24/07/2023
To była spontaniczna, szybka akcja. 🔥
✅️Cel: Rysy i Koprowy Wierch
✅️Start: 6:00 Mengusovská dolina
✅️Koniec: 16:40 Popradské pleso
✅️Dystans: około 35 km
✅️Przewyższenia: około 2000 m
✅️Stopień trudności: łatwy
Piątek po południu
🧔Tomasz do Magdy M.: chcesz jechać w Tatry?
👱♀️Magda M.: chcę!
👱♀️Magda M. Do Magdy P.: chcesz jechać w Tatry?
👩🦰Magda P.: chcę!
I taka to była decyzja 🙃
Wyjazd w sobotę, ekspresowy nocleg. Pobudka o 4:45, żeby w miarę blisko zaparkować. W końcu jest sezon wakacyjny i sporo ludzi obiera sobie za cel Rysy od słowackiej strony. Po pierwsze łatwiej, po drugie można z psami (to jeden z naszych argumentów), po trzecie kofola i zupa czosnkowa z serem 🤤
Dodatkowo druga połowa ekipy tj. serwis techniczny Emfitu Tomasz oraz jego kolega Piotr atakowali Smoczy Szczyt drogą wspinaczkową.🧗♂️🧗♂️
Sam szlak jest naprawdę łatwy i przyjemny. Tempo narzuciłyśmy dość mocne, bo na szczycie byłyśmy już o 9:45 (3h 40min). W tym był przystanek na kawę i wizytę w słynnym wychodku z widokiem na kupę kup oraz góry 😉
Na szczycie było już dosyć tłoczno, ale dało się cyknąć zdjęcie. W późniejszych godzinach jest zdecydowanie więcej ludzi.
Jako że żadna Magda ;) ani pieski nie miały tego dnia potrzeby kontemplacji przyrody wśród tłumu turystów: ruszyliśmy w dół i od razu na Koprowy Wierch. Czasu miałyśmy mnóstwo, a chłopaki w ścianie mieli działać do późnych godzin popołudniowych. Wizja zdobycia szczytów i relaksowania się nad Popradské pleso z kawą i czeskim jedzeniem była bardziej kusząca ;) niż siedzenie spoconym na kamieniu czując chłodny wiatr na plecach. Chociaż mamy lipiec to temperatura była umiarkowana, a na postojach kurtka się przydała. Także przerwy były krótkie tylko na picie i wrzucenie kilku kalorii.
Co do spaceru z pieskami: obydwa były na pasie biodrowym. Madzia P. Szła z Reksem na krótkiej, amortyzowanej smyczy. Ja natomiast miałam Freję też na pasie, ale smycz flexi 5 m, żeby mogła więcej eksplorować zapachów bez konieczności przystawania co chwilę. Reks był skupiony na parciu w górę ;)
Chociaż wydaje się banalne wejście z psami na te 2 szczyty: nie da się ukryć, że umiejętność posługiwania się smyczami w trudnym terenie, szczególnie Flexi jest ważna. Mijanie ludzi, schodzenie ze skałek... Do tego czasem trzeba pieski podsadzić, przyasekurować i damemu pewnie się trzymać skały. Tutaj rewelacyjnie zamiast zwykłych szelek sprawdza się uprząż Ruffwear. Oprócz p***a na klatce są zapinane pod brzuszkiem i mają uchwyt: można psa spokojnie i komfortowo podnieść do góry. 🐕🦺🐕🦺
Zastanawiacie się jak zwierzaki dały radę? Cóż... Reks był na Rysach już drugi raz i od zawsze biegał długie dystanse (rekord 80 km). A Freja... To jest terier. W drodze powrotnej jeszcze szukała patyków i szturchała nimi w nogi, żeby się z nią bawić 🤷♀️ dobrze, że w swojej uprzęży w kieszonkach ma zawsze zestaw piłeczek 😅 to są po prostu przygodowe psy, a największą kara dla nich to zostanie w domu.
Zmęczenie?
Chyba najbardziej niewyspanie. Powrót 2:30, a rano trzeba było wstać. Do tego noc poprzedzającą ataki szczytowe ;) to było około 5-6h przerywanego snu.
Co boli najbardziej?
Łydki 😄
Czy się sponiewierałyśmy?
Nie, gdyby było trzeba na coś jeszcze byśmy weszły. Na szczęście nie było trzeba 😄 Zmęczenie owszem, ale nie skrajne.
To była mocna przygoda. Oby więcej takich Magdalena Pawlak i Tomasz Łącz ❤️