Expert fishing

Expert fishing Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Expert fishing, Drużyna sportowa, Sokołka.

warto poczytać przed zbliżającym się sezonemhttp://issuu.com/fox-international/docs/fox-rig-guide_polish
14/12/2014

warto poczytać przed zbliżającym się sezonem
http://issuu.com/fox-international/docs/fox-rig-guide_polish

Wielki sukces ubiegłorocznego przewodnika po akcesoriach karpiowych z serii Edges sprawił, ze zdecydowalismy sie na wydanie czesci drugiej. W ciagu ubiegłego roku zostalismy zasypani emailami oraz przemysleniami wedkarzy z całej Europy, którzy dzieki wiedzy z pierwszej czesci przewodnika mieli niezw…

27/11/2014

Wokół metody odległościowej, w Polsce określanej często także metodą angielską, narosło wiele nieporozumień i mitów. Najczęściej kojarzona jest z łowieniem w dużej odległości od brzegu, w wodach stojących. Tymczasem w Wielkiej Brytanii, ojczyźnie metody odległościowej, łowi się w ten sposób zarówno w kanałach, rzekach, a także wodach stojących o różnym charakterze. W wodach płynących jest to metoda „trotting”, niemal w Polsce nieznana i praktykowana tylko przez niewielkie grono wędkarzy. Jednak nie powinno to dziwić, skoro w tej metodzie, polegającej na wypuszczaniu zestawu wraz z prądem rzeki lub kanału, nieodzownym elementem wyposażenia jest kołowrotek o ruchomej szpuli, tzw. centerpin, wykonywany w niewielkich manufakturach na indywidualne zamówienie, w Polsce niemal niedostępny. Podobnie ze spławikami do tej odmiany metody angielskiej – konia z rzędem temu, kto zdobędzie wykonane według oryginalnych wzorów spławiki typu Stick, Avon lub Chubber. Tylko one gwarantują odpowiednie prowadzenie zestawu i odpowiednią widoczność. Na szczęście „trotting” to tylko jedno z obliczy metody angielskiej. Bez problemu możemy się dzisiaj zaopatrzyć w odpowiedni sprzęt i wyposażenie dodatkowe do bardziej znanej, klasycznej odmiany metody angielskiej, czyli odległościówki.

Odległościówka klasyczna daje możliwość łowienia zarówno z opadu, jak i z dna. Jest na tyle elastyczna, że odpowiednio manipulując elementami zestawu, zmieniając spławiki, wielkość obciążenia i jego rozmieszczenia, możemy dostosować się do aktywności ryb i konkretnego łowiska. Metoda ta to narzędzie połowu godne mistrza, pod warunkiem, że poświęcimy jej nieco uwagi. Przede wszystkim należy wykazać szczególną staranność w dobieraniu poszczególnych elementów zestawu, od odpowiedniej żyłki, poprzez właściwy spławik, obciążenie, wreszcie haczyk.

Wielu wędkarzy odstraszają w tej metodzie pozorne komplikacje. Nic dziwnego – pierwszy kontakt z wędziskiem odległościowym i spławikiem typu waggler kończy się najczęściej niepowodzeniem. Plączą się zestawy, trudno prawidłowo zarzucić, ocena brań jest niejednoznaczna. To zniechęca, bo przyjęło się oczekiwać od metod spławikowych siermiężnej prostoty. W odległościówce ważne jest, by zestaw był skonstruowany zgodnie z zasadami sztuki, metoda wymaga także pewnego obycia i doświadczenia, jednak po jej opanowaniu staje się wspaniałym i skutecznym narzędziem dla łowcy karpi, karasi, leszczy, linów i płoci.
Choć odległościówka znana jest już od dziesięcioleci, to jednak początkowo na kontynencie traktowana była z dużą nieufnością. Dopiero sukcesy angielskiej drużyny spławikowej na arenie międzynarodowej, w tym jej niemal absolutna dominacja w ostatniej dekadzie, przyczyniły się do niezwykłej popularyzacji odległościówki w Europie. Jak podają kroniki, w roku 1969 Anglik Robin Harris wędkując odległościowką po raz pierwszy na tak poważnych zawodach wywalczył tytuł mistrza świata. Kolejny tytuł wywalczył odległościówką Ian Heps, także reprezentant Anglii, który na mistrzostwach świata w 1975 roku w Bydgoszczy po raz pierwszy przekroczył magiczną granicę 10 kilogramów złowionych ryb w czasie jednej trzygodzinnej tury mistrzostw świata. To tylko przykłady pierwsze z brzegu – odległościówka wielokrotnie pozwalała zdobywać zawodnikom wysokie lokaty, jeden z tytułów mistrza świata zawdzięcza jej obecnie najbardziej utytułowany wędkarz świata, Alan Scotthorne. Inny wspaniały wędkarz, Bob Nudd, swoje sukcesy także zawdzięcza mistrzowskiemu opanowaniu odległościówki. Nic dziwnego, że ta metoda stała się w ostatnim czasie bardzo popularna w całej Europie, także wśród wędkarzy, którzy ze sportową rywalizacją nie mają nic wspólnego.

Odległościówka klasyczna stosowana jest w czasie wędkowania w wodach stojących albo bardzo wolno płynących. Kiedy odległość łowienia jest uzależniona wyłącznie od możliwości wyrzutu stosuje się przelotowe spławiki typu waggler. Spławik może też być montowany na stałe, ale tylko wtedy, gdy głębokość łowiska jest znacznie mniejsza od długości wędziska. W praktyce postępuje się tak, jeżeli łowimy w miejscu o głębokości do 2,5 metra. Możemy przyjąć, że tak opisana technika to właściwa odległościówka. Najważniejszą zaletą metody odległościowej jest możliwość elastycznego dostosowania się do warunków na łowisku, wędkowania nawet w dość dużej odległości od brzegu, gdzie ryby żerują niepłoszone obecnością wędkarza. Z kolei kołowrotek pozwala wyholować nawet spore okazy na dość delikatnej żyłce.

Podstawowe elementy zestawu odległosciowego:

WĘDZISKO MATCHOWE – składa się z trzech części, długość może wahać się od 3,6 do 4,5 m.

KOŁOWROTEK O STAŁEJ SZPULI – do metody angielskiej używa się kołowrotków o dużym przełożeniu i szpulach ułatwiających dalekie rzuty.

ŻYŁKA MATCHOWA – powinna cechować się dużym ciężarem właściwym – krótko mówiąc powinna tonąć, gdyż tylko wtedy uzyskamy kontrolę nad zestawem.

HACZYK – do wędkowania na dużych odległościach stosuje się takie przynęty, które są w stanie wytrzymać ekstremalne warunki. Będą to najczęściej białe i czerwone robaczki, twarde ziarna, takie jak np. kukurydza. Do tych przynęt dostosujemy haczyki, pamiętając o tym, że zacięcie z dużej odległości stawia mu zupełnie inne wymagania, niż w czasie łowienia „pod kijem”. Zmienia się kąt zacięcia, więc haczyk powinien mieć krótszy trzonek, ponadto tzw. druciaki mogą okazać się za słabe.

SPŁAWIK – w jeziorach lub wodach bardzo wolno płynących stosujemy odległościówkę ze spławikiem typu waggler. Taki zestaw daje możliwość zarzucania zestawu na bardzo duże odległości stosunkowo lekkim zestawem bez obawy o splątanie przyponu ze spławikiem. Ze względu na specyficzną konstrukcję zestawu, w którym główne obciążenie skupione jest tuż pod spławikiem lub wręcz wykorzystuje się spławik samogruntujący, podana przynęta opada bardzo powoli, naturalnie. Nie bez znaczenia jest też fakt, że punkt połączenia żyłki ze spławikiem znajduje się pod wodą, co ułatwia szybkie zatopienie żyłki.


Spławiki typu WAGGLER można dzielić na dwie podstawowe grupy. Pierwsza z nich obejmuje wysmukłe spławiki, przypominające ołówek lub stosinę pióra. Spławiki tego typu są niezwykle czułe, stosuje się je na wody spokojne, do polowania na delikatnie biorące ryby. Przykładem mogą tu być: Stick Waggler (bez wstępnego wyważenia, wyporność od 2 do 6 g) czy Insert Waggler (z wstępnym wyważeniem, wyporność od 1+3 do 5+3 g).
Drugą grupę stanowią spławiki z beczkowatym korpusem u dołu. Dzięki temu zmieniają się ich właściwości – z racji przeniesienia środka ciężkości lepiej znoszą fale i wiatr, łatwiej się nimi rzuca i osiąga większe dystanse. Tu do najbardziej klasycznych modeli można zaliczyć: Bodied Waggler (bez wstępnego wyważenia, od 4 do 8 g, z nieco delikatniejszą anteną, pogrubioną jedynie w części nadwodnej, dzięki czemu jest z jednej strony odpowiednio czuły i jednocześnie dobrze widoczny z daleka) czy Shaped Waggler (solidny spławik z korpusem o przesuniętym w dół środku ciężkości, utrzymującym stabilność w trudnych warunkach pogodowych, z wstępnym wyważeniem, wyporność od 1+3 do 5+3 g).
W niektórych modelach wagglerów wysoką czułość uzyskano dzięki zastosowaniu anten z wysokiej klasy tworzyw kompozytowych, przykłady to: Windbeater (spławik na sfalowaną wodę, niezwykle cienka antenka zapobiega wykładaniu się spławika, widoczność zapewnia pogrubiona część nadwodna anteny, spławik cechuje wstępne wyważenie, wyporność od 2+1 do 2+5 g) czy Bullet Bream (spławik cechuje wydłużony korpus z nisko położonym punktem ciężkości oraz delikatna, plastikowa antenka pomalowana w widoczny z daleka wielokolorowy wzór, wstępne wyważenie, wyporność od 1+2 do 4+2 g).

W odległościówce bardzo ważny jest prawidłowy rozkład obciążenia. Bez względu na to, czy stosujemy spławiki bez wstępnego dociążenia, czy już częściowo wyważone – zasadą jest, że przy łowieniu z wagglerem w pobliżu spławika znajduje się 3/4 obciążenia, a jedynie 1/4 rozkładana jest na żyłce. Zestawy najmniej plączą się wtedy, gdy podczas zaciskania śrucin dociążających odległość od haczyka do spławika jest podwajana (np. 5, 10, 20, 40 cm). Każda kolejna śrucina powinna być także dwa razy cięższa. W metodzie odległościowej stosuje się śruciny z miękkiego ołowiu, które łatwo zaciska się na żyłce, a zdjęcie ich możliwe jest nawet palcami. Poza tym taki ołów nie uszkadza żyłki, to bardzo ważne.

Dobrze skonstruowany zestaw odległościowy nie powinien sprawiać trudności w czasie wyrzutu i wędkowania, jednak z pewnością potrzebny jest trening. Warto przestrzegać kilku podstawowych zasad.
Rzucamy zza pleców, celujemy poza pole nęcenia, luzujemy żyłkę, by opadając nie skracała dystansu. Po kilku rzutach wyczuwamy już, ile czasu potrzebuje spławik, by ustawić się w pozycji pionowej. Dobrze jest obserwować zestaw cały czas, jeśli spławik ustawi się zbyt szybko, oznacza to splątanie. Kolejną czynnością jest szybkie zatopienie żyłki, połączone z wprowadzeniem spławika w strefę nęcenia. By utrzymać stale jednakowy dystans rzutu najlepiej jest założyć na szpulę kołowrotka opaskę z cienkiej gumy, lub zaznaczyć markerem kilkadziesiąt centymetrów żyłki. Trzeba obserwować także siłę i kierunek wiatru, jeśli bowiem wieje w plecy, dobrze jest przesunąć obciążenie bliżej haczyka, gdy wiatr dmie w twarz – odwrotnie. Pozwoli to unikać splątań.

Na szczęście czasy, kiedy dobre wędzisko odległościowe czy odpowiedni kołowrotek mogły kosztować majątek, odeszły do przeszłości. Dziś w ofercie sklepów znajdziemy wszystkie elementy potrzebne do zmontowania odpowiedniego zestawu

27/11/2014

Metoda odległościowa -Match Metodą odległościową inaczej angielską nazywamy ogólnie ,łowienie wędką z kołowrotkiem ryb spokojnego żeru .Czyli łowienie wszelkiego rodzaju wędkami z drgającą szczytówką czyli Quiwer oraz wędkami typu match .W swoim drugim wpisie chciałbym przybliżyć metodę match ponieważ w zeszłym roku zakupiłem wędkę oraz pełen osprzęt do tej metody i zaczęła się moja wędkarska przygoda z tą metodą .Przed tym wszystkim jednak zasięgłem wiedzy na ten temat bezpośrednio na łowiskach od kolegów wędkarzy oraz we wszelkiego rodzaju opracowaniach.Nie gniewajcie się ,że nie napisze jakiej firmy wędkę zakupiłem ale mam taką zasadę ,zaraz pewnie by się odezwał ktoś życzliwy ,że ten sprzęt jest do niczego i że jego jest lepszy , firmy symbole ale pamiętajmy na samym końcu jest wędkarz .Wędka przede wszystkim musi pasować do ręki ,drugim ważnym czynnikiem jest rodzaj łowiska oraz ryby jakie zamierzamy łowić .Wiadomo do łowienia linów na zbiorniku bardzo zarośniętym gdzie jest pełno grążeli będzie potrzebne wędzisko w miarę sztywne ale to tylko w tym przypadku .Standardowo używa się wędzisk o cw.do 20-30 gram ,długości 12-13-14 stóp ,czyli 3,6 -3,9 -4,2 na rynku dostępne są dłuższe i tu jest pewna dowolność ,zwłaszcza jeśli komuś zależy na mocowaniu spławika na stałe.Właśnie mocowanie spławika przy głębokości przekraczającej długość wędki ,przy bardzo małych przelotkach sprawiało mi w początkowej fazie najwięcej problemów.Wędka powinna posiadać dość długi dolnik najlepiej korkowy co umożliwi dalekie wyrzuty oburącz powinna być składana z trzech części na rynku pojawiły się teleskopy lecz moim skromnym zdaniem to nie to.Przelotki na długich stopkach co ułatwi dalekie wyrzuty poprzez to ,że żyłka nie będzie się przyklejać do blanku i oczywiście węgiel .Do tego chciałbym dodać jeszcze, że wędka odległościowa poprzez szczególną konstrukcję przelotek jest narażona na uszkodzenia ( przelotki są długie i delikatne )więc zalecam zakup specjalnej tuby na wędkę.Drugim bardzo ważnym elementem naszego zestawu jest kołowrotek ,powinien posiadać szpulę szeroką i płytką co ułatwi dalekie rzuty oraz o dużej średnicy co zapobiegnie skręcaniu żyłki .Młynek powinien być w miarę solidny i nie mały o dużym przełożeniu co umożliwi szybkie zwinięcie zestawu z dużej odległości no i oczywiście musi nam pasować do ręki .Ilość łożysk firma to uzależniamy od naszego portwela ,pamiętając jednak o wyborze solidnego sprzętu do ciężkiej pracy.Żyłka to kolejny element naszego zestawu, a więc kiedyś był z tym problem ale w dzisiejszych czasach są już dostępne żyłki wykonane specjalnie do łowienia tą metodą .Żyłka powinna być tonąca albo szybko tonąca ,mało rozciągliwa kolorem pasująca do dna łowiska ja używam żyłek o grubości 0.14-0.16 pamiętając ,że im cieńsza żyłka tym dalsze rzuty.Teraz haki kolejny ważny element , dobór uzależniamy od tego co zamierzamy na nie założyć ...ale hak powinien mieć krótki trzonek i duży łuk łopatkowy ostrze lekko przygięte .Jest to ważne z powodu kąta zacięcia ryby z dużej odległości .Spławiki to temat rzeka ogólnie rzecz biorąc do metody odległościowej używamy spławików typu waggler w różnych odmianach tzn . ze wstępnym obciążeniem lub bez , ważne jest mocowanie żyłki które powinno się znajdować pod wodą co ułatwia przytopienie żyłki .Na rynku jest wiele dostępnych modeli do tego celu a dzieli się je na chubbery-wody płytkie i niewielki odległości .. peacock waggler-wody płytkie delikatne branie..bomb waggler- głębokie wody i duże odległości...bodied waggler-uniwersalny z wyjątkiem bardzo płytkich łowisk. Firmowe spławiki mają podane na korpusie obciążenie w formie cyfr i liter. Pierwsze cyfry to wstępne obciążenie spławika, litery to numery śrucin jakie należy założyć aby wyważyć spławik. I tak cyfra 2,3,6g to wstępne wyważenie +SG, AAA, BB, lub 1,2,....9,13 to oznaczenia śrucin. Stoper to właśnie to co wyprowadzało mnie na początku z równowagi ,po wielu doświadczeniach doszedłem do tego ,że jeśli już gumowy to najmniejszy rozmiar i dwa obok siebie ale nie polecam najlepszy jest nitkowy z kordonka albo zwykłej nitki lub żyłki co w połączeniu koralikiem z konektorkiem da nam pewność ,że żyłka nie zatrzyma się na przelotkach lub nie przestawi się grunt.Rozmieszczenie ołowiu uzależniam od warunków atmosferycznych ,jeżeli wiatr wieje nam zza pleców obciążenie grupujemy przy haczyku, natomiast gdy wiatr wieje nam w twarz obciążenie przesuwamy pod spławik. ołów rozmieszczamy trzymając się zasady aby 3/4 umieścić przy spławiku a resztę rozkładamy na żyłce trzymając się zasady ,aby najmniejszą śrucinę umieścić przy krętliku a następną dwa razy cięższą w odległośći 5 cm wyżej ,następna 2 razy cięższa od poprzedniej i w odległości 2 razy większej. Czyli śrucina np: 1g- 5cm, następna 2g- 10cm, następna 4g- 20cm itd. Niektórzy używają śruciny sygnalizacyjnej zaciskając ją na przyponie ale ja tego nie polecam ,ponieważ w znacznym stopniu osłabia zestaw a w przypadku żyłki 0.10-0.08 jest wręcz niemożliwe.Po zmontowaniu zestawu możemy rozpocząć łowienie -na wstępnie zanęcone miejsce (jeżeli jest w odległości powyżej zasięgu rzutu ręką , pomagamy sobie procą lub łyżką )zarzucamy zestaw zawsze dalej około metra ,dwóch po czym zatapiając szczytówkę nawet na metr ściągamy żyłkę przytapiając ją na całej długości . Następnie ustawiamy hamulec tak aby nie uszkodzić delikatnej wędki i nie zerwać zestawu na końcu pozostaje oczekiwanie na hol :-) Myślę ,że mój opis wyjaśni kilka spraw dotyczących tej metody.

22/11/2014

cały asortyment dostępny u nas!!!!!!

22/11/2014

bacikiem ,bacikiem!!!!!
Jak często słychać nad wodą pytania: "Proszę Pana, u Pana biorą tak ładnie i takie duże sztuki, a u mnie nic.. Jak Pan to robi?" A co ja widzę gość wpadł na łowisko, rozwinął wędkę (pomijam, że typową karpiówkę, ze spławikiem tak "na oko" 3,5-4,5 gr, z wielką oliwką (jedną!!) z grubą i toporną żyłką, która mu się na wędce zachowuje jak noworoczna serpentyna, nie zanęcił (albo co nieco przypadkową zanętą zrobioną w domu a nie na łowisku), nie wygruntował zestawu i zarzucił z "czymś tam" jako przynęta...). "O, u Pana takie piękne brania, spławik co chwila pod wodę, a patrz Pan u mnie nic... Nawet nie skubnie... W ogóle ta ryba brać nie chce...". No cóż następnym razem niech mnie Pan tylko obserwuje od początku jak się przygotowuję do łowienia i na co zwracam baczną uwagę... Niech Pan popatrzy na mój zestaw. I wtedy sie zaczyna kiwanie głową ze zrozumieniem, potakiwanie, ale widząc "delikwenta" za czas jakiś widzę, że niestety nie zmienił przyzwyczajeń i łapie w dalszym ciągu tak samo i z takim samym skutkiem, narzekając, że "Panie dziś rybka znów nie bierze..., bo wie Pan w kalendarzu brań w "WW" napisali, że dziś słabe brania... Pomijam to co ja "wrzucam" do wody jako zanętę i w jakiej kolejności i w jakich ilościach.. No, nie - jakąś tajemnicę (-ce) muszę zachować dla siebie!!

Ale po kolei... Najpierw bat i łowienie tzw. pełnym zestawem. to dla mnie nie tylko jedna z metod łowienia zawodniczego, ale również i sposób na wyholowanie jak największej ryby na ekstremalnie małe elementy zestawu... W tej części o sposobie budowy i doboru zestawu do łowienia na wodach stojących lub lekko płynących.

Żyłka - 0,10 - 0,12, ale bardzo dobrej jakości !! Taka żyłka to przede wszystkim koszt powyżej 45 zł... Żyłka taka nie ma prawa odkształcać się, tonie lub nie (w zależności od sytuacji i zastosowania i rodzaju zakupionej żyłki). Taką żyłkę zdejmuję z zestawem z drabinki i nie ma ona najmniejszego śladu, że na niej kiedykolwiek była... I na tym elemencie nie oszczędzam !! Zwłaszcza że do tyczki, czy bata używam jej naprawdę w niewielkich ilościach: max 6,5 m do 7 metrowego bata, czy 2,5 do 4,5 m (w zależności od długości topu i głębokości łowiska) do tyczki... Dłuższym batem nie odważyłem się łowić - wg mnie traci to sens i powyżej 7 m lepiej użyć tyczki niż "gimnastykować się z batem przy holu 0,5 kg płoci, czy 1 kg leszcza...

Spławik - jak najmniejszy w danych warunkach... Skoro można celnie i przede wszystkim cicho zarzucać zestaw z 0,5 gr spławikiem to po co używać 1gr, czy 1,5 gr... Po drugie i najważniejsze wyważenie spławika i ułożenie śrucin (ze śruciną tuż przy krętliku, jako sygnalizacyjną)... "Panie, a krętlik to na co? Przecież to niepotrzebne..." Zainwestowałem w wyważarkę do spławików, bo szkoda mi było na empiryczne doświadczenie w wannie, jedna mniej na zestaw, jedna więcej... I znów za mało, albo znów za dużo. Zaczepiam (umocowuję) w wyważarce spławik i wkładam sobie tam krętlik (on niestety też waży, o czym większość zapomina w ferworze walki ze śrucinami !!). Ma mi się zatopić w wyważarce aż do połowy antenki (tutaj też nawet "fachowcy" od wyważarki "Stonfo" dają ciała na filmie instruktażowym - ale każdy musi się sam uczyć i dochodzić do poprawnych wniosków - ja ten podaję wszystkim do wiadomości tutaj w tym miejscu, żeby ich niespodzianka nie spotkała na łowisku.

Co do rodzajów spławika - żadnych preferowanych firm, modeli i kształtów ale... Dwa inne warunki (oprócz wyporności - o czym mowa wyżej)... Długa antenka i długi kil.... I na kilu obowiązkowo dwie "gumki" do mocowania żyłki. Celowo piszę "gumki" bo używam wężyków (i nie wszyscy mogą kojarzyć moją definicję) "Stonfo" o różnych średnicach od 0,01 mm do kilku mm (zaletą tychże jest fakt, że wszystkie są pakowane do jednego pudełka z oznaczeniem średnicy...). Co do ich montażu jedna uwaga (może dwie). Po pierwsze - jedna gumka pod korpusem spławika, a druga na końcu kila, po drugie ułożenie żyłki od uszka spławika poprzez obie gumki w linii prostej (bez "owijek" wokół kila).

Śruciny - w różnych rozmiarach i jak najbardziej miękkie. Tu dalej eksperymentuję i nie mogę podać konkretnego producenta, bo jeszcze nie udało mi się trafić na idealnie miękkie i łatwe w montażu, łatwe do przesuwania po żyłce dla zmiany ich ułożenia). Zbliżam się do ideału (obecnie stosuję i testuję śruciny firmy Robinson - ale to jeszcze nie "to"... I na pewno nie są to też śruciny Stonfo, a co do innych nie wypowiadam się (szczególnie tych "no name"). Ich ułożenie zależy od wielu czynników, a szczególnie śruciny sygnalizacyjnej: głębokości łowiska, sposobu umieszczenia haczyka w toni wodnej (haczyk z przynętą na dnie, na tzw. styk, nad dniem), uciągu wody, itp. Tutaj pole do wielu eksperymentów w trakcie łowienia i wybór najlepszego rozwiązania w trakcie łowienia... Przy czym zasada jest prosta - odrzucić należy zasadę podawaną w periodykach i literaturze, że im mniej śrucin na żyłce tym lepiej. Bo to nie jest zasada podstawowa i reguła !! Ilość śrucin przekłada się i jest przede wszystkim zależna od warunków panujących na łowisku i występujących w niej gatunków ryb i gatunków jakie chcemy poławiać. Ale o tym nie teraz i nie w tym miejscu.

Krętlik - i tu znów podstawowa zasada im mniejszy tym lepszy, ale pożądnej jakości i marki, który spełni wszystkie zasady prawidłowo działającego krętlika. Czasami tylko kilka sztuk z opakowania spełnia wymogi stawiane przez mnie temu elementowi.

Haczyk - tutaj jedynie można znaleźć w moim wyposażeniu markowe haczyki (Maver, Milo, Sensas, Drennan). Kolejność nie jest przypadkowa. Oprócz znanych zasad typu rodzaj haczyka do rodzaju stosowanej przynęty, gatunków ryb... Ale o ile mam do czynienia z tzw, nie zaciętymi braniami, to pierwszym elementem, który zmieniam na mniejszy to haczyk. Ale tego nauczył mnie i w praktyce pokazał mój syn... Tak, tak, "junior" mi to empirycznie wyłożył i tego się trzymam jak "Amen w pacierzu" !!

Przypon - tutaj też musiałem przeżyć tzw. "łamanie kręgosłupa", żeby przekonać się do przyponów 0,06 - 0,08. Bo to przecież "guma" ma amortyzować zrywy ryby, a nie żyłka, czy przypon... Kolejne "łamanie" to długość przyponu. W chwili obecnie nie stosuję dłuższych przyponów niż 12-15 cm.

Zestaw do mocowania żyłki, czyli amortyzator, korek do mocowania amortyzatora, końcówka teflonowa na szczytówkę do wyprowadzenia gumy i końcówki do montażu żyłki... Standardowe rozwiązania podawane w literaturze. Przy czym dla amortyzatora średnia od 1.00 do max 1,2 mm.., Pozostaje jeszcze opcja łowienia bez amortyzatora, ale za to z końcówką do montażu żyłki na szczytówce - czyli zupełna dowolność w zbrojeniu bata !!
I zestaw gotowy.

Aaa... Sam bat. Używam tylko batów firmy Mikado i nie jest to kryptoreklama.. Są one stosunkowo tanie i dobrej jakości (no może słowo tanie jest nie na miejscu, ale na pewno są tańsze od batów Colmica, Sensasa, czy Trabucco i niewiele im ustępują. Natomiast przewyższają je dostępnością elementów dodatkowych (szczytówki) i serwisu dostarczającego np. szczytówki przesyłką w ciągu 3-4 dni od zamówienia... Pełen opis i dostępność tych "kijków" na rynku krajowym bije inne firmy na głowę... Ale ja nic tutaj nikomu nie chce narzucać. Mój "junior" łowi np. na baciki firmy Jaxon i też jest zadowolony i nie ma z nimi problemu (typu pęknięcia na wietrze, czy przy zacinaniu)... Każdy tutaj musi dobrać markę i rodzaj bata do swoich możliwości finansowych, potrzeb łowiska i "czucia" kija w ręku...Ale ja np. (kończąc ten temat - myślę, że nie ostatni z tej serii, bo jeszcze pozostaję zanęty, sposoby ich sporządzania i podawania do wody, no i samo łowienie) wolę dokupić złamaną szczytówkę w koszcie 25-40 zł z przesyłką i mieć ją po 3 - 4 dniach niż odpowiedź typu: "Nie prowadzimy sprzedaży szczytówek do naszych batów lub musimy ją sprowadzić z zagranicy, a to potrwa do 3 do 6 tygodni... i będzie kosztować..

22/11/2014

papu
Obserwując wielu wędkarzy przygotowujących się do startów w zawodach (tych w kole również, a może przede wszystkim, kto to wie ?), czy też łowiących typowo rekreacyjnie, dochodzę do wniosku, że wielu z nich nie zna elementarnych podstaw do sporządzania prawidłowo zanęt… Chciałbym w ten sposób uwypuklić części braci wędkarskiej ich błędy bazując na zakupach gotowych zanęt w sklepach wędkarskich…
1. Zakupy
Podstawowym błędem jest dokonywanie zakupu przypadkowych zanęt, w czym duży udział mają niestety prowadzący sklepy z zaopatrzeniem wędkarskim. Obowiązuje tutaj niepisana zasada, że klientowi, który pojawia się w sklepie i chce dokonać zakupu zanęt oferuje się (czytaj: „wciska się”) wszystko, co przypadkowe, zbędne i niepotrzebne. Świadomy klient nie da sobie „wcisnąć” przysłowiowego kitu i dokonuje zakupów podając rodzaj zanęty (jej poprawną nazwę) i wykaz koniecznych dodatków.
2. Wiedza
Drugim kardynalnym błędem jest brak znajomości sporządzania mieszanek zanętowych, czyli co dodajemy do czego, w jakich ilościach, dlaczego niektórych zanęt nie należy ze sobą łączyć, jakie dodatki dołożyć, dlaczego zanętę mieszamy najpierw na sucho, jak moczyć i domaczać zanętę, czemu zanętę należy przecierać przez sito (dla większości wędkarzy taka czynność jest zbędna i jest to kardynalny błąd !!) i dlaczego jest to takie znaczące w osiąganych wynikach.
Dla mniej wtajemniczonych ważne jest, aby zapamiętali, że podstawą do sporządzenia każdej zanęty jest tzw. baza. Rozróżniamy klika zanęt spełniających definicję zanęty bazowej, które są oznaczone jako „Match” – z przeznaczeniem na wody stojące i lekko płynące, „Canal” – z przeznaczeniem jak wyżej, „Lake” – typowe wody stojące (jeziora i stawy), „River” – wody płynące.
Do tzw. zanęty bazowej należy dodać tzw. zanętę kierunkową, czyli zanętę związaną z dominującym gatunkiem ryby w danym akwenie, którą chcemy poławiać. I tutaj kolejna definicja tzw. przyłowu, czyli określonych gatunków ryb, które możemy również poławiać stosując daną zanętę kierunkową… Wśród zanęt kierunkowych zatem możemy wyróżnić zanęty płociowe, leszczowe, karpiowe, karasiowo-linowe, uklejowe, itp., etc.
Na rynku pojawiły się od pewnego czasu zanęty noszące w sobie znamiona i cechy zanęt bazowych i kierunkowych i w zasadzie nie wymagających żadnych dodatków. Są to zanęty z grupy zanęt G5 firmy MVDE, ale czasami i w tym przypadku są wyjątki od reguły…
Dodatki do zanęt to kolejna grupa składników naszych mieszanek zanętowych, które mają spore znaczenie, ale nie należy do nich podchodzić i stosować do sporządzania zanęt jako warunek niezbędny i podstawowy dla osiągnięcia dobrego wyniku. Oprócz tak zwanych polepszaczy i przyśpieszaczy (czy to ktoś sprawdził, czy też wszyscy w to wierzą producentom i reklamom ?!) trawienia i poprawiania łaknienia u poławianych ryb, typu Epiceina, Etang i innych o bardziej skomplikowanych nazwach, należy uwzględnić inne dodatki, które uważam za ważne i znaczące dla dobrych połowów. Na pierwszym miejscy stawiam konopie prażone lub grillowane i pieczywko lub bułkę (jak kto woli) fluo, przede wszystkim żółte i czerwone)… Pomijam w swych rozważaniach wszelkie aromaty (typu śliwka, truskawka, tran, melasa, ochotka, itp., etc.), atraktory zapachowe ( płoć, leszcz, karaś, itp., itd.) i preparaty typu dipy…
No tak, miało być o podstawowych błędach… Zatem do tematu (o zakupach ”czegokolwiek” na ryby, bez ładu i składu pisałem…).
3. Pora roku
Zanęty i dodatki dla sporządzenia mieszanki zanętowej różnią się tak samo jak nasze pory roku. Tak samo nasze ryby mają różne gusta i przejawiają różny stopień łaknienia, trawienia i pobierania pokarmu w zależności od pory roku. Producenci już od dawna to „zauważyli” oferując do sprzedaży tzw. zanęty typu „Black” (czarne w swej kolorystyce, a w naturze bardziej „przypalone”) z przeznaczeniem na zimniejsze pory roku i zanęty jasne z przeznaczeniem na cieplejsze pory roku.
4. Zachowanie proporcji
Kolejnym błędem jest wsypanie wszystkich składników do wiadra bez zachowania proporcji. Zanętę bazową i kierunkową dodajemy w proporcjach 2:1 (ale bazując na jednostce miary w postaci jednego opakowania zanęty powinno być podane 1:0,5). Dodajemy dodatki typu konopie i pieczywko lub bułkę i inne w zależności od potrzeb i pory roku.
5. Mieszanie na sucho
Wszystkie składniki zanęty łączymy ze sobą najpierw na sucho. Jeszcze ich nie moczymy!! A zatem mieszamy bez dodatku wody lub innych płynów i dopiero po dokładnych wymieszaniu przystępujemy do dodawania wody. Ogólnie rzecz ujmując wody raz dodanej do mieszanki zanętowej nie da się ująć, a zatem dodawajmy wodę i płyny z głową, aby potem na stanowisku nie rzucać przysłowiowych „placków” do wody, czyli przemoczonej zanęty. Dla typowych laików podam proporcję (mniej lub bardziej się sprawdzającą przy dodawaniu wody lub innych płynów) – na 1 kg suchej mieszanki do wstępnego zamaczania dodajemy wody w ilości nie większej niż 250 ml. Po dokładnym wymieszaniu odstawiamy nasze wiadro na co najmniej 30 minut.
6. Mieszanka w kolorze dna zbiornika
Podstawowa zasada z jednym wyjątkiem, o którym nie zapominajmy. Zanęta na płoć w zbiorniku ze znaczną ilością drapieżnika winna być kolorze ciemnym. Płochliwa płotka unika jasnych miejsc, aby nie stać się śniadaniem (obiadem lub kolacją) dla drapieżnika. Dotyczy to zarówno zanęt, jak i mieszanki ziemi i gliny.
7. Przecieranie zanęty na sicie
Zanętę i mieszankę ziem i glin (po dokładnym wymieszaniu tych również!) przecieramy na sicie (im drobniejsze tym lepsze!). I nie robimy tego tylko z pobudek czysto teoretycznych, bo tak wszyscy nakazują. Zróbmy proste doświadczenie: w jednym wiadrze zostawmy zanętę nie przetartą, a w drugim tą samą ilość przetrzyjmy i porównajmy objętość… Następnie spróbujmy i z jednej i z drugiej zanęty wykonać kule zanętowe. Podobnie postąpmy z mieszanką ziemi i gliny. Wnioski pozostawiam czytającym.
8. Zanęcanie samą spożywką…
… czyli zanętą bez dodania przetartej mieszanki ziemi i gliny syci błyskawicznie ryby w łowisku, a nam przecież zależy na utrzymaniu ryb w łowisku przez okres 2-4 godzin z niewielkim donęcaniem. W zależności od pory roku proporcje (zanęta / mieszanka ziemi i gliny) te mogą się wahać od 1:1, do 1:3 lub nawet 1:4. A o tym zapomina większość braci wędkarskiej. I są później komentarze – „Zanęta do …, kasę wydałem i nic. Ryba podeszła na chwilę, coś skubało i żadnych efektów”… Przyczyny tego stanu rzeczy mogą być złożone i nie wszystko związane może być z zanętą, ale przynajmniej eliminujmy błędy systematycznie i po kolei !
9. Wielkość kul zanętowych
Kule powinny być mniej więcej jednakowej wielkości, bo łatwiej i przede wszystkim celniej się nimi rzuca. No i powinny być lepione z głową i podawane do wody również głową, a nie przypadkowo i na chybił trafił. One mają spełnić ważna rolę w łowisku, mają zwabić i utrzymać ryby w określonym miejscu i na dłuższy czas. My w to miejsce mamy umieścić nasz zestaw z przynętą i cieszyć się braniami i holem ryb...
O gruntowaniu i doborze zestawu (spławik, obciążenie, przypon) i umieszczanie zestawu w zanęconym polu i samym nęceniu pisałem już we wcześniejszych wpisach – zatem odsyłam do nich.
Poprawne przygotowanie i dobór zanęty pozwoli na uniknięcie przykrych rozczarowań na łowisku, czego wszystkim serdecznie życzę!

Adres

Sokołka

Telefon

732698759

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Expert fishing umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij