23/07/2018
Strzelce Wielkie Pokonane !
Po kilkutygodniowej przerwie wracamy na boisko w Lipniku, żeby zmierzyć się w I rundzie Pucharu Polski z zespołem GLKS Strzelce Wielkie. Zespół ten w zeszłym sezonie spadł z klasy okręgowej i jak dowiedzieliśmy się podczas meczu połączył się ze spadkowiczem A klasy - Rolnikiem Skąpa. Wiedzieliśmy od początku, że mecz będzie z rodzaju wymagających i będziemy musieli pokazać naprawdę dużo, żeby przejść do kolejnej rundy.
Rozpoczynamy w składzie: Płuciennik – Kowalski, Lont M., Warzycha, Ptak – Kędzia A. – Lont Z., Rabenda J., Bereś – Domagała, Kędzia Sz.
Na ławce rezerwowych pozostali: Uryszek, Piątkowski, Kubunik, Tyka.
Od pierwszych minut ‘rzuciliśmy się na gości’ i za wszelką cenę chcieliśmy strzelić, jako pierwsi gola, który mógłby trochę uspokoić grę. Doszliśmy w tym czasie do kilku naprawdę dogodnych sytuacji, ale skuteczność zawodziła. Najbliższy strzelenia gol był dwukrotnie Szymon (raz z wolnego piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką, a w drugiej sytuacji minimalnie się pomylił po dobrym dograniu Zbyszka Lonta). Oko jednak mogło cieszyć to, że przebywaliśmy cały czas na połowie przeciwnika i raz za razem ostro atakowaliśmy. No i mamy ich. Minęło kilkanaście minut i wychodzimy na prowadzenie. Piłkę marzenie ze środka pola dostaje Domagała, który ze spokojem wychodzi sam na sam z bramkarzem i bez problemu pakuje piłkę do bramki (na temat asysty Zbigniewa nie będę się rozpisywał, bo stwierdzenie „piłka marzenie” adekwatnie odzwierciedla to, co zrobił). Po tym golu nawet przez myśl nam nie przeszło żeby się cofnąć. W dalszym ciągu groźnie atakowaliśmy. Na kolejną bramkę nie trzeba było długo czekać. Znowu piękną piłkę posyła Zibi i tym razem drugi z napastników tj. Szymon wychodzi sam na sam i podwyższa prowadzenie. Od tego momentu inicjatywę przejęły Strzelce. Nasz zespół za bardzo się cofnął i pozwolił na grę przyjezdnym. Nerwowe wybicia piłki w naszej obronie tylko napędzały ataki gości. No i niestety po takim niefortunnym wybiciu przez obrońców, piłka trafia na 20 metr do zawodnika GLKS-u i robi się 2:1. Blisko szybkiej odpowiedzi był Jacek Rabenda, ale piłka poszybowała daleko (do tej pory to już pewnie okrążyła ziemię ;)) W pierwszej części spotkania nic ważnego więcej się nie wydarzyło i sędzia zakończył rezultatem 2:1 dla Zagłębia.
Przerwa minęła na odpoczynku i chłodnej wodzie, gdyż warunki były ciężkie. Słońce dawało ostro chłopakom popalić. W głowach jednak mieliśmy to żeby po wznowieniu gry strzelić kolejną bramkę i nie oglądać się za siebie.
Wychodzimy w niezmienionym składzie i znowu zaczynamy atakować. Dominacja nasza była niepodważalna. Na linii bocznej asystent sędziego wyznaczony przez drużynę gości popisywał się nie zrozumiałymi sygnalizacjami pozycji spalonych, które były z daleka od zasad obowiązujących. Wracając do spotkania to ta część pokazała, kto tego dnia zwycięży. Po raz kolejny piękną piłkę za linię obrony posyła Zbigniew, a bezwzględnym egzekutorem drugi raz w tym spotkaniu jest Szymon. Mamy 3:1 i zaczynamy robić zmiany. Na boisku pojawiają się kolejno: Michał Piątkowski zmieniając Kamila Domagałę, któremu należą się słowa pochwały za bardzo dobrą pracę dla zespołu i zdobytą bramkę, Kamil Kubunik zmieniając Bartka Beresia, któremu niewiele brakło do zdobycia gola (było tak gorąco, że klej wysechł ;)), ale zaprezentowałeś się bardzo dobrze oraz Aleksander Uryszek zmieniając Aureliusza Kędzię, który w defensywie zagrał bardzo dobrze, a w ataku gdyby boisko było równiejsze miałby na koncie gola. Wszyscy zmiennicy zaprezentowali się wybornie. Chwilę po wejściu na boisko, Piątkowski zostaje obsłużony kolejnym pięknym podaniem przez Zibiego i bez większych problemów pokonuje bramkarza Strzelec. Minęła chwila i do dwóch znakomitych sytuacji dochodzi Szymon Kędzia oraz Kamil Kubunik, ale nieznacznie się mylą. W przypadku Kamila możemy powiedzieć do dwóch razy sztuka, ponieważ kolejnej okazji nie marnuje. Jacek Rabenda zagrywa piłkę za linię obrony właśnie do Kamila, który wychodzi sam na sam i w pięknym stylu podwyższa wynik na 5:1. Tutaj nastąpiła chwila rozluźnienia w naszej obronie i zawodnik Strzelec wchodzi jak w masło strzelając na 5:2. Na szczęście mecz zbliżał się ku końcowi i wiedzieliśmy, że nic już nam się przydarzyć złego nie może. Kończymy ten mecz jeszcze pięknym zagraniem Jacka Rabendy za linię obrony do Zbyszka Lonta, który zamienia podanie na gola i tym samym podsumowuje swój bardzo udany występ.
Sędzia kończy spotkanie które wbrew pozorom i wcześniejszym obawom gładko wygrywamy 6:2 i mimo braków kadrowych pokazujemy się z bardzo dobrej strony. W dzisiejszym meczu młodość strzelała (Szymon x 2, Kamil D, Kamil K. , Michał ) a doświadczenie podawało (Zibi 4 asysty i Witoldinho 2 ). Jest to kolektyw, który bardzo dobrze prosperuje i miejmy nadzieję zostanie tak jak najdłużej. Na pochwałę zasługują wszyscy jak jeden. Charakter w nas jest i oby został na kolejny mecz Pucharu Polski, a później na najbliższy sezon. Cieszymy się z wygranej, bo jak by nie patrzeć to 8 zwycięstwo z rzędu i miły akcent w prestiżowych rozgrywkach Pucharu Polski. Czekamy na kolejnego rywala, którym będzie zespół Czarnych Rząśnia.
LKS ZAGŁĘBIE LIPNIK – GLKS STRZELCE WIELKIE 6:2
Strzelcy Bramek:
Szymon Kędzia x 2
Kamil Domagała x 1 Michał Piątkowski x 1 Kamil Kubunik x 1 Zbigniew Lont x 1
Fot. Fakty sportowe powiatu Pajęczno - Wieluń