27/06/2024
Trzeci dzień na Green Velo.
Nocleg miałem w agroturstyce na obrzeżach Sobiborskiego Parku Krajobrazowego, skąd ruszyłem w pierwszej kolejności mijając miesce upamietniające ostatnią bitwę ostatniego oddziału podziemia antykomunistycznego na ziemi lubelskiej - ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", aby po kilkunastu kilometrach dotrzeć do miejsca muzeum obozu zagłady w Sobiborze. Miejsce przyprawia o dreszcze nawet w trakcie spaceru po pozostalosciach (obóz został wysadzony przez nazistów, aby nie można bylo odnaleźć tego miejsca). Do miejsca położenia samych krematoriów prowadzi alejka, wzdłuż której są poukładane kamienie - każdy kamień jest z dedykacją / mementi członków rodzin ofiar tej masowej zbrodni.
Poniedziałek jest dniem konserwatorskim, więc samo muzeum jest zamknięte.
Pozytywnym akcentem była rozmowa z ochroniarzem, który również okazał się cyklistą i podzielił moje zapatrywania nt. okolic Chełma i pagórków, które prowadzą do miasta.
Ruszyłem dalej w kierunku Włodawy, które to miasto ma bogatą historię i jest nazywane miastem trzech kultur i stanowi tygiel wyznaniowy; w bezpośrednien bliskości znajdują się kościoły, cerkwie i synagogi.
Po drodze, z niecodziennych atrakcji, była restauracja, w której ogródku był samolot:) (jak w zeszłym roku jechałem R10, to w woj. pomorskim w jakiejś wiosce zobaczyłem śmiglowiec Mi-2 w ogródku, więc porównywalna sprawa;))
W tym dniu dotarłem też do Terespola (jak jedzie się ws. Warszawy, to na znakach jest Terespol i zawsze sobie myślałem, co tam jest w tym Terespolu;) no i już wiem, byłem, zobaczyłem deszcz mnie na chwilę nawet zatrzymał).
Ostatecznie, po przejechaniu ok. 120 km, znalazłem nocleg w domu pielgrzyma w Pratulinie - to miejsce również ma ciężką historię, kiedy to uniccy mieszkańcy zostali zamordowani w obronie przed carskim nawróceniem na prawosławie (24.01.1874 r.). Cerkiew została następnie rozebrana w 1886 r. i odbudowana w latach 2009-2012.
Miejsce z okolicznym parkiem i stawem jest nader malownicze.
Wielkie dzięki pani prowadzącej dom pielgrzyma, że mnie przyjęła, bo była już 20 i specjalnie dla mnie przygotowała kolację.
To kończy relację z trzeciego dnia wyprawy na nasz polski Daleki Wschód:)