02/08/2026
Jeszcze kilkanaście lat temu spacer był po prostu… Przyjemną formą aktywnego wypoczynku. Sposobem na dotlenienie głowy, wyciszenie się, spalenie kilku kalorii i poprawę samopoczucia.
Dzisiaj coraz częściej słyszę, że 20-minutowy spacer to „trening cardio”.
I właśnie to jest problem.
Nie dlatego, że spacer jest zły.
Wręcz przeciwnie. Dla wielu osób wyjście z domu po miesiącach siedzącego trybu życia jest ogromnym sukcesem. Czasem właśnie od takiego spaceru zaczyna się zmiana i nie ma w tym absolutnie nic złego. Dla osób wracających po chorobie, kontuzji albo w starszym wieku spacer bywa wręcz podstawą powrotu do sprawności.
To trochę tak, jak nazwać Fiata 500 samochodem sportowym.
Czy z Fiatem 500 jest coś nie tak? Absolutnie nie.
To świetny samochód miejski. Jest ekonomiczny, praktyczny i dla wielu osób będzie idealnym wyborem.
Ale nie staje się autem sportowym tylko dlatego, że chcielibyśmy, żeby nim był.
Dokładnie tak samo jest ze spacerem.
Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy zmieniać definicje tylko po to, żeby lepiej poczuć się ze swoim poziomem aktywności.
Tak samo to, że spaceruję, nie oznacza jeszcze, że wykonuję trening wydolnościowy.
Nie obniżajmy standardów tylko dlatego, że społeczeństwo rusza się coraz mniej.
Podnośmy je…
Bo świadomość rośnie, ale nasze wymagania wobec siebie… coraz częściej maleją, a wręcz toną w rosnącym komforcie XXI wieku.
Warto przestać się oszukiwać.