19/08/2026
Przemyślenia z cyklu „Co robi ci joga’.
Każdego ranka budzę się, a wieczorem zasypiam z przekonaniem że wszystko gra, że wiem co robię, że mam plan,
że moje związki są dobre, dzieci szczęśliwe, praca daje satysfakcję, ciało współpracuje, głowa jest spokojna, a ja oczywiście robię jogę, medytuję, rozwijam się i wyciągam właściwe wnioski z każdej życiowej lekcji.
Taka oto wizja towarzyszyła mi, gdy przeszło 12 lat temu po raz pierwszy stanęłam na macie szukając zmian w moim życiu.
Jednak w rzeczywistości, każdego dnia, gdzieś pomiędzy pierwszą a drugą kawą, pomiędzy Facebookiem a Instagramem owo powyższe kruszeje, zaczyna pękać i sama nie wiem kiedy moja własna głowa zaczyna mnie sabotować.
„Jakim cudem mam taki bajzel w domu, skoro nie muszę siedzieć w robocie po 8 godz. dziennie? Inni tak pięknie to ogarniają. Dlaczego gotowanie codziennie jest ponad moje siły, skoro inni dają radę obskoczyć pracę, zakupy, dzieciaki, kuchnię, i co więcej, wyglądają po całym dniu jakby wrócili z wakacji? Czemu moje ciuchy są wiecznie niewyprasowane, a w pralni zalega stos gotowy do poskładania i wyniesienia. Dlaczego nie ogarniam?
A potem wsiadam do pociągu Kraków Główny - Warszawa Centralna, odpalam BookBeat, wybieram pierwszą lepszą pozycję która przemawia do mnie okładką i czytam:
„Jednym z przekonań, które są przyczyną największego poczucia osamotnienia i źródłem codziennego bólu, jest myśl, że wszyscy wokół ogarniają – albo w ogóle raz na zawsze już ogarnęli.”
I zaczynam rozumieć, co Natalia de Barbaro w „Czułej Przewodniczce” chce mi przekazać mówiąc „Inni też się zmagają”.
Tak sobie myślę - joga daje mi świeże spojrzenie, umiejętność patrzenia na zmagania moje i innych, w sposób, który uwalnia. Pozwala zatrzymać się tuż przed ścianą, by zawrócić i poszukać innej drogi.
Na scenie, do której wszyscy mamy dostęp pokazujemy zwykle to, co chcemy by inni zobaczyli.
A każde z nas wraca później za własne kulisy i tam już bywa zupełnie inaczej.
Tam się nie ogarnia.
Tam się czasem płacze.
Nie wie, co zrobić.
Podejmuje idiotyczne decyzje.
Wkurza na ludzi, których się kocha.
Ma bałagan w domu i jeszcze większy w głowie.
Nie ma ochoty być „najlepszą wersją siebie”.
Czasem chce się po prostu przeżyć dzień i żeby już nikt niczego od nas nie chciał.
Może najwyższy czas przestać za wszelką cenę ogarniać.
Nie jesteśmy projektami do ukończenia.
Nie dostaniemy któregoś dnia pieczątki: GOTOWA. OGARNIĘTA. ŻYCIE ZALICZONE.
Czas zrozumieć, że będziemy się nadal potykać. Zmieniać zdanie. Zaczynać od nowa. Czasem zachowywać się mądrze, a czasem kompletnie bez sensu.
I paradoksalnie chyba właśnie wtedy, kiedy przestajemy tak rozpaczliwie pilnować własnej sceny, zaczyna się robić naprawdę ciekawie.
Bo może wcale nie potrzebujemy wokół siebie perfekcyjnych ludzi.
Może potrzebujemy prawdziwych.
Takich, przy których można powiedzieć:
„Nie ogarniam. Nie mam pojęcia, co dalej.”
I usłyszeć w odpowiedzi:
„Spokojnie. Ja też nie.”
Oto co robi ci joga.