27/08/2026
CO NAJCZĘŚCIEJ SŁYSZY DZIECKO?
Czy zastanawialiście się, jakie słowo najczęściej słyszy dziecko od swoich rodziców w pierwszych kilku latach życia?
Nie mam na to dowodów, ale przysłuchując się rozmowom rodziców z maluszkami czy analizując swoje podejście sprzed kilkunastu lat do wychowania dziecka, z dużą dozą przekonania twierdzę, że tym słowem jest: „NIE!”.
Częste komunikaty: „nie rób tego”, „nie dotykaj”, „nie wolno”, „nie wypada”, „nie przeszkadzaj”, „nie można”… nie biorą się ze złośliwości czy złych intencji nas, dorosłych, ale najczęściej z troski i obawy o dziecko.
Dorosły, w dobrej wierze, nauczony doświadczeniem, stara się uchronić dziecko przed ewentualnym błędem, bólem czy po prostu wpadką.
❗️Niestety, próbując chronić swoje dzieci przed błędem, „chronimy” je także przed rozwojem!
Czy w naszych treningach i meczach nie jest podobnie?
My, dorośli, doskonale wiemy, że gdy dziecko zacznie kiwać trzech rywali, to w ośmiu na dziesięć prób straci piłkę. Wiemy, że gdy bramkarz otworzy grę krótkim podaniem do krytego przez dwóch rywali kolegi, to prawie zawsze narazi go na stratę piłki.
Wiemy też, że jeśli najwolniejszy w drużynie zawodnik będzie chciał się ścigać z najszybszym rywalem, to przegra ten pojedynek.
To wszystko wiemy!
Ale wiecie co. Dziecko jeszcze nie wie. Musi kilka, a może nawet kilkanaście razy przekonać się na własnej skórze, by zrozumieć, że dane zagranie przynosi więcej strat niż korzyści, a może… że to jednak trener się myli i to, co byłoby dla niego nierealne, jak okiwanie trzech przeciwników (więc ostrzegał), dla Jasia jest banalnie proste😉
Zamiast więc stosować w swoim przekazie częste komunikaty ze słowem „NIE”, warto zachęcać do próbowania, rozmawiać z dzieckiem o danej sytuacji, zadawać pytania, chwalić za podejmowanie ryzyka…
Bo gdy ktoś mówi, że się nie da, ktoś inny po prostu to robi, więc Ty, trenerze, nie bądź hamulcowym dla swojego zawodnika, ale stwórz mu warunki, by samo mogło zobaczyć, co warto robić, a czego nie, na co je stać, a gdzie trzeba szukać innych rozwiązań.
Każdy z nas – trenerów pracujących z dziećmi – ma dużo czasu na wychowanie super gracza. Nie szkolimy przecież po to, by wygrać sobotni mecz, ale po to, by nasz zawodnik wygrywał je… za jakieś 10 lat!
🖌️ M. Libich