27/05/2026
🟡⚫️ BYŁA POGOŃ, BYŁA ODPOWIEDŹ, BYŁY EMOCJE I BYŁ NIEDOSYT. ENERGETYK DWA RAZY GONIŁ, ALE TRZY PUNKTY UCIEKŁY ⚽😤
24. kolejka A klasy
🗓️ Sobota, 23.05 | godz. 14:00
📍 Siechnice | Stadion im. Piotra Burysia
Energetyk Siechnice 2:2 KP Kobierzyce
Końcówka sezonu nie zostawia już zbyt wiele miejsca na złudzenia.
Meczów coraz mniej, punktów do zebrania coraz mniej, a kalkulator powoli zaczyna się bardziej grzać niż boiskowa murawa w czerwcu. W sobotę sprawa była prosta: potrzebowaliśmy trzech punktów, żeby dalej realnie patrzeć w górę tabeli. Rywal? KP Kobierzyce, zespół będący tuż za naszymi plecami, już bez realnych szans na awans, ale na pewno nie bez chęci, żeby napsuć nam krwi. I trzeba przyznać, że z tego zadania wywiązali się całkiem solidnie. 🟡⚫️
Pierwszy mecz między tymi drużynami wygrali goście po wyrównanym spotkaniu, więc od początku było wiadomo, że lekko nie będzie. No i niestety, początek tylko to potwierdził.
🕒 5. minuta
Dostajemy bramkę na 0:1 i od razu wiadomo, że ten mecz będzie jeszcze trudniejszy, niż można było przypuszczać. Taki początek zawsze komplikuje sprawę, bo rywal dostaje paliwo, a ty musisz od razu gonić.
Samo spotkanie było wyrównane, choć optycznie częściej przy piłce był Energetyk. Goście oddali nam posiadanie, ale zrobili to z głową. Mądrze przesuwali linie, dobrze bronili przestrzeni i bardzo konsekwentnie utrudniali nam przebijanie się przez ich ustawienie. A kiedy już odbierali piłkę, potrafili groźnie wyjść z kontrą. Czyli dokładnie ten typ rywala, który nie musi mieć futbolówki przez pół meczu, żebyś i tak czuł, że wisi nad tobą problem. 😏
Z naszej strony próbowali Stańko, Ziółkowski, szarpali linię obrony gości Rybus i Baranovskyi, ale długo brakowało tego jednego konkretu, który pozwoliłby wrócić do meczu. Z drugiej strony KP też nie przyjechało po to, żeby tylko czekać. Goście również próbowali podwyższyć prowadzenie i cały czas trzymali nas w napięciu.
W końcu jednak przyszła akcja, która dała wyrównanie.
🕒 38. minuta
Wpadamy za linię obrony przeciwnika, pada strzał, piłka odbija się od poprzeczki i spada pod nogi Pawła, któremu nie zostaje nic innego, jak wpakować ją do bramki. 1:1! ⚽🔥
To był ważny moment, bo wreszcie udało się wrócić na właściwe tory. Dalej obraz gry specjalnie się nie zmieniał. Więcej piłki po naszej stronie, goście dalej ustawieni rozsądnie i odpowiedzialnie. Do przerwy mieliśmy 1:1 i poczucie, że wszystko jest jeszcze do wzięcia.
Po zmianie stron Energetyk wyszedł na boisko tak, jak powinien wyjść zespół, który gra o pełną pulę.
I trzeba powiedzieć wprost: początek drugiej połowy był koncertowy. Przyspieszyliśmy tempo, zaczęliśmy grać szybciej, odważniej i z większą intensywnością. Już na starcie tej części gry stworzyliśmy sobie dwie bardzo dobre sytuacje. Spokojnie mogliśmy nie tylko wyjść na prowadzenie, ale jeszcze je szybko podwyższyć. Tyle że albo świetnie bronił bramkarz KP, albo sami momentami pomagaliśmy mu wyglądać jak bohater meczu. 😅
W końcu jednak ten napór musiał przynieść efekt.
🕒 62. minuta
Kacper Stańko zdobywa bramkę na 2:1 i wreszcie wszystko zaczyna wyglądać tak, jak powinno. Jest prowadzenie, jest przewaga, jest energia, jest mecz pod naszą kontrolą. I wtedy wydawało się, że najtrudniejszy moment już za nami.
No właśnie — wydawało się.
Bo radość trwała krótko.
Goście po stracie gola ruszyli odważniej i już w 68. minucie doprowadzili do wyrównania. 2:2. I znowu trzeba było zaczynać od nowa, choć czasu do końca robiło się coraz mniej.
Od tego momentu nasza przewaga znów rosła, a sam mecz naprawdę mógł się podobać. Było tempo, były emocje, były sytuacje i było czuć, że obie drużyny chcą tu jeszcze coś ugrać. Szkoda tylko, że niektóre momenty wywoływały raczej wkurzenie niż sportowy zachwyt.
🕒 71. minuta
Zawodnik gości od tyłu brutalnie atakuje nogi naszego kapitana. I nie, to nie jest za mocne słowo. To było brutalne wejście. Całe szczęście, że Kacper uniknął poważnej kontuzji. Kara? Żółta kartka.
Cóż… widocznie według niektórych przepisów można komuś prawie urwać nogi, byle zrobić to wystarczająco „po bożemu”. 🤷🏻♂️
Kilka minut później sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej gorąca.
🕒 76. minuta
Igor wychodzi na wolne pole, zgrywa piłkę głową i dostaje kopniaka w twarz. Tym razem wyglądało to na sytuację przypadkową, bez zamiaru zrobienia krzywdy, ale przepisy są tu proste. Goście dostają czerwoną kartkę. 🟥
Energetyk dostał więc nie tylko przewagę optyczną, ale i liczebną. Naciskaliśmy jeszcze mocniej, tworzyliśmy kolejne sytuacje, szukaliśmy tej jednej, najważniejszej bramki, która dałaby upragnione trzy punkty. Niestety — nie udało się. Piłka tego dnia nie chciała już wpaść po raz trzeci.
I właśnie to boli najbardziej.
Bo to był naprawdę bardzo dobry mecz. Z obu stron. Dużo sytuacji, dużo jakości w bronieniu, sporo kombinacyjnych akcji, emocje, tempo i druga połowa, która mogła podobać się każdemu, kto lubi amatorską piłkę z prawdziwym pazurem. Tyle że przy całym tym pozytywnym obrazie zostaje jeden fakt: zabrakło zwycięstwa.
A tabela nie ma sentymentów.
Po tym remisie nasza strata do pierwszego miejsca wynosi już 8 punktów, a do miejsca barażowego 7 punktów. Do końca sezonu zostały 3 mecze, czyli 9 punktów do zdobycia.
Matematycznie? Wszystko jeszcze możliwe.
Realnie? No cóż… temat robi się mocno zastanawiający.
Ale to nie jest moment na rozkładanie rąk.
Przed nami jeszcze trzy spotkania i walka o to, żeby ten sezon skończyć najlepiej, jak się da. Bez odpuszczania, bez szukania wymówek, bez grania na pół gwizdka. Bo jeśli już mamy kończyć, to z podniesioną głową, a nie z miną człowieka, który sam sobie wyciągnął wtyczkę. 🟡⚫️
🟡⚫️ A już w najbliższy weekend gramy z Zorzą Zabardowice!
📍 Boisko w Siedlcach
🗓️ Sobota, 30.05
🕓 godz. 16:00
Zapraszamy Was na mecz.
My będziemy grać do samego końca. I tego właśnie trzeba się trzymać. 💛🖤
🟡⚫️