08/02/2026
Drugi dzień Warszawskiej Olimpiady Młodzieży za nami. Jak wiemy są to jedne z ważniejszych zawodów w naszym regionie. O skali tego turnieju mówią już same liczby. 5 mat, ponad 1200 zawodników i dwa dni wypełnione judo od samego rana do późnego wieczora. Po wczorajszym sukcesie Basi dzisiaj przyszła pora na naszych najbardziej doświadczonych zawodników startujących w grupach wiekowych młodzik, kadet i junior.
Po pierwsze cieszy frekwencja. W dniu dzisiejszym w turnieju wzięło udział 10 zawodników z naszego klubu. Po drugie, mimo że nie wszystkie walki udało się wygrać to postawa naszych zawodników w tych walkach była w większości bardzo dojrzała i rokująca na przyszłość.
Konrad Tomaszewski, Wojtek Opolski, Szymon Salek, Konrad Barczak i Kuba Polański niestety nie przeszli przez rundę eliminacyjną. Jednak cała ta grupa przeszła w tym roku do starszuch grup wiekowych i obecnie musieli mierzyć się ze starszymi i bardziej doświadczonymi zawodnikami. Na wygrywanie przyjdzie jeszcze czas.
Olek Wielechowski walczył fenomenalnie. Po pierwszych trzech wygranych walkach wydawało się, że nikt go już dziś nie powstrzyma . Niestety passy tej nie udało się dowieść do końca i skończył na 5 miejscu . W judo to pierwsze miejsce poza podium.
Bartek Polański po 4 wygranych walkach uplasował się także na 5 punktowanym miejscu.
Także tuż za podium znalazł się Mikołaj Orzyłowski zajmując 5 miejsce.
Także na 5 miejscu wylądował Michał Tomaszewski, będący już juniorem. Najstarszy zawodnik naszej ekipy udowodnił, że jak judo ma się w sercu to można wygrywać nawet mimo braku regularnych treningów. Aż strach pomyśleć gdzie skończyłby Michał, gdyby solidnie trenował, przed zawodami :)
Na koniec przyszła pora na naszego dzisiejszego medalistę. Stasiek Pacurkowski pokazał dziś prawdziwy sportowy charakter. Szedł jak burza i przegrał dopiero w półfinale po bardzo wyrównanej walce w dogrywce. I to jest bardzo trudny moment, aby po przegranej walce, która miała dać finał , pozbierać się i wyszarpać 3 miejsce. Staś tego dokonał i przywiózł z Warszawy do Pruszkowa brązowy medal.
Na koniec słowa uznania dla Huberta Pruszkowskiego, który w dniu dzisiejszym pełnił rolę sędziego i dbał o sprawiedliwe wyniki obecnych na sali zawodników.
Jak widać nasza ekipa nie pojechała tam na wycieczkę. Nasi zawodnicy udowodnili, że cały czas liczymy się na krajowych tatami.
Wyciągamy wnioski, pracujemy dalej i wierzymy, że najlepsze jeszcze przed nami.