31/05/2026
„Nie wiem, czy sobie poradzę…”
To jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszymy od osób, które po raz pierwszy przekraczają próg naszego studia.
Niektórzy obawiają się sprzętów Pilates. Inni patrzą na reformer, Cadillac czy Chair i myślą, że są przeznaczone wyłącznie dla osób zaawansowanych. Są też tacy, którzy stresują się nawet zajęciami na macie. Boją się, że nie nadążą, że czegoś nie zrozumieją albo że będą oceniani przez innych.
To całkowicie naturalne.
Prawda jest jednak taka, że każdy kiedyś zaczynał. Każdy pierwszy raz kładł się na macie. Każdy pierwszy raz siadał na reformerze. Każdy uczył się, czym jest neutralna miednica, świadomy oddech czy kontrola ruchu.
W Pilatesie nie chodzi o perfekcję. Nie przychodzimy tutaj po to, aby udowadniać cokolwiek innym. Przychodzimy, aby lepiej poznać własne ciało.
Tak, Pilates wymaga pracy. Wymaga skupienia, cierpliwości i zaangażowania. W zależności od poziomu zajęć oraz planu lekcji przygotowanego przez instruktora jedne treningi będą spokojniejsze, inne bardziej wymagające. Ale właśnie w tym tkwi jego piękno.
Z czasem ruchy stają się bardziej naturalne. Ciało zaczyna lepiej rozumieć polecenia. Pojawia się większa swoboda, pewność siebie i świadomość ruchu. To, co na początku wydawało się trudne i nieznane, staje się znajome, a nawet przyjemne.
Najpiękniejsze jest to, że Pilates nie porównuje ludzi między sobą. Każdy pracuje ze swoim ciałem, swoją mobilnością, swoją siłą i swoimi możliwościami. Liczy się droga, a nie punkt, w którym jesteśmy dzisiaj.
Dlatego jeśli od dawna zastanawiasz się, czy spróbować, ale wciąż towarzyszą Ci obawy — przyjdź. Nie musisz być silny, elastyczny ani mieć doświadczenia.
Wystarczy otwartość na naukę i chęć wykonania pierwszego kroku.
Reszta przychodzi z praktyką. 🤍