17/08/2026
Spływ Obrą z Szybkim Tatem - Podsumowanie 👇
Wybaczcie, że tak nagle zamilkliśmy po ostatnim poście 😅. Nie poszliśmy pod wodę! Wręcz przeciwnie, w czwartek dopłynęliśmy do Warty, a nią do Skwierzyny, kończąc Spływ Obrą. Tego dnia wykręciliśmy 37 km kajakiem, aż mieliśmy obaj odciski od wioseł... 🙈
Nie chwaliłem się tym, bo miałem zamiar zrobić Pauli niespodziankę, wracając z wyjazdu dzień wcześniej. A jak już wróciłem, to było tyle rzeczy do ogarnięcia, że nie było kiedy wrzucić podsumowania 😉
W każdym razie, spływ Obrą z Jeziora Chobienickiego, gdzie według mapy Obra się zaczyna, aż do jej ujścia do Warty zajął nam 4 dni, w trakcie których przepłynęlismy (lub orzeciągnęliśmy kajak lądem) około 120 kilometrów! 😮 Jest to niesamowicie satysfakcjonujący wynik.
Obra jest to rzeka niewyobrażalnie zmienna. Od szerokich rozlewisk bez nurtu, po wąskie rowy całkowicie zarośnięte trzciną, przez które trzeba się przepychać. Od uregulowanego koryta z silnym nurtem, po zawijasy jak w układzie pokarmowym z setkami powalonych drzew, przez które trzeba się przedzierać na najróżniejsze sposoby. Od odcinków zupełnie niespławnych, po kilkukilometrowe jeziora... Mniej więcej co kilkanaście kilometrów następowała absolutnie całkowita zmiana otoczenia i warunków. Czasem na lepsze, czasem na gorsze.
Dlatego rzeka ta ma wiele różnych opinii w internecie. Osoby, które płynęły komercyjnym spływem, na przygotowanym fragmencie, piszą, że jest to rzeka łatwa lub wręcz banalna. Idealna dla początkującego. Inne fragmenty zaś są dla bardzo doświadczonych kajakarzy...
Nas ta rzeka dwukrotnie zmusiła do objechania kilku kilometrów z łajbą na wózeczku, bo było zwyczajnie za trudno, żeby mówić o jakimkolwiek pływaniu (setki powalonych drzew w nurcie), a żółtodziobami nie jesteśmy i zawsze walczymy do końca.
Jest to więc rzeka dla każdego. Rodzina z małym dzieckiem znajdzie tam fragmenty dla siebie. Komandos chcący sprawdzić swoje umiejętności również.
Czy nam się podobało? BARDZO! ❤️ Rzeka była w obrzydliwym stanie (zakwit glonów i tysiące śniętych ryb), ale mimo to było pięknie. Nigdzie, nigdy nie spotkałem takiej mnogości ptaków wodnych. Niezliczone rzesze czapli, kormoranów, wielu gatunków dzikich kaczek, a nawet dwa orły bieliki 😍. Osoby lubiące takie klimaty będą zachwycone Obrą.
Zdziwiliśmy się z Tatem, że jest to rzeka kompletnie pusta! Większość dni pływaliśmy zupełnie sami, nie spotykając na wodzie nikogo. Dopiero ostatniego dnia minęliśmy kilka komercyjnych kajaków. Jeśli chcecie odpocząć od cywilizacji - ruszajcie na Obrę. Całymi dniami obcowaliśmy z dziką przyrodą sam na sam i to było magiczne doświadczenie.
Ale nie rzeka była tutaj ważna. Jak dla mnie mógł to być pierwszy lepszy rów. Ważne, że przeżyłem wspaniałą Przygodę z moim Tatą. Będziemy ją wspominać do końca życia 🥰