02/04/2019
Miałam wrócić, ale jak widać nigdy mi się to nie udaje 😅 ale pomińmy kwestię tłumaczeń...
A więc zostałyśmy z samymi dziewczynkami, ponieważ Spiro trafił do nowego, kochającego domu 😊
A ja przez to całe zamieszanie ostatnimi czasy, troszkę zaniedbałam regularność treningów 😕 Shanti niestety spadła mi z kondycji, co mnie nie pokoi, gdyż miałam już spore plany... Ale damy radę, musimy się wziąć w garść i zacząć działać ☺️
Również jutro jest dla mnie ważny dzień, bo nasza „mała” dziewczynka ma jutro swoje trzecie urodzinki 🎂
Miałam plan opisać wam przebieg niedzieli, bo była ona dosyć pracowita 😁
Zaczęłyśmy niedziele od tego, że pojeździłam na Shanti, dzieciak się spisał na medal. Pracowałam z nią głównie nad fajnym zaangażowaniem i opanowaniem do naszych wyczynowych przeszkód, czyli uwaga mini krzyżaków 😂
Ostatnio ktoś na snapie zapytał się mnie dlaczego jeżdżę ciagle na czarnej wodzy... nie poruszyłam tego tematu tam, głównie ze względu na to, że nie chciało mi się tam ponownie logować tylko po to alby odpowiedzieć na to jedno pytanie 😶
A więc poruszę je tutaj... To, że Shanti chodzi w większości ( bo nie mogę powiedzieć, że na każdym) treningów na czarnej, wynika tylko i wyłącznie z polecenia wydanego przez naszą trenerkę. Otóż Shanti jest koniem dość mocno nie ufającym wędzidle, z samym jego doborem miałyśmy ogromny problem, teraz jednak próbujemy pracować nad oparciem się na ręce. A czarna pomaga nam w tym, naprowadza ona Shanti na prawidłowe dla niej miejsce, i już jesteśmy w stajnie uzyskać bardzo fajny efekt bez niej, jeżeli tylko dziewczynka się skupi ☺️ No dobrze bo post się zrobi kilometrowy 😅
Na następny ogień poszła młoda, która poszła tylko na leciutką lonże na halterku, swoją drogą była na nim pierwszy raz i pokazała mi, że podoba jej się taki sposób pracy. 😄
No i na sam koniec poszła Rosa, dziewczynka mocno się stara i widać coraz większe efekty 😁
Na dole jakieś fotki z wcześniejszych jazd lub lonży 💗😄