02/07/2026
„A pani to uczy ludzi, jak uprawiać seks?” 🤣
Takie pytanie słyszę naprawdę często.
I zawsze odpowiadam: nie do końca.
Owszem, czasami rozmawiamy o technikach, sposobach czy potrzebach. Ale seksuologia to o wiele, wiele więcej niż sam seks.
To jedna z tych dziedzin, które nie przestają mnie zachwycać. Im dłużej pracuję jako seksuolożka, tym bardziej jestem przekonana, że seksualność jest jak układanka. I żeby zrozumieć jeden jej element, trzeba zobaczyć cały obraz.
Bo seksualność to nie tylko to, co dzieje się w sypialni.
To również to, co dzieje się w naszej głowie.
To relacja z własnym ciałem.
To poczucie własnej wartości.
To przekonania, które wynieśliśmy z domu.
To wstyd, lęk, bliskość, czułość, granice i potrzeby.
W moim gabinecie pojawiają się osoby, które odczuwają ból podczas współżycia. A seks nie powinien boleć.
Pracuję z osobami, które straciły ochotę na seks, mają trudności z podnieceniem czy orgazmem. Z parami, które chcą odzyskać bliskość. Z ludźmi, którzy próbują zrozumieć swoją seksualność, swoje fantazje albo zastanawiają się, czy to, czego doświadczają, jest „normalne”.
Rozmawiamy także o praktykach kink czy innych niestandardowych formach ekspresji seksualnej – zawsze z perspektywy bezpieczeństwa, świadomej zgody i wzajemnego szacunku.
Ale równie często… wcale nie rozmawiamy o seksie.
Rozmawiamy o tym, dlaczego ktoś nie akceptuje swojego ciała.
Dlaczego nie potrafi powiedzieć „nie”.
Dlaczego czuje się niewystarczający.
Dlaczego bliskość bardziej przeraża niż cieszy.
I właśnie dlatego tak bardzo kocham swoją pracę.
Bo bycie seksuolożką to nie bycie „panią od seksu”.
Pomagam w budowaniu zdrowej relacji ze swoim ciałem, emocjami, potrzebami i drugim człowiekiem. To również przygotowywanie do rozmów z dziećmi, bo edukacja seksualna spada dzisiaj na rodziców.
To w ogóle w dużym stopniu przyjazna edukacja!
Im dłużej pracuję, tym bardziej wiem jedno:
Seksualność nigdy nie jest tylko o seksie. Zawsze opowiada historię człowieka ❤️