28/10/2023
Bim Bam Bom tu Szybki Shot!
Pewnie się domyślacie, dlaczego mimo że coś tam stale kopiemy to na funpage'u taka cisza. Otóż mimo, że od ostatniego posta zagraliśmy 4 mecze w lato i 5 na jesień - niespecjalnie było czym się chwalić. No ale uznajmy, że kwartalny meldunek się należy.
Zapraszam do lektury.
Lato było drugim z rzędu sezonem, który skończyliśmy na 8. miejscu tabeli, tuż nad strefą spadkową. Z 4 ostatnich meczów jeden wygraliśmy a trzy przegraliśmy, dzięki czemu bilans lata wyszedł 3 zwycięstwa, 6 porażek, remisów brak. No i udało się utrzymać, chociaż powodów do radości nam to nie przyniosło. Na uwagę zasługiwał eksperyment z zamianą pozycji Antona i Kajetana - dzięki temu nasz stały bramkarz zdobył swojego debiutanckiego gola w żółto-czerwonych barwach.
Przed startem jesieni uznaliśmy, że może byśmy dla odmiany pograli o coś innego niż niższe wymiary porażek, a skoro nie udało się wywalczyć spadku na boisku to trzeba wykonać telefony. No i dzięki temu udało się jesień rozpocząć w 8. lidze zamiast w 6., jak to było w początkowym planie organizatorów.
Spoiler - nie pomogło, mimo że poziom ligi jest niższy niż w lato i bardziej adekwatny (a w razie totalnej biedy jeszcze 2 poziomy czekają niżej!).
Wyniki są bezlitosne - po 5 meczach mieliśmy remis i 4 porażki. W pierwszym meczu do tego stopnia brakowało nam ludzi, że dwóch zawodników, w tym bramkarza, złapałem z ulicy. Mimo, że do 3-3 szło równo, na koniec zabrakło pary i przegraliśmy 3-5. Drugą kolejkę z perspektywy powinniśmy byli oddać walkowerem. Po pierwszej połowie było co prawda 2-2, za to w jej trakcie Kajetan popsuł sobie kostkę, Kacper kolano, a Malin piszczel. No i nie dość, że drugą graliśmy w osłabieniu i dostaliśmy bęcki 2-12, to jeszcze straciliśmy ludzi na następne gierki. W trzeciej kolejce nastąpiła klamra kompozycyjna - graliśmy z Abnegatem, a to drużyna przeciwko której Szybki Shot odniósł pierwsze w swojej historii zwycięstwo, hen hen dawno w maju 2019. No i nie powtórzyliśmy historycznego rezultatu - byliśmy tak skuteczni, że bramkarza rywali nagrodzono MVP meczu, a skończyło się 2-2.
O kolejnych dwóch meczach to mi się nawet nie chce zbytnio strzępić ryja - przeciwko AJS Parts prowadziliśmy 3-2 po pierwszej połowie, a w trakcie drugiej spadli z kontuzjami Nazar i Kacper, skończyliśmy w osłabieniu i z wynikiem 4-6. Przeciwko Dzikom z Lasu gdyby odciąć 0-3 po pierwszych 15 minutach to skończyło się 5-5, więc nawet nieźle - ale matematykę zostawiam Wam - dość powiedzieć, że nie byliśmy blisko.
Po tych dwóch porażkach to już naprawdę z ręku na sercu uznałem, że czas ogłosić abdykację i upadłość. Morale szorowały po dnie, na każdy mecz trzeba obdzwaniać całe listy kontaktów, żeby w ogóle zebrać ludzi, wychodzimy na mecz z jedną zmianą albo bez, wpada kontuzja, za to na końcu przegrywamy.
No i w tak minorowych nastrojach znaleźliśmy się w 6. kolejce, w której czekała nasza nemezis KTS Chimera, z kompletem 5 zwycięstw dotychczas. Graliśmy z nimi historycznie już 3 razy i mimo że każdy mecz był równy, to każdy przegraliśmy. Składu znów nie było, presja zeszła zupełnie, nie było Antona, więc o to kto stanie na bramce ciągnęliśmy zapałki (przegrał Darek), padał deszcz, a ja się spóźniłem przez korki. No i zadziałała złota zasada "miej wyjebane a będzie ci dane" - jakie było moje zdziwienie jak przyszedłem w tej 10. minucie i się dowiedziałem, że prowadzimy 1-0. Na przerwę schodziliśmy nawet z 2-0 i uznaliśmy, że to jest ten dzień. No i udało się dowieźć wynik do końca, co prawda zupełnie nie ustrzegliśmy się błędów (drużynowo, bo akurat Darek na budzie zagrał bezbłędnie, za co nagrodzono go MVP całej kolejki!), ale na końcu widniało eleganckie 3-2. Myślę, że to dobry moment, żeby wymienić zwycięski skład Szybkiego S***a z wygranej przeciwko KTS Chimera: w bramce Darek, obrona Nazar i Majew, środek pola Medyn, skrzydła Kacper i Rasz. Na zmianie Mikołaj z łapanki z ulicy,
Jeśli dotarliście tak daleko w lekturze to serdecznie gratuluję. Gratuluję także jednemu z naszych graczy - Adamowi, który poświęcił karierę sportową na rzecz politycznej i prędzej niż w kamerach Ligi Bemowskiej zobaczycie go w transmisji z obrad Sejmu (czekamy nieśmiało na dotacje ze spółek skarbu państwa). Życzymy powodzenia Adamie. obyś w ławach sejmowych był jeszcze bardziej zacięty niż na boisku i nigdy nie uszkodził kolana. No i nie możemy się doczekać żeby sprawdzić czy poselski immunitet chroni przed czerwonymi kartkami za ostry faul!
Koniec dygresji, pozostały nam na jesieni 3 mecze - wszystkie przeciw teoretycznie słabszym rywalom. My jednak jesteśmy fanami praktyki, a ona mówi że jesteśmy w stanie przegrać z każdym, więc trzymajcie kciuki za wyniki!