26/05/2026
Nie zatrzymujemy się! 🔥🔥🔥
Jeziorak Chwałowice 1:4 Olimpia Pysznica
Skład wyjściowy Olimpii Pysznica:
1 Maciej Siudak
2 Damian Dąbek
3 Mateusz Tkacz
5 Alan Fabianowski
9 Oliwier Kuźniar ⚽⚽️
11 Adrian Golik ⚽
13 Piotr Młynarczyk
17 Kamil Błażejowicz (K)
19 Marcin Młynarczyk ⚽
20 Jan Skrzypek
87 Jakub Kowalski
Ławka rezerwowych:
6 Damian Serwacki
4 Gabriel Golik
7 Piotr Urbanik
8 Artur Kwiatkowski
10 Dawid Ciupak
12 Bartosz Świeca
14 Nikolas Samulak
15 Tymoteusz Mróz
22 Kamil Dybka
Zmiany:
46’ Bartosz Świeca ⬆️ Maciej Siudak ⬇️
46’ Damian Serwacki ⬆️ Mateusz Tkacz ⬇️
59’ Dawid Ciupak ⬆️ Damian Dąbek ⬇️
59’ Nikolas Samulak ⬆️ Piotr Młynarczyk ⬇️
68’ Tymoteusz Mróz ⬆️ Jan Skrzypek ⬇️
74’ Artur Kwiatkowski ⬆️ Oliwier Kuźniar ⬇️
86’ Gabriel Golik ⬆️ Kamil Błażejowicz ⬇️
Kibice Olimpii wracali z Chwałowic w doskonałych humorach. Nasz zespół po raz kolejny w tej rundzie zaprezentował charakter, skuteczność i świetną piłkę, pewnie wygrywając z Jeziorakiem 4:1. Aczkolwiek, żeby nie było tak kolorowo, po raz kolejny byliśmy świadkami dwóch skrajnie różnych połów w wykonaniu naszej drużyny. Z tą różnicą, że tym razem akurat to pierwsze 45 minut było niemalże perfekcyjne.
Zaczęło się już w 10. minucie, kiedy to po asyście Kamila Błażejowicza, znajdujący się w okolicach 25. metra przed bramką gospodarzy Adrian Golik doskonale przymierzył z dystansu i wyprowadził Olimpię na prowadzenie. Ten gol tylko rozbudził apetyt naszej drużyny na więcej, tym bardziej że nasza gra piłką wyglądała wprost obłędnie.
Po raz kolejny koncert – niczym skrzypcowy „Karnawał Wenecki” Niccolò Paganiniego – w środku pola rozgrywał Jakub Kowalski, o którym już mam wrażenie, że napisałem wszystko, po czym widzę to, co wyczynia w kolejnym spotkaniu, i przecieram oczy ze zdumienia. To po jego kapitalnej akcji na prawej stronie, w której niemalże samym balansem ciała związał 2 rywali, po czym doskonale przerzucił ciężar gry na lewą flankę, gdzie z kolei znakomicie zachował się Oliwier Kuźniar, który idealnie opanował sobie futbolówkę i oddał strzał, który po lekkim rykoszecie znalazł drogę do bramki. Mieliśmy 21. minutę i dwubramkowe prowadzenie, ale ani myśleliśmy zdejmować nogi z gazu.
Raz za razem tworzyliśmy sobie coraz to lepsze okazje do podwyższenia prowadzenia. Rewelacyjnie funkcjonowała prawa flanka, na której perfekcyjnie uzupełniali się Alan Fabianowski i Janek Skrzypek, szczególnie mógł podobać się ten pierwszy z wymienionych, ponieważ oprócz bezbłędnej gry w defensywie dokładał mnóstwo jakości w poczynaniach ofensywnych. Na medal spisywali się również nasi stoperzy w osobach Mateusza Tkacza i Kamila Błażejowicza, który wrócił po jednomeczowej pauzie spowodowanej nadmiarem żółtych kartek i od razu rozegrał jeden ze swoich najlepszych meczów w tym sezonie. Stuprocentowa skuteczność w pojedynkach powietrznych, pierwszorzędna antycypacja, stoicki spokój i ogromne zagrożenie stwarzane przy stałych fragmentach gry wykonywanych przez nasz zespół.
Wyborne zawody naszego kapitana, a swoistą pieczątką na tej tezie niech będzie początek akcji na 3:0 w 44. minucie, kiedy to pod dużą presją fenomenalnie piłkę z własnej „piątki” wyprowadził właśnie Błażejowicz do spółki z Kowalskim. Pięć podań wymienionych na małej przestrzeni w iście widowiskowym stylu, następnie angaż Adriana Golika i jego cudowne prostopadłe podanie do Marcina Młynarczyka, który rewelacyjnie zabrał się z piłką, popędził na bramkę gospodarzy i stając oko w oko z bramkarzem Jezioraka, nie pomylił się, podwyższając nasze prowadzenie.
Z pełną premedytacją użyłem słów „nie pomylił się”, ponieważ spokojnie można to, a nawet trzeba przypisać do oceny pełnych 90 minut w wykonaniu naszego pomocnika (a w drugiej połowie obrońcy) — fantastyczny występ Marcina, którego nieustępliwość, charakter i żądza wygrywania każdego jednego pojedynku jest wręcz oszałamiająca.
Oszałamiający w swoich poczynaniach był również nie kto inny, jak Adrian Golik. Nasz najlepszy snajper tym razem postanowił, że oprócz pięknego gola zabawi się w playmakera żywcem wyjętego z Premier League Hall of Fame i pośle 40-metrowe podanie na przysłowiowy „nos” do atakującego wolną przestrzeń Kuźniara, który znowu kapitalnie opanował piłkę i z zimną krwią wykończył akcję, dając nam w 46. minucie już 4-bramkowe prowadzenie.
Dosłownie kilkanaście sekund później wszyscy zgromadzeni na stadionie w Chwałowicach mogli usłyszeć gwizdek arbitra zapraszający zawodników na 15-minutowy odpoczynek.
Niestety ta przerwa nie podziałała dobrze na naszych piłkarzy. Na drugie 45 minut wyszliśmy bardzo apatyczni i rozkojarzeni, ewidentnie brakowało nam koncentracji i spokoju. Nasza gra momentalnie zmieniła obraz na szarpaną i chaotyczną, czego efektem był gol stracony w 65. minucie.
Do przysłowiowego ładu i składu doszliśmy dopiero w okolicach 70. minuty, kiedy to na boisku zameldował się Artur Kwiatkowski. Po tej zmianie i zajęciu pozycji numer 8 przez „Kwiata” można by rzec, że wróciliśmy do ustawień fabrycznych i pomimo braku przypieczętowania tego bramką - choć okazji do tego było mnóstwo,
- to gołym okiem widać było, iż na nowo przejęliśmy kontrolę nad spotkaniem.
Wynik do samego końca nie uległ już zmianie, a więc do protokołu meczowego arbiter główny wpisał rezultat 4:1. Kogoś, kto nie był na meczu i spojrzy tylko na suche statystyki, liczbę zmian oraz ich timing, może to nieco zdziwić. Aczkolwiek należy tutaj wspomnieć, że jako klub cały czas walczymy o jak najwyższe miejsce w klasyfikacji Pro Junior System, w której na ten moment zajmujemy 4. lokatę, ale mamy dużą szansę na awans na podium, co byłoby naszym kolejnym małym sukcesem w tym sezonie.
Podsumowując, pomimo drobnych problemów na początku drugiej połowy, po raz kolejny rozgrywamy naprawdę świetne zawody, ogrywamy naszych młodych zawodników, przywozimy bardzo cenne 3 punkty do Pysznicy i podtrzymujemy passę meczów bez porażki, która na ten moment wynosi już 7 spotkań i mamy głęboką nadzieję, że będzie dalej rosła!
Kolejne wyzwanie? Misja – Unia Nowa Sarzyna, już w najbliższy piątek o godzinie 18:00 na stadionie przy ulicy Krętej 1 w Pysznicy! Drogi Kibicu, nie możesz tego przegapić!
OLIMPIA 🖤💚 ON FIREEEE! 🔥🔥🔥🚀
~ Filip Bzdyra