17/06/2019
L4 – wolność, to pierwszy z poziomów z zakresu szkoleń rozszerzonych w Akademii JNBT. Dla wielu inspirujący, ale też budzący nutkę niepokoju pt „czy na pewno ja i mój koń jesteśmy już gotowi do pracy na wolności?” I z takim pytaniem zmierzyła się ekipa z ośrodka jazdy konnej „U Goców” pod Sanokiem.
Dla mnie L-czwórki są zawsze poziomem, który podobnie jak L1 chwyta za serce, bo widać ogromną zmianę w relacjach między ludźmi i końmi, ale też to, jaką drogę przeszli. A przecież nie tak dawno z tymi samymi końmi, (wcale niełatwymi!) słuchali na L1 o podstawach relacji i komunikacji i jak w ogóle działa kantarek sznurkowy. A teraz, po 10 DNIACH TRENINGOWYCH z JNBT! + 2 dni warsztatów = 12 DNI TRENINGOWYCH! prezentowali wspaniałe relacje i lekkość! Mistrzem lekkości i zaangażowania w treningu był – uwaga – ślązak, którego jeszcze nie tak dawno na L1 ciężko było ruszyć z miejsca! ;)
Pierwszego dnia jak zwykle była powtórka z poprzednich poziomów i trening na wędzidłach, ale z wodzami podpiętymi gumkami recepturkami – niektórzy niespodziewanie przeszli już na pracę na wolności pierwszego dnia :D i wzbudził ogólną wesołość okrzykiem „pękła mi gumka!” To technika sprawdzająca waszą lekkość rąk po L3 na wędzidle. Polecamy wszystkim ten teścik :)
Stacy Westfall (mistrzyni świata zajeżdżania młodych koni na Road to the Horse) mówi, że dla niej praca na wolności to test na to, co udało jej się wypracować z koniem, i w Akademii wszyscy trenerzy w pełni się z nią zgadzamy. Wszyscy zgodnie podsumowali, że kiedy zdjęli kantarki z końskich pysków odkryli jakby nowy wymiar zaufania, którego do tej pory nie znali. Zdali sobie sprawę z nowych wyzwań, które jak się domyślacie, związane są z naszą wiedzą i umiejętnościami. Zbudowanie komunikacji, kiedy już nie mamy fizycznego połączenia z końskim pyskiem, wymagało bardzo dużego skupienia i kontroli własnego ciała, emocji. Do tego stopnia, że wszyscy wieczorami byli wykończeni! A ja o tym wiedziałam już rano i uśmiechałam się, bo wiedziałam, że wieczorem padniecie! I jak sami powiedzieliście, to dużo wyższy poziom skupienia i pracy niż L1 :)
Jak zwykle zaczęliśmy od pracy kwaterkach. Ilu jeźdźców potrafi stojąc w miejscu poprosić konia o wykonanie ósemki w kłusie przed sobą? Ręczę wam, że niewielu. Ale potem przyszedł czas na trening na całym placu i ostatecznie wyjazd w górski teren na cordeo. Konie pod pełną kontrolą we wszystkich chodach, w dowolnym kierunku, na pochyleniach, niezależnie od pozostałej grupy koni i tylko z linką na szyi – możecie na zdjęciach zobaczyć uśmiechy galopowiczów! Czy warto było przejść z nami tą drogę 14 dni szkolenia na przestrzeni 1,5 roku? O to pytajcie uczestników tego kursu.
Asystowała mi Tamara, która brała udział ze swoim młodym AQH. Odwiedził nas też Tomek i Jasiek (dziękuję Tomku za piękną prezentację treningu na cordeo!). A kolejna L4 jesienią w Rząsce pod Krakowem – zobaczymy jak poradzi sobie ekipa z małopolski!
Do zobaczenia!
Ola, JNBT Team
PS
Już żałuje , że mnie tam nie było z Wami! Każde szkolenie u Was to śmiech i zabawa. Ale też pamiętamy Was i Wasze konie z L1:)) i chwile kiedy wcale nie było do śmiechu!:)) Gratuluję i życzę każdemu jeźdźcowi rozwoju w takim tempie! Powodzenia!
A.Makacewicz