20/07/2026
Nasz Rajd idzie dalej!
Za nami prawdziwy górski maraton! W dniach 17–19 lipca uczestnicy XIV Sezonu Bieszczadzkiego Rajdu Pieszego „Eko-Karpaty” zmierzyli się z kolejnymi trzema etapami i jednocześnie zdobywali szczyty zaliczane do Korony Gór Polski. Patronem tegorocznego rajdu jest podróżnik Stanisław Wisznicki, więc nie wypadało narzekać na kilometry... choć po pobudce o drugiej w nocy niejeden zastanawiał się, czy to jeszcze noc, czy już poranek.
Pierwszy dzień rozpoczął się bardzo wcześnie – autokar ruszył z Ustrzyk Dolnych punktualnie o 3:00. Po kilku godzinach jazdy zamieniliśmy siedzenia na górskie ścieżki i z Przełęczy Walimskiej ruszyliśmy na Wielką Sowę (1015 m n.p.m.), najwyższy szczyt Gór Sowich. Pogoda dopisała – było ciepło, chwilami słonecznie, z przyjemnym wiatrem na grzbiecie, który skutecznie przypominał, że jednak jesteśmy w górach. Na wieży widokowej jedni podziwiali panoramę, inni robili zdjęcia, a jeszcze inni udawali, że wcale nie są zmęczeni. Dzień zakończyliśmy w Dusznikach-Zdroju, gdzie zasłużony odpoczynek smakował lepiej niż niejedna kawa.
Sobota była już zdecydowanie bardziej wymagająca. Trasa z Bielic przez Kowadło (989 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Gór Złotych – następnie Rudawiec (1106 m n.p.m.), najwyższy w Górach Bialskich. Do pokonania było naście kilometrów, ale humory dopisywały od początku do końca. Pogoda również była po naszej stronie – ciepło, bez większych opadów, a słońce tylko od czasu do czasu chowało się za chmurami, dając chwilę wytchnienia. Tego dnia licznik kroków wielu uczestników chyba poprosił o urlop.
Niedziela upłynęła pod znakiem zdobywania Biskupiej Kopy (891 m n.p.m.), najwyższego szczytu Gór Opawskich. Trasa była spokojniejsza, dzięki czemu można było nacieszyć oczy pięknymi lasami i widokami. Poranek przywitał nas lekkim zachmurzeniem i przyjemną temperaturą, a później coraz częściej wyglądało słońce i na koniec ulewny deszcz idealnie kończąc rajdowy weekend.
Trzy dni, cztery zdobyte szczyty Korony Gór Polski, dziesiątki kilometrów, mnóstwo śmiechu, wspólnych rozmów i niezliczona ilość pamiątkowych zdjęć. Jak zwykle nie zabrakło żartów na szlaku, pytań "daleko jeszcze?" i odpowiedzi "już za następnym zakrętem"... które, jak wiadomo, w górach mają bardzo umowne znaczenie.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za świetną atmosferę i kolejną wspólną przygodę. Bo w naszym rajdzie nie chodzi tylko o zdobywanie szczytów – najważniejsi są ludzie, wspólnie spędzony czas i wspomnienia, które zostają na długo.
Do zobaczenia na kolejnym etapie! Nasz Rajd naprawdę idzie dalej!