12/06/2018
Odcinek 25 - Przez twe oczy zielone.
10 czerwca 2018 roku na obiekcie sportowym w Pątnowie przyszło nam się zmierzyć z tamtejszym LZS-em. Po pięciu kolejnych zwycięstwach z rzędu, pojechaliśmy tam walczyć tylko i wyłącznie o 3 pkt. Niestety z powodu kontuzji zabrakło kilku podstawowych filarów ofensywnych zespołu. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że mecz nie będzie łatwy a o wygraną będziemy musieli ostro powalczyć. Pomimo tego, że drużyna z Pątnowa jest od nas niżej w tabeli, to tego dnia zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko, o czym dowiecie się już za chwilę.
Wychodzimy w składzie: Kasowski – Uryszek, Lont M., Kędzia A., Warzycha - Majewski – Kowalski, Lont Z., Zając – Rabenda D. – Kędzia Sz.
Na ławce do dyspozycji zostali: Ryś , Ptak , Piątkowski , Płuciennik , Rabenda J.
Od pierwszych minut meczu gospodarze rzucili się nam do gardeł. Bardzo szybko przerywali nasze ataki, a sami stwarzali sobie dogodne sytuacje do strzelenia gola. W co najmniej dwóch sytuacjach zadrżało nam serce, gdyż tylko cudem przeciwnicy nie wyszli na prowadzenie. Wytrzymaliśmy ten napór Pątnowa i z zbiegiem czasu sami konstruowaliśmy akcje pod ich bramką. Pierwszą a zarazem bardzo groźną sytuację stworzyliśmy sobie lewą stroną. Kowalski zagrywa piłkę za linię obrony do Rabendy, któremu niestety piłka nie siada idealnie na nodze, co ułatwia bramkarzowi odbicie jej w bok. Tam niestety Patryk Zając przegrywa walkę z obrońcą i z tej bardzo dobrej sytuacji mamy tylko rzut rożny. Gospodarze w dalszym ciągu nie przestawali nękać nas groźnymi atakami. W przeciągu paru minut oddali kilka strzałów zza pola karnego, które były minimalnie niecelne lub dobrą interwencją popisał się nasz bramkarz. Mecz do tego momentu obfitował w dużą liczbę fauli oraz ostrych wejść głównie ze strony gospodarzy. My natomiast odpowiedzieliśmy im po mistrzowsku. 15 minut przed końcem pierwszej połowy wychodzimy na prowadzenie. Dalekim wrzutem z autu Dominik dogrywa piłkę na głowę Zbyszka Lonta, który takich sytuacji nie marnuje. Ta bramka trochę nas uspokoiła, ale chcieliśmy walczyć o następną. Kilka minut później wznawiamy szybkim wrzutem z autu do Rabendy, który na pełnej szybkości mija obrońcę i wchodzi w pole karne. Tam wypatruje idealnie zamykającego akcję Szymona, któremu zagrywa mocną piłkę. Szymek oddaje strzał i tylko dobry instynkt bramkarza ratuje gospodarzy przed utratą kolejnej bramki. Sędzia kończy pierwszą połowę, którą nieznacznie prowadzi Zagłębie 1:0. Mieliśmy, co prawda jeszcze 2 słupki i strzał z rzutu wolnego, ale nie chciało nic ‘wpaść’.
W przerwie uzupełniliśmy płyny, pogadaliśmy o założeniach na drugą część i zwyczajnie odpoczęliśmy, gdyż słońce w tym dniu dało nam nieźle ‘popalić’. Po 15 minutach przerwy wracamy na boisko. Od początku robimy zmianę. Za Aleksandra Uryszka wchodzi Przemek Ryś meldując się na lewej pomocy. Natomiast za Olka, cofa się do obrony Wiktor Kowalski. Musieliśmy wzmocnić lewą obronę, gdyż to właśnie tam gospodarze najczęściej nas atakowali. Wiedzieliśmy, że Pątnów łatwo skóry nie sprzeda, stąd te natychmiastowe roszady. Druga połowa niewiele różniła się od pierwszej z tym, że to my mieliśmy zdecydowanie więcej sytuacji niż zespół Pątnowa. Niestety tego dnia nasza skuteczność była zachwiana. Do najciekawszych akcji tej części meczu należały: sytuacja sam na sam Przemka Rysia zakończona niecelnym strzałem, znakomita okazja Szymona zakończona strzałem w bramkarza i dwie dogodne sytuacje Patryka Zająca, w których jeden strzał ląduje na słupku bramki, a w drugim zabrakło centymetrów do podwyższenia wyniku. LZS Pątnów starał się odrobić straty, ale tego dnia nasza linia defensywna wraz z bramkarzem była nie do złamania. Najgoręcej pod naszą bramką było dwukrotnie. W pierwszej sytuacji przed utratą gola uratował nas Aureliusz, wybijając w ostatniej chwili piłkę na rzut rożny. Druga akcja to już sytuacja z końcówki meczu, gdzie tym razem my mamy odrobinę więcej szczęścia. W dużym zamieszaniu w naszym polu karnym do piłki dochodzi zawodnik gospodarzy i oddaje strzał, który ląduje na słupku naszej bramki. Przez chwilę zamarliśmy. Nie obyło się także bez przepychanek z obu stron, przez co sędzia zmuszony był ukarać kilku zawodników żółtymi kartkami. W międzyczasie wprowadziliśmy kilka kolejnych zmian. Patryka Zająca zmienił Michał Piątkowski, Jakuba Warzychę zmienił Karol Ptak, a Bartek Płuciennik wszedł za Szymona Kędzię. Na ławce niezmieniony pozostał jedynie Jacek Rabenda, któremu dokuczał uporczywy ból pleców i nie chciał ryzykować poważniejszym urazem. W meczu nie wydarzyło się już nic więcej, a więc wygrywamy 1:0 i szóste zwycięstwo z rzędu stało się faktem. Gospodarze nie byliby zdziwieni, gdybyśmy to spotkanie wygrali różnicą co najmniej 5 bramek, gdyż tylu właśnie setek nie wykorzystaliśmy. Na pochwałę w tym meczu zasługuje w szczególności nasza obrona wraz z bramkarzem, dzięki którym zachowaliśmy czyste konto. Czujemy troszeczkę niedosyt, pamiętając niewykorzystane sytuacje, ale cieszymy się, że kolejny 3 pkt. możemy dopisać do swojego dorobku. Każdy z nas dał tego dnia z siebie wszystko, dlatego tym bardziej cieszy nas ta skromna wygrana.
🎉🎇🎆 Wracamy do Lipnika z tarczą, a myślami jesteśmy już przy następnym meczu, który rozegramy lub nie rozegramy w niedzielę 17.06.2018r. o godzinie 17.00 na własnym boisku z Parkiem Starzenice. Zastanawiamy się czy ten mecz dojdzie do skutku, gdyż zespół ze Starzenic może zwyczajnie na to spotkanie nie przyjechać. Mimo wszystko mamy nadzieję, że zawodnicy Parku mile nas zaskoczą swoją obecnością, gdyż będzie to ostatnia kolejka rundy wiosennej, a zarazem mecz kończący sezon 2017/2018.
LZS Pątnów – LKS „ZAGŁĘBIE” Lipnik 0:1
Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił Zbigniew Lont 😎⚽