawodowo wszystko układało się, jak w najlepiej dopracowanym planie. Rozwijałam gabinet, który od pierwszego miesiąca przynosił zysk. Pracowałam jako wykładowca, co zawsze sprawiało mi ogromną frajdę. Wygrałam prestiżowy konkurs branżowy, co zaowocowało obecnością medialną i większą liczbą klientów. Jednym słowem - intensywnie.

A ponieważ było tak intensywnie, ograniczałam czas przeznaczony na odpoczynek, własne pasje, albo zwyczajne nic nie robienie. Wierzyłam wtedy bardzo mocno w to, że czas to pieniądz i w biznesie każdą sekundę siebie trzeba wycenić. Powtarzałam, jak mantrę, że nie mam czasu na sen. Serio.

Ciało bolało? A to pewnie od zbyt długiego siedzenia.
Sen nie przynosił odpoczynku? Wina niewygodnego łóżka.
Byłam głodna? Zwyczajnie o tym nie myślałam, bo między klientkami nie było przestrzeni na przerwę.
"Marta, napiszesz ten artykuł? Tylko wiesz, potrzebujemy na jutro rano" - Jasne! Nie ma sprawy.
"Pani Marto, weźmie pani zastępstwo w pani wolny dzień?" - Oczywiście, przecież mam wolne...

I czułam tylko coraz większe zmęczenie, za które winą obarczałam "marudne" klientki. Nie wiem nawet, kiedy zaczęły mnie irytować. Kiedy każda odwołana wizyta zaczynała przynosić ulgę. Dźwięk telefonu powodował ogromne napięcie w ciele. W końcu doszło do tego, że płakałam, siedząc w przedpokoju i wiążąc buty przed wyjściem. Wydawało mi się, że tkwię w pułapce bez wyjścia. Bo kim będę, jeśli odpuszczę?
W mojej głowie to była porażka.

Zaczęłam nienawidzić to, co robiłam - zawód, który wcześniej kochałam, ludzi, z którymi przecież uwielbiałam rozmawiać. Ale tak naprawdę nienawidziłam siebie za to, że sama to sobie zrobiłam.

Psychiatra od drzwi spytała: "Dom czy praca". Dała leki, dzięki którym mogłam nabrać dystansu do otaczającej mnie rzeczywistości. A może raczej do tego, jak widziałam ją we własnej głowie. Podjęłam trudne decyzje: ograniczyłam godzin w gabinecie, zrezygnowałam z dodatkowych zajęć. A przede wszystkim zauważyłam siebie. I to, że praca nie definiuje tego, kim jestem.

To dlatego wiem, jak to jest. Dlatego rozumiem branżę beauty i wiem, jak ją wspierać. I rozumiem Ciebie.

fot. La Luz - Eliza Ignasiak Fotografia

Jestem coachem od kryzysów, ale jestem też, a może przede wszystkim, badaczką. Po co to robię? Żeby rozumieć. Wierzę moc...
07/01/2026

Jestem coachem od kryzysów, ale jestem też, a może przede wszystkim, badaczką. Po co to robię? Żeby rozumieć. Wierzę mocno, żeby skutecznie pomagać, a tym bardziej zapobiegać, trzeba głęboko poznać przyczyny i mechanizmy rządzące danym zjawiskiem.

Badam problem wypalenia w branży beauty. Zależy mi jednak na czymś więcej, niż tylko statystyce, suchych liczbach. Dlatego zbieram historie. Wasze opowieści i osobiste doświadczenia o kryzysie i wychodzeniu z niego.

Jeśli pracujesz lub pracowałaś w beauty (niezależnie od zawodu czy zajmowanego stanowiska) i dotknęło Cię wypalenie (lub podejrzewasz, że tak było, nawet jeśli nigdy tego nie nazwałaś), możesz przyczynić się do poszerzenia wiedzy na temat tego zjawiska. Napisz do mnie, opowiem Ci, co i jak. Ze swojej strony gwarantuję pełną anonimowość, jeśli jej potrzebujesz.

Z tego miejsca dziękuję też wszystkim tym dziewczynom, które już podzieliły się ze mną swoimi historiami. Każda z Was wniosła ogromną wartość ❤️

fot. La Luz - Eliza Ignasiak Fotografia

Porzuciłam nagrywanie rolek. Już jakiś czas temu. Zrobiłam to, bo na mnie, jako odbiorcę, format ten działa wybitnie źle...
21/12/2025

Porzuciłam nagrywanie rolek. Już jakiś czas temu. Zrobiłam to, bo na mnie, jako odbiorcę, format ten działa wybitnie źle. A skoro działa tak na mnie, to pomyślałam, że podobnie oddziałuje na innych, choć nie zawsze mamy tego świadomość. I miałam rację. Istnieje już sporo publikacji na ten temat, a zainteresowanych odsyłam szczególnie tutaj https://www.youtube.com/watch?v=y1fDdthxzuE&t=38s Barbara Jurga nagrała doskonały materiał w temacie.
Nie nagrywam rolek, bo w moim odczuciu nie da się w nich przekazać we właściwy sposób tego, co mam do przekazania. Bo to format, który skraca i spłyca przekaz, bo ważniejszy jest algorytm niż to, co rzeczywiście mamy do powiedzenia. Nie nagrywam rolek, bo nie chcę dopasowywać się do tego, co jest mi narzucane wcale nie w trosce o moją markę.
Nie nagrywam, bo nie chcę być współodpowiedzialna za przestymulowanie moich odbiorców. Bo rolki robią naszej psychice realną krzywdę, a to nie jest cena, którą warto płacić za chwilową popularność.
Dobra, może jestem nieco archaiczna i nieżyciowa, ale jeśli mam działać w socialach, to po mojemu, bez zabawy w ganianego i walki o zasięgi. Wychodzę z założenia (tak wiem, pewnie naiwnego ;), że ci, którzy potrzebują moich treści, dotrą do nich bez względu na to, w jakiej formie będę je publikowała.
Dlatego uaktywniam się bardziej na FB, bo tu jeszcze czasem ktoś czyta ;) I zapraszam oczywiście na mojego bloga tych, którym słowo pisane niestraszne https://martazielinska.pl/blog/

fot. La Luz - Eliza Ignasiak Fotografia

Adres

Ulica Żeromskiego 22/10a
Swidnica
58-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Marta Zielińska - ta od zawodowych kryzysów umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Marta Zielińska - ta od zawodowych kryzysów:

Skróty

Udostępnij

Kategoria