24/08/2026
"Węglowodany tuczą" — to chyba najtrwalszy mit odchudzania, jaki słyszę na
konsultacjach.
Nie tyjesz od kaszy. Tyjesz od nadwyżki kalorycznej.
Widzę to regularnie: ktoś wycina węglowodany do zera, bo "przecież od nich się
tyje". Po dwóch tygodniach ma zero energii na treningu, wieczorem podjada, a
rano ma wyrzuty sumienia i wycina jeszcze więcej. Błędne koło.
Tymczasem węglowodany to paliwo dla treningu siłowego i wsparcie regeneracji.
Wycinasz je — wycinasz sobie treningi.
Co faktycznie decyduje o tym, czy tracisz tłuszcz czy mięśnie:
🔹 deficyt kaloryczny — lekki, nie głodówka
🔹 białko 1,6-2,2 g na kilogram masy ciała
🔹 posiłki, które realnie sycą
Przy 70 kg to ok. 112-154 g białka dziennie. Za mało białka w deficycie i organizm sięga po mięśnie jako źródło energii. Waga spada, ale sylwetka zostaje miękka.
I nie — nie musisz ważyć każdego grama ani wykluczać ulubionych produktów.
Na blogu rozpisałem to konkretnie: gramatury źródeł białka, metodę talerza bez
wagi kuchennej i przykładowy dzień na ok. 1700-1800 kcal. Link w komentarzu 👇
A Ty — próbowałeś/aś kiedyś diety bez węglowodanów? Jak długo wytrzymałeś/aś?