31/12/2025
Ten rok był jak Warmia zimą i latem jednocześnie.
Surowy i czuły. Dziki i bardzo prawdziwy.
Był taniec boso na śniegu – kiedy ciało mówiło „jestem żywe”,
były warsztaty zielarskie – powrót do pamięci roślin i kobiet,
była joga i cisza,
były wyjazdy i festiwale – wspólna praktyka, śmiech, kręgi, oddech pod gołym niebem.
Ale był też smutek.
Głęboki, cichy, bez pośpiechu.
Odejście mojej mistrzyni – Agnieszki Maciąg.
Zatrzymanie. Ukłon. Pustka, która uczy pokory i wdzięczności.
Ten rok nauczył mnie, że duchowość to nie tylko światło.
To również żałoba, łzy i pozwolenie, by serce było kruche.
Że praktyka to nie ucieczka od życia,
ale bycie z nim – dokładnie takim, jakie jest.
Dziękuję każdej kobiecie, która w tym roku była częścią jogi w stodole.
Za obecność, za odwagę, za zaufanie.
Za to, że mogłyśmy razem tańczyć, milczeć, płakać i oddychać.
Zabieram z tego roku mniej „muszę”,
a więcej „jestem”.
I z tym wchodzę dalej 🌾