08/09/2015
31 sierpnia na Torze "Poznań" odbyła się finałowa runda Otwartych Motocyklowych Mistrzostw Okręgu Poznańskiego, podczas której startowałem w klasie Motoyoungtimer. Ale zacznijmy od początku.
Standardowo na tor przyjechaliśmy wieczorem dzień przed treningami, aby na spokojnie rozłożyć się i wyspać. O 9:20 wyjechałem na pierwszą sesję, po której wiedziałem jedno - będzie piekielnie gorąco! Lało się ze mnie jakbym wyszedł z sauny, a to dopiero poranek. Na kolejnych sesjach skupiałem się na osiągnięciu tempa okrążenia w granicach 1:50 i delikatnym operowaniu manetką gazu przy wyjściu z zakrętów oszczędzając tylną oponę, aby wytrzymała do wyścigu.
W przerwach między sesjami załatwiłem formalności związane z udziałem w wyścigu. Zdałem egzamin teoretyczny na licencję sportową B, przedłożyłem badania z przychodni medycyny sportowej oraz zaliczyłem badanie techniczne motocykla.
Piąta sesja treningowa była traktowana jako kwalifikacje do wyścigu. Niestety, na trzecim okrążeniu została przerwana z powodu upadku i organizatorzy wzięli pod uwagę również czwartą sesję. Czas 1:50,2 dał mi 16 miejsce wśród wszystkich zawodników i 2 miejsce w mojej klasie. Upał dawał się we znaki i postanowiłem odpuścić ostatnią sesję treningową, aby odpocząć przed wyścigiem.
WYŚCIG! Emocje były ogromne - w końcu to mój drugi wyścig w życiu, a pierwszy był w 2008 roku. Wjazd na pola startowe, oczekiwanie, okrążenie rozgrzewkowe, oczekiwanie na zgaśnięcie czerwonych świateł i... START ! Nie był to najlepszy start, powiedziałbym fatalny, gdyż prawie wszyscy mnie wyprzedzili. W pierwszy zakręt wszedłem bardzo szeroko i szybko. Po zewnętrznej wyprzedziłem kilka osób, a na wyjściu z zakrętu miałem większą prędkość i dwóch kolejnych zawodników zostało z tyłu. Po dwóch kółkach bez zmiany pozycji wyprzedził mnie zawodnik z mojej klasy i przez kolejne dwa okrążenie trzymałem się za nim. Zacząłem opadać z sił i skupiłem się na obronie 3 pozycji, gdyż za mną czaił się zawodnik na czarnym GSXR 1000 K4 - motocyklu o wiele mocniejszy niż moja 600tka. Na ostatnim kółku musiałem ostatkiem sił wypracować sobie przewagę, aby nie wyprzedził mnie na prostej tuż przed metą i udało się! Uff... jest podium! Marzenie i cel na ten wyjazd zrealizowane!
Ale co się ze mną stało, że nie byłem w stanie w dobrym tempie przejechać 7 okrążeń wyścigu? Był upał, lecz bez przesady, kondycję mam bardzo dobrą. Okazało się, że to odwodnienie. W poniedziałek na torze wypiłem ponad 8l płynów, a mimo to się odwodniłem i cały wtorek dochodziłem do siebie. Następnym razem przy takiej temperaturze zwrócę szczególną uwagę na regularne nawadnianie się izotonikami, schładzanie ciała i odpoczynku między sesjami.
Wyjazd nie zaowocował nowymi rekordami toru, ale zdobyłem cenne doświadczenie w ekstremalnych warunkach pogodowych, ukończyłem wyścig i zdobyłem pierwszy i mam nadzieję nie ostatni puchar!