08/03/2021
Dzisiaj na cmentarzu w Słomnikach pożegnaliśmy naszego Kolegę Andrzeja Jędrychowskiego.
Kiedyś Andrzej napisał piękne słowa: „Potrzeba wielu lat, by znaleźć przyjaciela. Wystarczy chwila, by go utracić”.
Każda śmierć nas zaskakuje. Bo przecież za wcześnie, bo przecież jeszcze tyle życia było przed Tobą. Jeszcze nie tak dawno byłeś pośród nas, jeszcze wielu z nas się z Tobą widziało, rozmawiało. A dzisiaj nagle przyszło nam się z Tobą pożegnać, pożegnać na zawsze.
I szkoda, i żal, i serca nam pękają.
Andrzej Jędrychowski, to postać wspaniała. Uczynny, pogodny, o niezwykłej kulturze osobistej, szarmancki, pełen szacunku wobec innych, i przez wszystkich lubiany i szanowany. Swoją postawą motywował innych, by stawali się lepsi. Pozostanie w naszej pamięci nie tylko jako zapalony miłośnik przyrody, ale przede wszystkim jako niezwykle wartościowy, szlachetny człowiek.
Przez 42 lata aktywnie działał w Kole Łowieckim Hubert w Proszowicach. Za swoją działalność łowiecką w 2015 roku, roku Jubileuszu Koła, został odznaczony Medalem Zasługi Łowieckiej.
Przez te wszystkie lata przeszliśmy z Nim wspólnie setki kilometrów przemierzając pola, łąki, lasy, bo łączyła nas wspólna pasja – łowiectwo.
Jego spokój i opanowanie imponowało nam wszystkim. Nawet Jego, rządzący Nim (i chyba nie tylko Nim), niezapomniany pies - Syriusz nie był w stanie wyprowadzić Go z równowagi. Ile razy byliśmy świadkami, kiedy Andrzej uprzejmie namawiał go, by raczył wskoczyć do samochodu. A tylko cierpliwe perswazje wchodziły w rachubę.
Andrzej był tytanem pracy. Nie raz namawialiśmy go, by wreszcie zaczął cieszyć się emeryturą, by odpoczął, lecz On wciąż miał wiele planów zawodowych. Uważał, że jeszcze nie czas, jeszcze trochę popracuje, a przecież wiedzieliśmy, że od kilku lat borykał się z problemami zdrowotnymi.
Jak zwykle w takich smutnych okolicznościach na usta cisną się słowa księdza Jana Twardowskiego: „Śpieszmy się kochać ludzi … tak szybko odchodzą …”
Nasuwa się jeszcze inne powiedzenie: „ubi tu Caius ibi ego Caia” (gdzie ty Kajusie, tam ja Kaja), choć kolejność tym razem jest odwrotna. W tym miejscu niedawno żegnaliśmy żonę Andrzeja, Elżbietę.
Nie minął tydzień i odszedłeś, Andrzeju, za Nią, pozostawiając w bólu i rozpaczy swoją najbliższą rodzinę, swoich przyjaciół, koleżanki, kolegów.
Będzie nam brakować Twojej wiedzy łowieckiej, Twojego doświadczenia, Twoich rad, Twojego uśmiechu.
Żegnaj, drogi Kolego, żegnaj Jędrusiu. Wędruj szczęśliwie po Krainie Wiecznych Łowów i wiedz, że w naszych sercach pozostaniesz na zawsze.