10/06/2026
Jak sama nazwa wskazuje Bieg Rzeźnika to nie przelewki. To też pierwsze co przychodzi każdemu na myśl kiedy pada hasło: "biegamy w górach".
A rzeźnika biegłeś? Nie? To co to za bieganie po górach :)
Wstyd się przyznać, ale nikt z naszej grupy nie biegł rzeźnika. Aż do teraz.
Ola z Dominiką to górskie swieżynki, ale zadebiutowały z przytupem bo na pierwszą górska przygodę wybrały właśnie ten kultowy bieg. Oczywiście nie obyło się bez wprawnych przygotowań i kilkumiesięcznych przetarć w naszych lasach i w górach świętokrzyskich, które miały za cel przygotować mięśnie do specyfiki biegu górskiego.
Dziewczyny sprawnie przeistoczyły się w prawdziwe
górskie kozice i gdy nadszedł ten długo wyczekiwany moment wyruszyły w trasę maratonu rzeźnickiego. Maratonu tylko z nazwy, bo właściwie sklasyfikować go trzeba już jako krótkie ultra - trasa liczy grubo ponad 50 km.
W trakcie śledzenia ich postępów i popychania kropek żałowaliśmy, że nie rzuciliśmy wszystkiego i nie pojechaliśmy w Bieszczady! Satysfakcja z ich występu musi nam póki co wystarczyć. Dziewczyny biegły sporą część trasy razem, jednak jak to w ultra bywa finalnie liczy się zapas mocy, a w drugiej części to Ola zachowała więcej sił i ruszyła z kopyta kończąc bieg w niecałe 9 godzin. Dominika spokojnie, trzymając równe tempo dotarła do mety tuż przed wybiciem 10 godziny. Brawo!
Jesteśmy dumni z dziewczyn i trochę z siebie też, bo gdzieś tam próbowaliśmy zaszczepiać im miłość do biegów górskich❤️
Teraz tylko pozostaje tę miłość pielęgnować.
PS miśków nie odnotowano 🐻