11/07/2025
Kontynuując trochę ostatni temat… Powiem Wam coś w tajemnicy 😉
Wielu biegaczy – tych znanych, lubianych, śledzonych – raczej nie dzieli się na socjalach swoimi porażkami, kontuzjami czy trudniejszymi momentami ⛔️
Tak, serio. Bez nazwisk ☝️, ale znam kilka takich osób z tysiącami obserwujących, którzy z dumą wrzucają kolejne sukcesy – rekord na zawodach, pierdyljon kilometrów na treningu w tempie odrzutowca… i to wszystko na tętnie jak po spacerze z psem 😉
Ale jak coś pójdzie nie tak – przeciążenie, uraz, mentalny dół – to nagle… cisza 🤫 Znikają. A potem wracają jak gdyby nigdy nic, z info, że „teraz to już tylko dla funu”, „zmiana planów” albo „idziemy po swoje” i takie tam 😁
I wiecie co? Spoko. Każdy ma prawo pokazywać tyle, ile chce. Nie każdy czuje się komfortowo, mówiąc o trudniejszych momentach. I to jest okej.
Ale chciałbym tylko przypomnieć – nam wszystkim, obserwatorom tych biegowych herosów – że porażki, problemy i kontuzje to część sportowego życia. A już szczególnie naszego, amatorów.
Nie wszystko zawsze idzie jak po sznurku. Czasem boli. Czasem się nie chce. Czasem trzeba się zatrzymać.
I to też jest okej - to część procesu, który trzeba przejść. 💪
Grunt to się nie poddawać, wyciągać wnioski i czerpać ze sportu radość – nawet (a może zwłaszcza?) wtedy, gdy nie jest idealnie 😎