16/09/2023
Nie jestem z tego szczególnie zachwycony, ale patrzę na świat zbyt pragmatycznie by dać sobie przyzwolenie do marzeń.
Marzenie to wg. mojej definicji wiara, że niedookreślona siła przyjdzie i da mi to czego pragnę.
Ponieważ moja wiara w siły, kończy się gdzieś pomiędzy grawitacją, a siłą Sławka Toczka w spacerze farmera obstawałem dotychczas po stronie określenia celu i rozpoczęciu drogi do jego realizacji jako znacznie skuteczniejszego sposobu realizacji osobistych pragnień.
Mam jednak jedno marzenie którego zrealizować nie mogę.
Chciałbym żeby któraś z wielkich teorii spiskowych na temat światowych rządów okazała się prawdą, nie ma szczególnego znaczenia czy miałoby się okazać się, że naszym światem rządzi grupa Reptilian, Iluminatów, sitwy bogatych rodzin czy robot Joe Biden.
Byłoby balsamem na moje nerwy uwierzyć, że grupa ludzi chce przejąć kontrolę nad światem, manipulować klimatem i umysłami ludzi by ostatecznie przejąć kontrolę nad światem w imię wyższej idei i to bez względu jak absurdalna w moich oczach by nie była.
O wiele smutniej jest być zdania, że wcale nie ma światowego rządu który chce kontrolować umysły ludzi, są za to finansowe elity które z pomnażania przychodu uczyniły sens istnienia a napędzania konsumpcji jest niczym innym jak skutecznym narzędziem do robienia pieniędzy.
Że presję do uczestniczenia w tym wyścigu nakładamy na siebie sami, bo jesteśmy próżni i niedowartościowani.
Chcemy imponować innym, a w ich zazdrosnych spojrzeniach odnaleźć własną wartość.
W obliczu powyższego wizja jaszczuroludzi przybyłych z kosmosu by przejąć kontrolę nad naszymi umysłami a z zasobów naturalnych zrobić paliwo serio, wypada bardzo baaardzo optymistycznie.