Demo Center Strzelnica Kravvip - System

Demo Center Strzelnica Kravvip - System Info Rezerwacja tel.606 599 346 Kursy Szkolenia

04/04/2026
04/04/2026
20/02/2026

Niedawno media donosiły o tym, że policjantka z Płocka zostawiła w toalecie na stacji paliw pas z bronią służbową, amunicją, kajdankami oraz pałką. Zgubę znalazł pracownik obiektu. Broń udało się policjantom odzyskać. Komendant miejski policji podjął decyzję o wszczęciu wobec funkcjonariuszki postępowania dyscyplinarnego, w wyniku którego "funkcjonariuszka została ukarana naganą". Równolegle toczy się w tej sprawie postępowanie w prokuraturze, którego szczegóły nie są znane.

Komentarz Fundacji Ad Arma:

Policjantka zostawiła broń palną wraz z resztą służbowego oporządzenia w ubikacji na publicznej stacji benzynowej. Została za to ukarana przez swojego przełożonego "naganą".
A co by się stało, gdyby zwykły P***k, praworządny i uczciwy obywatel, przez przypadek zgubił swoją własną broń lub gdzieś ją zostawił? Czy system też określiłby takie zachowanie po prostu jako "naganne" i następnie pozostawił człowieka w spokoju...?

Doświadczenia ostatnich lat dobitnie pokazują, że policja w Polsce może robić z bronią najrozmaitsze rzeczy. Widzieliśmy już wystrzał z granatnika przeciwpancernego na Komendzie Głównej, niekontrolowane wystrzały na komisariatach przy "czyszczeniu broni", przypadkowe zastrzelenie człowieka w trakcie interwencji, czy wreszcie przypadkowe wystrzały na ulicy albo wewnątrz radiowozów. Ostatnio doszło nawet do tak kuriozalnej sytuacji, że "broń sama wystrzeliła" na komisariacie po tym, jak została zarekwirowana komuś za... niekontrolowany wystrzał.

W wielu takich sytuacjach sprawa albo uchodzi całkowicie na sucho (przypomnijmy, że były Komendant Główny Policji po wysadzeniu komendy granatnikiem uzyskał status "pokrzywdzonego"), albo konsekwencje tego typu "incydentów" z bronią są symboliczne. Równolegle zwykli obywatele są z całą surowością prześladowani przez aparat państwa i pociągani do odpowiedzialności za rzekome niedopełnienie drobnych, biurokratycznych formalności związanych z posiadaniem lub rejestracją broni, albo za odkopanie w lesie zardzewiałego pistoletu z czasów II wojny światowej.

Gdy policjant zostawi załadowaną broń w ubikacji = no cóż, zdarza się, nagana. Gdy funkcjonariusz przypadkiem postrzeli kogoś na ulicy = to przez stresujące warunki służby, uniewinnienie. A gdy raz na kilka lat wydarzy się w kraju pojedynczy incydent z udziałem broni czarnoprochowej, to należy natychmiast wszystkim P***kom ograniczyć dostęp do broni czarnoprochowej.

W ten sposób tworzy się w Polsce patologiczne prawo dwóch prędkości oraz utrwala podział na równych i równiejszych. Wynika to wprost z aktualnie obowiązujących przepisów, według których dostęp do broni nie jest PRAWEM, lecz zaledwie PRZYWILEJEM łaskawie nadawanym przez państwo. W takim systemie „równiejsi” mają łatwiej w uzyskiwaniu pozwoleń na broń, czego doskonałym przykładem jest chociażby wprowadzona przez P*S ustawa tzw. "Kasta+".

Korzystając z tej okazji po raz kolejny przypominamy: nie chodzi o to, aby policjanci, członkowie innych służb, politycy i tym podobne grupy miały źle i aby miały utrudniony dostęp do broni. Chodzi o to, aby wszyscy Polacy mieli taki sam, równy dostęp do broni, czyli dostęp RÓWNIE ŁATWY i swobodny - bez urzędniczej reglamentacji, bez pozwoleń i bez państwowego nadzoru. Jeżeli chcemy, aby było lepiej, dostęp do broni musi stać się w Polsce rozpoznanym i chronionym przez państwo prawem każdego obywatela. Tylko w ten sposób da się uniknąć patologii.

Na koniec warto zauważyć, że w wielu krajach Zachodu do grupy „równiejszych” i „uprzywilejowanych” zaliczają się liczni przybysze zza morza, którzy napadają, kradną, gwałcą i terroryzują lokalną ludność „starych Europejczyków” i są za to traktowani pobłażliwie, gdyż rzekomo „nie rozumieją kodu kulturowego” panującego na naszym kontynencie. No i trzeba okazywać im „tolerancję”, „otwartość” i „miłosierdzie”. Równolegle na jakiekolwiek godziwe traktowanie nie mogą liczyć obywatele tych krajów, którzy są rozbrajani nawet ze scyzoryków i skazywani za posiadanie przy sobie improwizowanych narzędzi służących do samoobrony przed „równiejszymi”.

Nie chcemy takiego scenariusza w Polsce, dlatego apelujemy o równy dostęp do broni dla wszystkich – dostęp równie łatwy, powszechny i swobodny.

Jeżeli zgadzacie się Państwo z nami, to:

1. Uświadamiajcie innych na temat pilnej potrzeby uwolnienia dostępu do broni w Polsce.

2. Sami posiadajcie broń i noście ją przy sobie.

3. Wesprzyjcie działania Fundacji Ad Arma na rzecz przywrócenia powszechnego dostępu do broni:

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma

20/02/2026

Czy strzelanie dynamiczne” przekłada się na poziom bezpieczeństwa całego kraju? Przyjrzyjmy się argumentacji, którą coraz częściej słychać w mediach społecznościowych.

Zdaniem wielu osób, aktualna sytuacja w Polsce to „Teksas Europy” - rośnie liczba wydawanych pozwoleń, coraz więcej osób ma swoją broń, coraz więcej osób chce się szkolić i trenować. Szczególnym wyznacznikiem sukcesu ma być rosnąca w Polsce popularność „strzelań dynamicznych” i „taktycznych”, które mają rzekomo przygotowywać P***ków do profesjonalnego, realnego i bojowego użycia broni.

Zdaniem niektórych w Polsce jest już tak dobrze, że nie ma potrzeby nic zmieniać, a jakakolwiek próba zmian w UoBiA to wręcz zamach na polską rację stanu.

Jak na to patrzymy w Fundacji Ad Arma?

Rosnąca popularność hobby, jakim jest strzelanie „dynamiczne”, jest (i pozostanie w przyszłości) domeną przede wszystkim bardzo wąskiej (w skali całego społeczeństwa) grupy ponadprzeciętnie zamożnych mężczyzn (gdyż tylko takie osoby realnie stać na drogie treningi z użyciem dużej ilości amunicji).

W perspektywie sił zbrojnych, szkolenia ze strzelania „dynamicznego” ukierunkowane pod sytuacje „taktyczne” to przede wszystkim pole działania wąskiego grona jednostek specjalnych, a nie szeregowych żołnierzy wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Na czas W każdy obywatel dostaje konkretny przydział mobilizacyjny. Cywil wydający fortunę na „szkolenia dynamiczne”, gdy trafi do wojska nie będzie komandosem, ale przede wszystkim np. kierowcą ciężarówki, ładowniczym w czołgu, operatorem jakiegoś innego sprzętu lub logistykiem.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa militarnego państwa, społeczeństwu jako całości o wiele bardziej potrzebni są liczni, przeszkoleni masowo specjaliści (mechanicy, kierowcy, technicy, operatorzy systemów itp.), niż wąska grupa cywilnych „komandosów”, którzy na czas wojny i tak będą pełnili funkcje określone przez plany mobilizacyjne, a nie ich własną fantazję.

Trzeba przy tym pamiętać o tym, że na współczesnym polu walki zdecydowana większość strat to artyleria i drony. Wedle szefa armii ukraińskiej, za straty zadawane na wojnie ukraińsko-rosyjskiej przez obie strony są odpowiedzialne w 60% drony, a w 40% artyleria. Broń strzelecka ma pomijalne znaczenie w tym kontekście. Tymczasem w Polsce „taktyczni” strzelcy szkolą się ze strzelania dynamicznego, nie potrafiąc jednocześnie trafić z KBKS-u do tarczy na 50m.

Według naszych licznych obserwacji, popularność strzelania „dynamicznego” niekoniecznie przekłada się na realne wyszkolenie strzeleckie. Duża część „strzelców dynamicznych” omija podstawowe, fundamentalne elementy wyszkolenia strzeleckiego, których opanowanie jest żmudne, nudne i mało „tacti-cool”. Następnie oczywiste braki usiłuje rekompensować kupnem drogiego sprzętu oraz trenowaniem tylko wygodnych elementów.

Niedawno byliśmy świadkami sytuacji, gdy na strzelnicę przyszła grupa mężczyzn, którzy chwalili się głośno, jak to oni od dawna strzelają tylko „na bojowo” i szkolą się do „realnego” użycia broni – „taktycznie”, „dynamicznie” do „prawdziwej walki” itp. Gdy chwilę później przyszło do tego, aby wziąć broń do ręki i na spokojnie, bez stresu i pośpiechu, po prostu trafić do wyznaczonego celu, mężczyźni mieli problem z prawidłowym skupieniem kilku strzałów z broni bocznego zapłonu. Argumentowali to tym, że „tak to oni nie trenują”. Jednocześnie często te same osoby i środowiska natychmiast wszczynają alarm, gdy widzą jak ktoś nosi broń przy sobie w kaburze krzycząc: „po co ci to potrzebne?”.

Dlatego zdaniem Fundacji Ad Arma, realnym wskaźnikiem poprawy bezpieczeństwa społecznego nie jest to, ilu P***ków trenuje IPSC, tylko to:

1) Ile osób nosi broń przy sobie na co dzień (to oczywiście w praktyce niemierzalne, ale chodzi o sposób myślenia i patrzenia).

2) Jak łatwo całkowicie przeciętna osoba (np. 70-letni dziadek lub 19-letnia studentka) może stać się posiadaczem broni w sytuacji zagrożenia własnego bezpieczeństwa, kryzysu, anarchii itp.

Z punktu widzenia osób cywilnych i poziomu bezpieczeństwa całego społeczeństwa zdecydowanie ważniejsze jest to:

1) Ile osób ma przy sobie na ulicy np. mały rewolwer J-frame w kieszeni niż to, ilu członków ma sekcja dynamiczna w lokalnym klubie i jak szybko potrafią oni robić taktyczne wymiany magazynów w swoich karabinach.

2) Ile osób ma broń, którą nosi na co dzień przy sobie i ma opanowane fundamenty prawidłowego posługiwania się tą konkretną bronią w sytuacji samoobrony, a nie to ile tuningowanych pod zawody sztuk broni jest trzymanych szczelnie zamkniętych w szafach S1.

Szkolenia i trening z posługiwania się bronią – tak, koniecznie, ale cywile powinni szkolić się jak cywile - do noszenia broni i do użycia broni w sytuacji zagrożenia siebie i swojego otoczenia. To jest istota cywilnego dostępu do broni palnej, o którym Fundacja Ad Arma przypomina od początku swojego istnienia.

Zachęcamy wszystkich do patrzenia na rzeczywistość „strzelecką” w Polsce z powyższej perspektywy.

02/10/2025

↖️🔴Strzelnica Leśna Kravvip-System - tu nabędziesz niezwykłych umiejętności, które pozwolą Ci stać się pewniejszym siebie i obronić swoją rodzinę. Nauka pod okiem jednego z najlepszych specjalistów na ziemi prudnickiej - Artura Buczka. Polecamy!
✅Strzelnica Leśna Kravvip-System - partner programu PRUDNIK NA SZYBKO i Gazety Prudnik24.

Abyśmy jako społeczeństwo mogli czuć się bezpieczni, obywatele muszą chcieć przejąć osobistą odpowiedzialność za bezpiec...
23/08/2025

Abyśmy jako społeczeństwo mogli czuć się bezpieczni, obywatele muszą chcieć przejąć osobistą odpowiedzialność za bezpieczeństwo siebie i swojego otoczenia. Każdy mężczyzna w Polsce powinien być „mobilną strefą bezpieczeństwa”. Aby mógł działać skutecznie, musi mieć odpowiednie narzędzia oraz właściwe nastawienie mentalne i moralne.

Niedawno w Elblągu doszło do tragedii – kobieta została zamordowana przez męża. W ostatnich dniach miały miejsce również inne wydarzenia, które obrazują stan mentalny naszego społeczeństwa w zakresie bezpieczeństwa osobistego i samoobrony.

1) Elbląg. Wedle relacji medialnych, mężczyzna miał sądowy zakaz zbliżania się do żony z powodu wielokrotnie zgłaszanych gróźb karalnych, które kierował pod jej adresem. Mężczyzna ukrywał się przed śledczymi, więc wystawiono za nim list gończy i był poszukiwany.

Kobieta była w „stałym kontakcie” z policją - miała numer telefonu do dzielnicowego z którym miała kontaktować się w razie problemów. Funkcjonariusze polecili jej również, aby zainstalowała sobie w domu monitoring. Mężczyzna miał najpierw całkowicie zaniechać kontaktu z żoną, co kobieta zgłosiła na policje, po czym po kilku dniach pojawił się w domu i najpierw zastrzelił żonę, a potem popełnił samobójstwo. Zgodnie z doniesieniami prasowymi, mężczyzna „nie miał pozwolenia na broń”.

Po tym zdarzeniu na elbląskiej komendzie policji zostało wszczęte dochodzenie wyjaśniające czy policjanci dołożyli starań, aby nie doszło do tej zbrodni.

2) W jednym ze sklepów w Warszawie ochroniarz zauważył próbę kradzieży. W trakcie interwencji złodziej wyciągnął nóż i zaatakował nim ochroniarza, raniąc go. Nie wiadomo w co (i czy w ogóle) uzbrojony był ochroniarz.

3) W związku z brakami kadrowymi w policji i straży miejskiej, Urząd Miasta Sosnowiec postanowił zatrudnić prywatną firmę ochroniarską do patrolowania ulic. Wedle relacji TVP w sosnowieckiej komendzie jest 80 wakatów, ale władze miasta „nie zamierzają oszczędzać na bezpieczeństwie”, więc postanowili płacić ochroniarzom. Koszt to 100 000 zł za dwa miesiące. Prywatni ochroniarze zatrudniani przez miasto nie mają co prawda żadnych uprawnień, nawet do wystawiania mandatów, ale za to mają „mandat zaufania społecznego”, a ich wygląd „robi wrażenie” (mają czarne mundury i „taktyczne” kamizelki).

Jak powiedział dla TVP Jarosław Adamczyk, emerytowany pracownik policji, ekspert do spraw bezpieczeństwa, obecność ochroniarzy na ulicach:

„jest to jakieś działanie prewencyjne, jest to sposób zapewnienia takiego poczucia bezpieczeństwa obywateli natomiast tak czy inaczej do jakichkolwiek czynności wymagane będzie uczestnictwo policji czy straży miejskiej”

Warto w tym momencie przypomnieć, że trzy tygodnie temu w Sosnowcu uzbrojony w niebezpieczny przedmiot, agresywny mężczyzna groził przechodniom na ulicy. Został powstrzymany przez uzbrojonych w broń palną policjantów, którzy oddali do niego strzały gdy napastnik rzucił się na nich, ignorując wcześniej polecenia funkcjonariuszy.

Komentarz Fundacji Ad Arma:

Niedawno pisaliśmy o sprawie szeryfa jednego z hrabstw w USA, który publicznie pochwalił funkcjonariuszkę-dyspozytorkę telefonu alarmowego, która poleciła dzwoniącej na numer 911 przestraszonej kobiecie, aby wzięła broń, gdyż ktoś usiłował wtargnąć do jej domu. Za pomocą broni kobieta odstraszyła napastnika. W Polsce porada w sytuacji zagrożenia to proszę założyć monitoring i w razie czego dzwonić na policję.

Powyższe sytuacje z Elbląga, Warszawy i Sosnowca, oraz wiele innych tego typu zdarzeń, obrazują stan mentalny naszego społeczeństwa, w tym osób służbowo odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne. Opiera się on na dwóch, fundamentalnie błędnych przekonaniach:

1) Każde użycie siły i przemocy jest czymś złym i niewłaściwym moralnie.
2) Jeśli już w ogóle ktokolwiek miałby użyć siły na zasadzie „mniejszego zła”, to może to być jedynie funkcjonariusz państwowy.

Jeżeli chcemy być bezpieczni, to oprócz koniecznych zmian prawnych, musi nastąpić przede wszystkim zmiana mentalna. Dlatego należy przypominać, że:

1) Każdy ma moralne prawo do skutecznej obrony własnego życia.
2) W przypadku śmierci napastnika w wyniku naszej obrony winę moralną ponosi tylko agresor.
3) Mamy moralny obowiązek ochrony osób nam powierzonych w opiekę oraz postronnych.

Abyśmy jako społeczeństwo mogli czuć się bezpieczni, obywatele muszą chcieć przejąć osobistą odpowiedzialność za bezpieczeństwo siebie i swojego otoczenia. Każdy mężczyzna w Polsce powinien być „mobilną strefą bezpieczeństwa”. Aby mógł działać skutecznie, musi mieć odpowiednie narzędzia oraz właściwe nastawienie mentalne i moralne.

My jako Fundacja Ad Arma o tym przypominamy publicznie i działamy na rzecz przywrócenia w Polsce powszechnego dostępu do broni.

Państwo miejcie broń, noście przy sobie broń (taką, jaką aktualnie możecie posiadać), róbcie pozwolenia na broń, kupujcie broń czarnoprochową bez pozwoleń i zarażajcie swoich znajomych potrzebą posiadania broni.

Do piszących liczne komentarze, że „w Polsce nigdy nie będzie lepiej bo sprzedajne łże-elity na to nie pozwolą” – chcesz zmienić świat? Zacznij od siebie. Od pisania marudnych komentarzy w internecie nic się nie zmieni. Następnym razem jak będziecie wychodzić z domu weźcie ze sobą broń i bądźcie gotowi do jej użycia w sytuacji zagrożenia. W ten sposób zmieni się 100% tego, na co macie osobisty wpływ.

19/07/2025

To miejsce, w którym możesz się dużo nauczyć!
Chcesz się zapisać? 📞☎️Dzwoń: 606 599 346
Strzelnica Leśna Kravvip-System - partner programu PRUDNIK NA SZYBKO

Adres

Klasztorna 20
Scinawa Mała
48-325

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 09:00 - 17:00
Niedziela 09:00 - 17:00

Telefon

+48606599346

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Demo Center Strzelnica Kravvip - System umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij