Fryga Pastwiska, codzienny pobyt na dworze, stajnia angielska, sprzątane codziennie Czy to wystarczy dla Twojego pupila ?

Pensjonat dla koni Fryga przedstawia :
Zapraszamy wszystkie klacze i wałachy (ogierom dziękujemy, gdyż klacze za nimi nie tęsknią) do odwiedzenia a może i pozostania na dłużej, jeśli tylko akurat będą wolne apartamenty dla nich. Boksy jak boksy nie za duże, nie za małe lecz w sam raz aby sobie pochodzić, położyć się wygodnie na puszystej ściółce z trocin, zjeść śniadanko bądź kolację (obiad na życ

zenie też możliwy), albo powyglądać na świat gdy leje jak z cebra. Budynek solidny w stylu angielskim o solidnej murowanej podstawie z wieloma drewnianymi elementami, składa się z jedenastu pokoi mieszkalnych o powierzchni życiowej 13m2 każdy wyposażony w smakowitą lizawkę oraz kubeł zimnej wody do przepłukania zębów po posiłku. Mało, to tuż po śniadanku zmykamy na pastwisko, a tam już metraż zdecydowanie ulega zwiększeniu. Konie tak jak ludzie, nie zawsze potrafią żyć w zgodzie i aby uniknąć niemiłych spięć pośród nich pastwisko podzielono na 24 kwatery, na których w spokoju można się delektować trawą, wodą, słońcem i pobiegać. Oczywiście wszystko to należy robić z rozwagą, gdyż całość ogrodzona jest bardzo niemiłym ogrodzeniem elektrycznym. Jeśli macie ochotę pobrykać lub poskakać na maneżu nie ma problemu i takowy się tu znajdzie. Chyba, że wolicie zabawę na lonżowniku, czemu nie, piaseczek który w nim się znajduje aż zachęca do pobiegania, a jego ściany pozwolą na pewien czas zapomnieć o otaczających Was polach, lasach i pobliskich jeziorach. Skoro już było o polach, lasach i mokrych zbiornikach, to jest ich sporo w
okolicy i jeśli tylko macie ochotę na wspólny wypad w nieznane, siodłaj pupila i w drogę. Po dniu pełnym wrażeń wracamy do stajni, a tam jak co dzień posprzątane i kolacyjka czekająca na czterokopytnego mieszkańca. Czasem zdarza się, że coś w Waszych relacjach się nie układa, lub z czymś nie dajecie sobie rady w takich przypadkach możecie skorzystać z pomocy naszej Trenerki która
potrafi cuda w związkach końsko-ludzkich. Następnie można odpocząć w siodlarni gdzie każdy ma swoją szafkę i wieszaki na siodła, ogłowia, haltery, palcaty, baty i co tam jeszcze posiadacie do pracy ze swoim czterokopytnym przyjacielem. Życie niesie ze sobą różne przypadki i czasem zdarzy się, że któreś z Was zachoruje... Tobie nie pomożemy, od tego jest lekarz do którego musisz udać się samodzielnie, ale dla kopytnych mamy o rzut beretem bardzo miłego weterynarza, który w kilkanaście minut pędzi aby pomóc kopytnemu w jego problemach. Po jego wizycie zdarza się, że zostajemy z zaleceniami typu spacerki, owijki, wcierki, derki, leki, zastrzyki... z tym również nie ma problemu zrobimy co trzeba nawet jak Ty będziesz ciężko pracować, bądź też słodko spać. Każdy ma swoje problemy i nie zawsze pamięta o wszystkich obowiązkach, tu Ci też jesteśmy w stanie pomóc i przypomnimy o terminach odrobaczeń, szczepień czy też zrobienia pedicure. To wszystko co oferujemy musi
mieć również swoją cenę, co w obecnych czasach już chyba nikogo nie dziwi, tak więc miesięczny koszt pobytu w naszym pensjonacie jest niezbyt wygórowany i wynosi 750 zł. Jeżeli chociaż odrobinę zależy Ci na dobru Twojego czterokopytnego przyjaciela, wpadnij, zobacz osobiście i jeśli spodoba Ci się to co zobaczysz zapraszamy
do zamieszkania na okres jaki tylko sobie zażyczysz.

zapraszam wszystkich obserwujących na nową stronę Pensjonatu , ta niebawem zostanie usunięta. https://www.facebook.com/p...
11/07/2026

zapraszam wszystkich obserwujących na nową stronę Pensjonatu , ta niebawem zostanie usunięta.
https://www.facebook.com/profile.php?id=61589017587986

☁️spokojne życie z końmi.
stajnia angielska, pastwiska, codzienny pobyt na dworze, codziennie sprzątane boksy

Jak pracować to z najlepszymi. Polecam   # i jej szalone pijawki. Praca z takim FIzjo to prawdziwa przyjemność
11/10/2022

Jak pracować to z najlepszymi. Polecam # i jej szalone pijawki. Praca z takim FIzjo to prawdziwa przyjemność

Maneż jak zawsze gotowy do działania
16/09/2021

Maneż jak zawsze gotowy do działania

"DERKOWAĆ KAŻDY MOŻE , TROCHĘ LEPIEJ LUB TROCHĘ GORZEJ ALE NIE O TO CHODZI JAK CO KOMU WYCHODZI "Piękna, ciepła derka, p...
07/02/2020

"DERKOWAĆ KAŻDY MOŻE , TROCHĘ LEPIEJ LUB TROCHĘ GORZEJ ALE NIE O TO CHODZI JAK CO KOMU WYCHODZI "
Piękna, ciepła derka, połączona ze stajnią kryta ujeżdżalnia chroniąca przez cały rok przed gorącem i chłodem, solarium – to wszystko brzmi wręcz luksusowo dając poczucie najwyższej troski o zdrowie i samopoczucie konia.

Tymczasem okazuje się, że to co uważamy za synonim komfortu dla siebie, nie musi być wcale tym samym dla konia, a wręcz może wywołać u niego gorsze samopoczucie czy nawet problemy ze zdrowiem. Przyjrzyjmy się nieco bliżej trzem coraz powszechniejszym we współczesnych stajniach zjawiskom, zastanawiając się nad ich możliwymi negatywnymi skutkami. Szczególnie dużo miejsca poświęcimy celowo nadmiernemu stosowaniu u koni derek jako że problem ten występuje nagminnie, przyrastając więc z roku na rok i obarczony jest szczególnie szerokim wachlarzem złych skutków dla konia.

Zbyt częste używanie derki
Okrycie konia derką w powszechnej świadomości zarówno koniarzy jak i laików utożsamiane jest z przejawem troski. Niekiedy wręcz jej brak na końskim grzbiecie uważany jest za brak należytej opieki. Na pierwszy rzut oka sierść konia nie prezentuje się bowiem imponująco pod względem swych zdolności termicznych. Jednocześnie zwierzę to przebywa często na dworze, gdzie temperatura jest dla ludzi odczuwalnie nieprzyjemnie niska. Nawet w stajni nam ludziom pomimo ubrania na cebulkę zdarza się zmarznąć. Ciężko więc, patrząc na konia i jego relatywnie szlachetną okrywę włosową, nie pokusić się o okrycie ciepłą derką jego ciała. Posiadanie ładnego, kolorystycznie dobranego do maści konia i reszty sprzętu wierzchniego okrycia wierzchowca, stało się wręcz przejawem dobrego gustu i szpilką zazdrości wbijaną zarówno stajennym obserwatorom "na żywo" jak i tym sprzed monitora, gdy zdjęcia końskiego eleganta wrzucimy na któryś z popularnych portali społecznościowych. Wskazane jest przy tym, aby możliwie najlepiej wyeksponowana została marka derki, która na koniarzy działa niekiedy mocniej aniżeli logo znanego i cenionego producenta na własnej odzieży. Ani w potrzebie bycia modnym i stylowym, ani tym bardziej w chęci zapewnienia koniowi komfortu termicznego nie ma niczego złego. Jednak jeśli przeanalizujemy szereg czynników zarówno fizycznych jak i psychicznych w odniesieniu do konia, okaże się, że takie nadmierne okrywanie konia derką przynieść może więcej szkody niż pożytku. Zwłaszcza, że ma ono zwykle charakter przewlekły, a więc oddziałuje na organizm konia przez długi czas. Zdarza się, że zakładanie derki ma już z założenia przynieść upośledzenie zdolności termoregulacyjnych konia, gdy jest ona stosowana po to, by zwierzę nie obrosło w gęstą i grubą zimową sierść na chłodne miesiące. Powodem nadmiernego derkowania koni bywa również niekiedy niechęć do czyszczenia konia. Derka ma w takim wypadku ochronić sierść przed zabrudzeniem w trakcie leżenia, co bywa szczególnie kłopotliwe w przypadku koni jasno umaszczonych.

Gdzie popełniamy błąd?
Przede wszystkim przegrzewamy konia. Zwierzę to, wbrew pozorom, posiada doskonale rozwinięty system termoregulacji, co stanowi jego przystosowanie do życia na otwartych, stepowych przestrzeniach, gdzie temperatura potrafi być w zależności od pory roku i dnia bardzo wysoka i bardzo niska. Dzikie konie nie prowadziły osiadłego trybu życia, nie mieszkały w norach, ale cały czas spędzały na świeżym powietrzu przemieszczając się z miejsca na miejsce przez znaczną częś

doby. Ewolucyjnie musiały być więc tak przystosowane, by być w stanie zarówno odprowadzić nadmiar ciepła jak i utrzymać odpowiednio wysoką temperaturę ciała, gdy panują chłody. W związku z tym, poza przypadkami oczywistej konieczności użycia derki, które wbrew pozorom są stosunkowo rzadkie, stosowanie takiego "płaszcza" wiąże się dla konia z odczuwaniem dyskomfortu termicznego. Jak już wspomniano, jego mechanizmy termoregulacyjne, z uwagi na tryb życia przodków, są doskonale wykształcone, a stosowanie derki poważnie zaburza tylko ich funkcjonowanie. Wskutek ich użycia koniowi często jest zbyt gorąco, a następnie zbyt zimno, gdy rozgrzany musi zmierzyć się z otaczającymi warunkami lub gdy derka zostaje zdjęta, lub gdy jest ona dalej na nim, ale przemoknięta od potu.

Stosowanie u koni derek ma uzasadnienie tylko w pewnych okolicznościach. Przede wszystkim zwierzę należy okryć w czasie następującym bezpośrednio po treningu. Rozgrzany i wilgotny od potu koń łatwo może bowiem się przeziębić i rozchorować. Poza tym po wysiłku fizycznym duże partie mięśni powinny mieć zapewnione ciepło, które wspomaga krążenie i usuwanie z nich metabolitów powstałych podczas wysiłku – w tym kwasu mlekowego. Partie ciała, które trzeba przede wszystkim okryć po pracy to okolica lędźwi, słabizn i zad. Derka jednak zakładana jest jedynie na pewien czas, do momentu aż koń ostygnie po wysiłku i całkowicie wyschnie z potu. Przed założeniem derki konia należy dokładnie rozetrzeć słomianym wiechciem. Zabieg ten nie tylko pomaga pozbyć się z końskiej sierści znacznych ilości potu i zanieczyszczeń, ale też doskonale masuje ciało zwierzęcia co wspomaga regenerację po wysiłku oraz podnosi jego komfort. Ten znany od wieków i niezwykle pożyteczny zwyczaj niestety dziś uskuteczniany jest tylko w niewielkiej liczbie stajni, stając się powoli zapomnianym. Wiele osób po jeździe po prostu zarzuca na mokrego konia derkę i opuszcza stajnię. Ewentualnie przed tym kąpie jeszcze konia w celu pozbycia się potu i brudu. Tymczasem znacznie lepiej jest konia porządnie rozetrzeć słomianym, skręconym według prostego schematu wiechciem, a następnie okryć zwierzę derką. Jeśli koń jest jeszcze dosyć wilgotny, można pod spód włożyć trochę słomy, która doskonale wyciągnie wilgoć, przyspieszając tym samym wysychanie nie tylko sierści, ale również skóry.

Stosowanie derek jest również niekiedy konieczne u koni chorych, zarówno w stanach ostrych – na przykład w przebiegu kolek, jak i w schorzeniach przewlekłych powodujących ogólny spadek kondycji i przez to problemy z utrzymaniem właściwej temperatury ciała w okresie chłodów. Derki są również niekiedy koniecznością również w lecie u koni cierpiących na tak zwaną lipcówkę, czyli alergię skórną w reakcji na ugryzienia owadów. Niekiedy konieczne jest okrywanie w porze chłodnej koni starszych, ale tylko wtedy, gdy są ku temu powody, czyli kiedy ich kondycja jest osłabiona i kiedy widać, że zwierzęciu jest zimno. Większość koni, nawet tych starszych i delikatnych doskonale znosi temperatury znacznie poniżej zera, o ile powietrze jest suche. Opady atmosferyczne i wiatr u tego typu koni, nawet gdy nie jest bardzo zimno, mogą powodować marznięcie. U większości koni znajdujących się w pełni sił nawet tak niekorzystne warunki atmosferyczne nie powodują jednak dyskomfortu, co możemy zauważyć po koniach chowanych na wolnym wybiegu, które nawet w ulewę i wiatr, mając do dyspozycji wiatę, wolą stać na zewnątrz. Zwierzęta tego gatunku nawet na miejsce na sen wybierają zazwyczaj miejsca poza wiatą, nawet przy pozornie niesprzyjających warunkach. Pozornie, bo nie sprzyjają one tylko ludziom, nie koniom. Uważa się, że pozbawienie konia możliwości konfrontacji z różnymi warunkami atmosferycznymi już samo w sobie wpływa negatywnie na jego organizm. Po pierwsze rozhartowuje go, zmniejszając odporność organizmu. Po drugie, koń poprzez wystawienie na działanie różnego rodzaju bodźców pogodowych, ma pewną namiastkę życia na wolności, co bez wątpienia wywiera pozytywny wpływ na jego psychikę.

To, że tak wiele koni pozbywa się samodzielnie derek i, ku zgrozie swoich właścicieli, porzuca je w najmniej ku temu odpowiednich miejscach, nie świadczy wcale o złośliwości tych zwierząt, ale o reakcji na odczuwanie dyskomfortu. Skoro koń czuje, że coś co leży na jego grzbiecie mu przeszkadza, to o ile nadarzy się taka możliwość, będzie się próbował tej rzeczy pozbyć. Zamiast więc złościć się, że kolejny raz musimy czyścić, a nierzadko i naprawiać uszkodzoną derkę, po prostu z niej zrezygnujmy, słuchając w tym wszystkim tego co ma nam do powiedzenia sam koń.

Jakie mogą być tego skutki?

Problemy z grzbietem – jak się okazuje, stosowanie derek u koni jest jedną z najczęstszych przyczyn występowania u tego gatunku bólu pleców. Dyskomfort powodowany obecnością derki, szczególnie gdy jest ona niewłaściwie dopasowana, powoduje powstawanie napięć w obrębie mięśni grzbietu. W ich wyniku linia grzbietu zapada się w kierunku podłoża, co generuje kolejne napięcia i bolesność. Zaburza to prawidłową motorykę całego ciała w kierunku przeciwstawnym od pożądanego w jeździectwie, czyli od podniesionego i wysklepionego ku górze. Odwrotne ustawienie grzbietu powoduje, zbliżanie się do siebie wyrostków kolczystych kręgosłupa, co prowadzi do rozwoju stanów zapalnych i generuje bolesność. Jest to początkowy etap rozwoju kissing spine syndrome, czyli zespołu stykających się wyrostków kolczystych, który jest jedną z częstszych przyczyn nie tylko ograniczenia wierzchowego użytkowania konia, ale również w niektórych przypadkach uniemożliwia zupełnie jazdę konną. Zbliżające się do siebie wyrostki z czasem zrastają się, powodując dalsze dolegliwości bólowe oraz ograniczając ruchomość kręgosłupa. Niestety wiele spośród derek noszonych przez konie jest źle dopasowanych. Można to poznać po trudnościach z rozpięciem derki po tym jak koń się w niej położy lub wytarza. Napięcie pasów, które to powoduje, świadczy o tym, że derka wywiera nacisk na ciało konia, szczególnie na jego grzbiet, bo skoro przylega zbyt mocno do brzucha, to równie mocno musi przylegać do górnych partii ciała. Jest to szczególnie uciążliwe, a wręcz niebezpieczne dla zdrowia koni, jeśli derka jest wycięta w okolicy kłębu i naciska na niego wtedy szczególnie mocno, co przekłada się na funkcjonowanie całego grzbietu. Pamiętajmy, że dobrze dopasowana derka daje się zawsze z łatwością rozpiąć. Nawet wtedy, gdy koń się w niej położy lub wytarza. Niestety białe kępki sierści w okolicy kłębu, które możemy zaobserwować u niektórych koni, są właśnie wynikiem długotrwałego noszenia derki. Depigmentacja włosa wynika z mechanicznego uszkodzenia jego mieszka.

Przeziębienie i nadmierne wydelikacenie konia – zbyt częste zakładanie derki poważnie zaburza mechanizmy termoregulacyjne organizmu konia, prowadząc między innymi do porostu zbyt delikatnej okrywy włosowej w okresie chłodów. Taki koń, jeśli znajdzie się w niesprzyjających warunkach termicznych, znacznie szybciej zacznie odczuwać chłód, a jego organizm szybciej ulegnie wychłodzeniu, co może skutkować niebezpiecznym w skutkach przeziębieniem. Założenie derki na mokrego konia powodować może poza tym jej przesiąkanie, co wskutek parowania potu z tkaniny, a razem z nią również z ciała konia, przyczyni się do gwałtownego wychłodzenia organizmu. Można to przyrównać do stania na chłodzie człowieka w przepoconej, mokrej koszulce.

Dyskomfort termiczny – zły dobór derki dotyczyć może zarówno jej rozmiaru jak i rodzaju. Derka, podobnie jak i ludzkie ubranie, zakładając jej częste noszenie, powinna być dostosowywana pod względem grubości i właściwości użytych materiałów do swojego przeznaczenia i warunków otoczenia. Niestety wcale rzadkim zjawiskiem nie jest, że koń ma na przykład rano, gdy po nocy panuje jeszcze chłód, zakładaną cieplejszą derkę, w której pozostaje do późnego popołudnia, mimo że temperatura w okresie południa znacznie się zwiększa i koniowi jest po prostu za gorąco. Zwierzę takie odczuwa wtedy dyskomfort termiczny, często pocąc się pod derką, i równocześnie nie może sobie w żaden sposób pomóc, o ile nie udaje się mu samodzielnie zdjąć wierzchniego okrycia. Wiele koni poza tym spędza czas stojąc w stajni i wychodzi na dwór w tej samej derce, tak jakby nie było między jednym a drugim miejscem żadnej różnicy godnej zmiany odzienia, co naraża konia na wysokiego stopnia dyskomfort.

Problemy skórne – założona na ciało derka powoduje wykształcenie się w okolicach skóry specyficznych, optymalnych dla wielu ustrojów warunków podniesionej wilgotności i temperatury. Odnajdują się w nich szczególnie dobrze chorobotwórcze grzyby oraz wiele bakterii. Jest to wynik między innymi słabego odprowadzania przez derkę wilgoci na zewnątrz. Oprócz tego wiele derek jest po prostu brudnych. Koń bowiem spędza w nich znaczną ilość czasu, a także kładzie się, oprócz tego to właśnie na niej znajduje się pot, który pozostał na ciele konia po intensywnym wysiłku. Tymczasem derka ze względu na kłopotliwość w praniu, prana jest zdecydowanie za rzadko. W takich warunkach, do których przyczynia się przede wszystkim permanentna, podwyższona wilgotność, z łatwością rozwijają się wspomniane powyżej drobnoustroje. Stanowi więc ona sama w sobie ich źródło.

Uniemożliwienie przejawiania naturalnych zachowań - jedną z podstawowych, naturalnych potrzeb konia jest tarzanie się. Spełnia ono wiele istotnych ról. Jest to sposób na toaletę sierści, działający podobnie do suchego szamponu – piach bądź ziemia wiążą się z zabrudzeniami obecnymi na skórze i sierści, a następnie są strzepywane gwałtownym ruchem. Swoista „panierka” z ziemi, która budzi zgrozę wśród właścicieli przystępujących do czyszczenia swojego rumaka, ma z kolei stworzyć ochronę przed atakiem owadów. Tarzanie się to również możliwość masażu tych części ciała, które konia swędzą, a nie są dostępne do podrapania się przy pomocy warg, zębów i kopyt. Jest to więc jedna z podstawowych czynności pielęgnacyjnych i komfortowych. Za każdym razem, gdy koń ma założoną derkę jego satysfakcję z tarzania możemy porównać do brania przez człowieka prysznica w płaszczu. Warto wspomnieć, że tarzanie się to również bardzo ważny czynnik scalający wspólnie żyjące stado koni. Zwierzęta wybierają bowiem zwykle jedno miejsce, w którym w zależności od pozycji w hierarchii tarzają się kolejne konie, przybierając na siebie zapach stada. Jak widać, permanentne zakładanie koniowi derki, uniemożliwia mu pełne wytarzanie się. W związku z tym, że jest to jedna z najważniejszych potrzeb konia, uniemożliwienie prezentacji tego zachowania, w istotny sposób obniża komfort konia, a tym samym jego dobrostan.

lek. wet. Eliza Anna Niemczycka
swiatkoni.pl
05 lutego 2020

16/07/2019
16/07/2019
Zapewne lektura będzie długa, jednak Serdecznie zapraszam do przeczytania całościPonieważ artykułów na temat " jak wybra...
23/02/2019

Zapewne lektura będzie długa, jednak Serdecznie zapraszam do przeczytania całości

Ponieważ artykułów na temat " jak wybrać dobry pensjonat dla konia, co powinien mieć i zapewniać dobry pensjonat, co jego właściciel powinien robić a czego nie, co cechuje dobrego trenera/szkółkę jeździecką, itp jest mnóstwo... Pomyślałam więc: a może nadszedł czas aby poruszyć temat z drugiej strony i opowiedzieć z jakimi problemami zmaga się właśnie ta "druga strona medalu" czyli szkoleniowcy i właściciele stajni pensjonatowych.

Oczywiście w moim zamyśle tekst ten nie ma być kością niezgody pomiędzy jedna a drugą stroną, ale próbą uświadomienia i pojednania poprzez pokazanie jak często nasza ciężka praca jest lekceważona, niesłusznie źle odbierana, niedoceniana i nieszanowana. Zachowania są źródłem wielu niemiłych sytuacji w relacjach właściciel konia- właściciel pensjonatu, a nawet w relacjach pomiędzy poszczególnymi stajniami. ...W ogromnej ilości stajni pensjonatowych właściciele stawiani są "pod ścianą" i mają najmniej do powiedzenia w miejscu, które sami stworzyli. Boją się powiedzieć "nie" zwrócić uwagę w słusznych sprawach, lun w ogóle być asertywnym w stosunku do klientów. Przecież z tego żyją, a poza tym "klient nasz pan". Ja osobiście tego powiedzenia i zachowywania się klientów w zgodzie z nim ogromnie nie znoszę...Czemu? Bo doprowadza to do braku szacunku dla osób, które wykonują daną pracę. Ludziom się wydaje, że jak za coś płacą, to już im się wszystko należy i mogą podwyższać swoje ego kosztem innej osoby. Najczęściej taka osoba nie ma do końca pojęcia i wiedzy na temat koni i jeździectwa. To bardzo powszechne w dzisiejszym świecie jeździeckim. Myślę, że właśnie dlatego, iż konie kupują osoby, które o nich wcale za dużo nie wiedzą, ale przecież płacą to wymagają.

Pierwsze pytanie jakie zadałam właścicielom stajni dotyczyło powodów dla których zdecydowali się otworzyć stajnie pensjonatową. W większości przypadków usłyszałam: "Wiesz, miałem swoje konie. Zaczęło się od koni znajomych, tak żeby wspólnie jeździć konno. Wspólnie spędzać czas, dzielić się i zarażać pasją.A potem jakoś tak wyszło. Na początku było super.Czemu akurat takie pytanie jako pierwsze? Bo istotnym w tym całym problemie relacji między dwoma stronami, wydaje się być podejście do klienta osoby, która otwiera stajnię pensjonatową dla biznesu (ale czy to taki biznes? proponuję każdemu kto tak sądzi otworzyć swoją stajnię....szybko zmieni zdanie) a osoby która staje się właścicielem takiej stajni bo..... "ma pasję, wiedzę i chce podzielić się nią z innymi". "...".Od początku, nie traktowałam moich klientów jak "chodzących złotówek"raczej jak członków rodziny. Niejednokrotnie potem tego żałując. Smutne to, ale kto ma miękkie serce, musi mieć twardą...

Nie sposób opisać wszystkich sytuacji i zdarzeń. Myślę, że jednak warto wymienić kilka najbardziej typowych sytuacji, które zasługują na szczególne przemyślenia obu stron

1. Zostawianie konia w pensjonacie i kompletne nie interesowanie się nim przez właściciela, zrzucanie odpowiedzialności za własne zwierzę (podobno kochane ponad wszystko) na właściciela pensjonatu

Częste są przypadki kiedy koń pensjonatowy zachoruje/ coś się stanie.... i kto trzyma przy nim wartę? Kto wzywa lekarza? Kto się opiekuje, zmienia opatrunki, robi zastrzyki? Kto spaceruje kilometry bo koń ma kolkę? Wiele osób twierdzi, że traktują swojego konia niemal jak ich własne dziecko, a już na pewno jak członka rodziny. Pytam zatem- gdzie w tych „awaryjnych” sytuacjach gubi się to podejście? Okazuje się, że wtedy większym uczuciem darzy się kanapę i ciepły kocyk w domu lub ma bardzo ważna sprawę i nie może przyjechać do stajni, a przez telefon wygodnie wydaje „instrukcje”. Takich historii usłyszałam ogrom i również sama się z nimi spotkałam, dowiadując się później, że nie opiekowałam się koniem...hmmm...w takim momencie chyba nie warto nic mówić. Do wiadomości właścicieli koni- Właściciel pensjonatu nie jest właścicielem Twojego konia, za Twojego konia i opiekę nad nim w każdej sytuacji odpowiadasz Ty. Pomoc Właściciela pensjonatu jest jego dobrą wolą a nie obowiązkiem.

2. Nie płacenie na czas za pensjonat.....ba! Nawet po kilka miesięcy... obrażanie się przy tym, że właściciel pensjonatu się o to upomniał ( o zgrozo!)

Czy w takim przypadku takiego konia powinno się wystawić za bramę albo karmić i opiekować się nim adekwatnie do sposobu wynagrodzenia jakie dostajemy za naszą pracę? Zastanawiające jest czy klient, który tak postępuje nie zdaje sobie sprawy z kosztów jakie ponosi właściciel pensjonatu czy po prostu to bagatelizuje, bo przecież kiedyś zapłaci? Kupno słomy, siana dobrej jakości, zboża, opłaty za energię elektryczną, wodę, kupno i amortyzacja różnego rodzaju sprzętów, pensje dla pracowników itp. to tylko początek góry wydatków... ale właściciel konia, przyjeżdżający na godzinkę czy dwie dziennie do swojego konika niekoniecznie może zdaje, bądź nie chce zdać sobie sprawy z tego faktu. A zarobek? - no chyba nikt nie jest aż takim filantropem aby tak ciężko pracować charytatywnie czy dla zabawy- nie są to „kokosy” a często jest znikomy

3. nie szanowanie własności właściciela stajni

Przypadki kiedy koń pensjonatowy lub nawet sam pensjonatobiorca dokona zniszczeń na własnościach pensjonatu i nie poczuwa się w żaden sposób do zwrócenia kosztów naprawy czy odkupienia uszkodzonych rzeczy są nagminne. W drugą stronę to już tak nie działa. Niech tylko gdzieś „zginie”kopystka, uwiąz czy bacik- awantura gwarantowana. Myślę że warto wspomnieć i kilku drobnych, ale jakże ważnych rzeczach, które są obowiązkiem pensjonariusza:

-utrzymanie porządku – Twoje rzeczy Twoja sprawa, nie muszą być wszędzie , a właściciel stajni nie ma obowiązku ich pilnowania
sprzątanie po sobie i swoim koniu – dbaj o czystość korytarza stajennego, placu do jazdy, podwórza stajni, lonżownika czy myjki - „kupołapka” łopatka i szczotka nie gryzą
oszczędne używanie prądu i wody – światła nie muszą być zapalone w pomieszczeniach gdzie nikt nie przebywa, woda nie musi być odkręcona w chwili kiedy Ty podczas kąpieli namydlasz i szorujesz całego konia
stosowanie się do regulaminu stajni i wewnętrznych ustaleń stajennych – nie ma wyjątków dla nikogo, wszyscy są równi
zapasami żywieniowymi dysponuje właściciel stajni/ stajenni a nie Ty- chcesz więcej- zapłać za to
karuzela to urządzenie na minimum cztery konie- wpinanie jednego mija się z celem

4. Nie szanowanie prywatności właściciela stajni

Często stajnie pensjonatowe są usytuowane w miejscach zamieszkania właścicieli tychże stajni. Plus tej sytuacji jest taki, że w zasadzie konie są pod stałą opieką, zawsze ktoś jest na miejscu, zajrzy, sprawdzi czy wszystko jest w porządku. Minusem, że klienci często nie znają umiaru- klient stajni przyjeżdża do swojego konia w ramach relaksu, odpoczynku, po pracy, czy szkole... i chyba myśli, że skoro właściciel stajni mieszka na miejscu to oznacza, że on cały czas się relaksuje. Zdarzają się przypadki , kiedy pensjonariusze czasem pomagają w stajni przy różnych pracach.” Czasem „ jest dla nich fajne, jest frajdą, rozrywką...Ale „codziennie” przez 365 dni w roku...palące gorąco czy siarczysty mróz... to zna już właściciel stajni a rzadko pensjonariusz...a naprawdę czasami wręcz by się przydało aby znał. (…). No właśnie... wakacje...wyjazdy...Właściciel stajni, nie zamknie beztrosko domu czy mieszkania na klucz i nie pojedzie od tak. Albo jeździ się osobno albo trzeba załatwić kogoś na zastępstwo, a to w wielu przypadkach nie jest takie proste- nie każdy chce wziąć na siebie tak ogromną odpowiedzialność. Dochodzi jeszcze jeden czynnik – właściciel stajni nawet będą na wakacjach, gdzie powinien odpocząć- głową i myślami pozostaje w stajni.

5. Brak piętnowania przez szkoleniowców/właścicieli pensjonatów negatywnego wypowiadania się/ zachowania wobec poprzednika jak również poklask dla dyskredytowania i obmawiania konkurencji

Ogromnie często klient opuszczając dana stajnię ( spędzając tam nawet kilka lat) nie zostawia na niej przysłowiowej suchej nitki a właściciel” nowej” stajni daje na to przyzwolenie. Tak jak w przypadku „ pseudo szkoleniowców”, zdarzają się „pseudo stajnie” ale nikt przy zdrowych zmysłach, nawet będąc totalnym laikiem nie spędza w danym miejscu kilku lat z własnej nieprzymuszonej woli. Pamiętajmy – jeśli pozwala się na zachowania negatywne i naganne, to należy się liczyć, że owo zachowanie będzie skierowane przeciwko nam po odejściu tegoż klienta do kolejnej stajni. Smutne jest to, że sporo zachowań właścicieli stajni jest podyktowane brakiem stabilizacji finansowej i jest to wykorzystywane przez klientów.

6. Tolerancja absurdów w imię pieniędzy

(…) Nie zawsze powinno się wychodzić z założenia, że nie warto się odzywać. Może należało by prostować zachowania i wymogi klientów, zamiast dawać przyzwolenie wariactwom uwarunkowanym ich stanem posiadania zer na koncie? Posiadanie halterka, miliona linek i carrot stick'a nie czyni z nikogo trenera konia. Użytkowanie koni niezgodnie z ich przeznaczeniem, kondycją i możliwościami było równie często wymieniane.

Ktoś by zapytał po przeczytaniu tego... To skoro to wszystko wiąże się z takimi „kosztami”.. to po co Wy konarze to robicie?... nie lepiej zając się czymś normalnym? Odpowiedź brzmi: Cóż … pewnie lepiej... tylko to ta cholerna miłość do koni. No i oczywiście trzeba wspomnieć, że tak jak każdy medal ma dwie strony, tak i jest drugi rodzaj klientów- tych z którymi i dla których pracuje się z największą przyjemnością, dla których warto poświęcić każdą chwilę, z którymi warto dzielić się wiedzą i z którymi mimo iż czasem nasze drogi się rozchodzą utrzymujemy przyjacielskie kontakty i zawsze nawzajem można na siebie liczyć

To nie mój artykuł ale dziękuję za niego autorce bo wielu z nas właścicieli stajni nie potrafiło tego ubrać w słowa tak dobrze - postanowiłam przepisać go, bo czuję że to dokładnie to co czuję ja i wielu właścicieli stajni

Literatura: Świat Koni numer 2/2019
artykuł o tytule : Wspólna Pasja
autorstwo: Małgorzata Dybała

Adres

..
Siewierz
42-470

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 20:00
Środa 09:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 20:00
Piątek 09:00 - 20:00
Sobota 09:00 - 20:00
Niedziela 09:00 - 18:00
19:00 - 20:00

Telefon

+48606764560

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fryga umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Fryga:

Skróty

Udostępnij