18/05/2022
Hej Trójmiejski Park Krajobrazowy - TPK co jest z Tobą nie tak ⁉️
REMINISCENCJE PO NIEDAWNYM SPOTKANIU NA SZCZYCIE
słowami Sikorski Krzysztof , członka naszego stowarzyszenia...
#
W dniu 27 kwietnia w siedzibie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego odbyła się publiczna debata na temat Planu Ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
W każdej poważnej powieści w pierwszych rozdziałach następuje zawiązanie akcji i przedstawienie bohaterów. Nie inaczej będzie tutaj:
Stowarzyszenie “Trójmiejskie Ścieżki MTB”, czyli ekipa pod wodzą Króla Rowerów (nie mylić z brodatym Mikołajem z Warszawy), w której większość lepiej klepie w komputer niż jeździ na rowerze, ale czasem z tego klepania coś dobrego dla rowerzystów wychodzi.
Trójmiejski Park Krajobrazowy (nie mylić z Lasami Państwowymi!), czyli organizacja będąca częścią Pomorskiego Zespołu Parków Krajobrazowych, będącego organem Marszałka Województwa Pomorskiego (nie mylić z Wojewodą :-) ). W skrócie zwany TPK. Jego zadania to ochrona i monitoring przyrody oraz edukacja przyrodnicza. W ramach swoich kompetencji przygotowuje plany ochrony, do których (upraszczając) muszą stosować się właściciele gruntów objętych jurysdykcją TPK. Co ciekawe, TPK nie odpowiada formalnie za to, co dzieje się na chronionym terenie.
Nadleśnictwo Gdańsk i Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku, czyli leśnicy. Bezpośrednim partnerem stowarzyszenia TSMTB jest Nadleśnictwo Gdańsk, na którego czele od niedawna stoi Pani Nadleśniczy Paulina Partyka-Drzazga. To Nadleśnictwo Gdańsk jest formalnym właścicielem gruntów, na których znajdują się single big foot works, ponosi prawną odpowiedzialność za wszystko co dzieje się “w lesie”. RDLP w Gdańsku nadzoruje pracę Nadleśnictwa Gdańsk i musi wyrazić zgodę w przypadku zawierania przez nie umów.
Bohaterowie trzecioplanowi zaproszeni na debatę przez TPK, czyli Doktor z Uniwersytetu Gdańskiego, Przedstawiciele Rad Miasta Gdańska i Sopotu, Przedstawiciel Rady Dzielnicy Oliwa, Ekolodzy itd.
Na spotkanie przy ul. Polanki przybyło trzech członków Stowarzyszenia i jeden . Debata rozpoczęła się kilkunastominutową prezentacją TSMTB. Bartosz wyłożył po raz kolejny nasze postulaty: uregulowanie ruchu jest potrzebne dla zapewnienia bezpieczeństwa, zrównoważone single pozwalają kontrolować stopień wpływu człowieka na ekosystem, legalna miejscówka ogranicza zjawisko powstawania dzikich tras etc. Po nim swój kontratak przypuściła Pani Dyrektor TPK, pokazując obfitą listę podmiotów, które TPK poprosił o wyrażenie zdania na temat rozwoju ścieżek typu “singletrack” na terenie TPK. Dziwnym zbiegiem okoliczności większość ankietowanych wyraziła negatywne zdanie!
Spotkało się to z głośnym protestem Pani Nadleśniczej i towarzyszących jej Zastępcy Dyrektora RDLP Pawła Januschewskiego i Specjalisty do spraw udostępniania lasu dla turystyki i rekreacji, Witolda Ciechanowicza. Nie omieszkali wspomnieć, że TPK wysyłało do ankietowanych pytanie z gotową tezą. W uproszczeniu można powiedzieć, że nie pytali “co sądzisz o załączonym projekcie tras rowerowych” tylko “czy też uważacie, że załączony projekt tras rowerowych to zagrożenie”.
W toku dyskusji ciekawy był głos Macieja Lorka z urzędu miasta Gdańsk. Wspomniał, że nie wie jak wytłumaczyć społeczeństwu, że do TPK mogą wjeżdżać tiry po drewno, w TPK jest wyciąg narciarski z knajpą, a rowerzyści nie mogą mieć swoich tras. Rada miasta Gdańska wyraziła jednak opinię negatywną, zatem urząd miasta za, rada miasta przeciw.
odobny układ sił przedstawił Sopot. Aleksandra Gosk z rady miasta zaprezentowała stanowisko, że wszystkie lasy sopockie powinny zostać rezerwatem, spokojną ostoją dla spacerowiczów i kuracjuszy, a MTB to sport inwazyjny. Pani Gosk wyraziła zrozumienie dla faktu, że rowerzyści powinni mieć dla siebie miejsce, widzi w tym potencjał turystyczny, ale niech się to dzieje z dala od Sopotu. Tymczasem przedstawiciel urzędu miasta Sopot, Krzysztof Jałoszyński przedstawił opinię, wg której w interesie wszystkich jest stworzenie tras o charakterze lekko wyczynowym na terenie Trójmiasta, a tak się składa że niemal wszystkie atrakcyjne tereny w Trójmieście są na terenie TPK. Posłużył się przykładem Enduro Trails i Szyndzielni, gdzie trasy są poprowadzone przez park krajobrazowy. Podał przykład tras grawitacyjnych na Ul.Smolnej, które są na terenie należącym do miasta i sprawdzają się od lat.
Słyszalny był również głos dr Elżbiety Gersman, przedstawiającej się jako ekolog. Zdaniem Pani Doktor koncepcja “kanalizacji ruchu”, którą przedstawiło TSMBT i poparli leśnicy, jest pobożnym życzeniem. Uważa że perspektywicznie należy wyprosić rowerzystów z lasu i znaleźć im “jakiś zdegradowany teren, kopalnię kruszywa lub coś podobnego”. Ten ton podchwycił radny Tomasz Strug z Oliwy, głośno popierając “zrównanie” rowerów MTB z quadami i samochodami 4x4.
Tego było już za wiele dla Pani Nadleśniczej i jej Towarzyszy. Witold Ciechanowicz pytał uczestników debaty czy ktokolwiek z obecnych widział szlaki big foot works na własne oczy, bo przedstawiciel UG ilustrował swoją wypowiedź zdjęciami zdegradowanego toru motocrossowego. W jego opinii single BFW są inne niż efekty działalności “młodych gniewnych”. Profesjonalne i nieprzesadzone. Wyjaśniał, że nie można porównywać rowerów MTB z pojazdami silnikowymi i na przykład psami bez smyczy, bo wg ustawy o lasach rowerzyści mogą jeździć po lasach również poza wyznaczonymi szlakami, a kierowcy pojazdów silnikowych nie mogą tego robić. Zatem rowerzyści nie łamią prawa, a quadziarze i osoby puszczające psy wolno prawo łamią. Paweł Januschewski posłużył się przykładem szlaków konnych. Ich wyznaczenie kilkanaście lat temu rzeczywiście posłużyło zwiększeniu bezpieczeństwa i stworzyło warunki w których można uprawiać jeździectwo nie strasząc matek z dziećmi. Pani Nadleśniczy Paulina Partyka-Drzazga zwróciła uwagę, że nie ma przecież mowy o wyznaczaniu nowych tras. Rozmowa dotyczy już istniejących tras, zatem można stwierdzić że nie powoduje to masowych wypadków, potrąceń i konfliktów. Zauważyła, że jednym z zadań Lasów Państwowych jest udostępnianie lasu społeczeństwu, a kolarstwo górskie jest jedną z bardziej zrównoważonych ekologicznie form rekreacji w lesie (na przykład nie wymaga palenia ognia pod kiełbaskę w okresie suszy ;-) - dopisek redaktora ). Pani Partyka-Drzazga zakończyła swoją wypowiedź informując, że to ona jako przedstawiciel Nadleśnictwa ponosi prawną odpowiedzialność za bezpieczeństwo w lesie, co odróżnia ją od wszystkich pozostałych uczestników debaty. Podkreśliła, że jej zdaniem stowarzyszenie TSMTB to poważny partner, który chce na poważnie zająć się bezpieczeństwem uprawiania MTB i należy dać im na to szansę.
Co będzie dalej ? Serial pod tytułem “zalegalizujmy BFW” rozpoczął się w sierpniu 2020, kiedy po raz pierwszy spotkaliśmy się z Witoldem Ciechanowiczem reprezentującym Nadleśnictwo Gdańsk. Najnowszy odcinek miał miejsce 16 maja 2022, kiedy Pani Nadleśniczy Paulina Partyka-Drzazga robiła obchód BFW wraz z przedstawicielami stowarzyszenia. Na dziś dzień czujemy zdecydowane zrozumienie problematyki i chęć wypracowania realnego rozwiązania z strony Nadleśnictwa w osobach Pani Partyki-Drzazgi i Pana Ciechanowicza. Z strony TPK mamy komunikat w skrócie sprowadzający się do “przestańcie jeździć, albo jeździjcie gdzieś za Kartuzami”.
Jedno jest pewne. Piłka jest wciąż w grze, a Netflix już szykuje umowę na ekranizację.