14/06/2026
Nie cierpię tego ‼️‼️ w jeździectwie. (Post na wesoło, choć nieco marudny). ZIMA. MUCHY. BŁOTO. Coś pominąłem? Poniżej moje TOP 10 najbardziej upierdliwych rzeczy jeździeckiego świata:
1. ZIMA ❄️
Jeśli chodzi o pogodę, to w stajni rządzi Prawo Murphy’ego. Jak coś ma pójść źle, to pójdzie źle. Kwestia tylko co. Ale zacznijmy od początku..
Zimy chyba żadnemu koniarzowi nie trzeba przedstawiać, bo to zmora nas wszystkich. Zamarzające podłoże, zamarzająca woda na padokach i w rurach, zgrabiałe palce, odśnieżanie dachów i dróg, lód i ślizgające się na nim konie, gruda na wybiegach. I zimno tak, że tylko przyjść – wylonżować konia, i spadać. I wtedy zwykle jak bumerang wraca ta myśl – dlaczego nie mogłem wybrać sobie szachów, koszykówki czy chodzenia na basen?
2. BŁOTO
Jeśli zima jest łagodniejsza, z pewnością będzie wyglądała właśnie tak. Błoto... wszędzie. Na padokach, na ubraniach, na koniach, samochodach i rowerach. Wdepniesz to zostaniesz...albo zgubisz but. A koń się jeszcze w tym wszystkim wytarza, najlepiej w nowiutkiej derce. Albo i bez derki - wtedy trzeba czekać, aż błoto zaschnie, żeby w ogóle stwora wyczyścić. Nie wykąpiesz – bo za zimno. Błoto niestety potrafi dać w kość także jesienią i wiosną.
3. PYŁ
Jak już zima odpuści i plac do jazdy odmarznie, oraz skończy się błoto, władzę przejmuje pył. Podczas jazdy spod kopyt wznoszą się tumany kurzu, jak podczas burzy piaskowej na sacharze. Konie kaszlą, ludzie kaszlą i smarkają i wszyscy modlą się o deszcz. Ale nie o taki, żeby wróciło błoto. Ostatecznie my bronimy się przed tym złem i jak się da - uciekamy na halę.
4. MUCHY 🪰
Nawet jeśli jest ładna pogoda, to też nie jest tak łatwo. Robale potrafią zabrać radość z lata/później wiosny/wczesnej jesieni. W teren nie pojedziesz – bo muchy. Sprzątasz stajnię – muchy. W jedzeniu, w boksie, na padoku, na palcu do jazdy, w samochodzie - muchy. I wszystkie citruso spraye i supermucho shieldy, choć potrafią kosztować powyżej 100 zł za butelkę, służą chyba tylko do uspokojenia naszego sumienia. Bo muchy mają to w nosie i i tak siadają, a my zamiast miłej jazdy mamy zirytowanego i wymachującego dziko głową konia.
5. PTASIE KUPY
Ptaki w stajni lubię i nie wyobrażam sobie bez jaskółek i wróbli. I z tym, że narobią absolutnie na wszystko (włącznie w wcelowaniem mi do termokubka w 10 sekund, w jakie go otworzyłem) już się pogodziłem.
6. KOŃSKIE KUPY
Oczywista oczywistość. Padok konia jest jak kuweta, co posprzątasz to znowu nas**ane. Są takie konie, a celuje w tym nasza Allegra, które zawsze szykują „zrzut” kiedy przywiązujemy je do czyszczenia. I sprzątaj człowieku :) .
7. JEŹDZIECKIE GÓWNOBURZE
Jak już jesteśmy w temacie kupy.... Jeźdźcy kłócą się dosłownie o wszystko. Derkować konia czy nie derkować. Nagradzać jedzeniem czy nie. Wszystko jest znęcaniem się. Owies to zło. Presja to zło. Karmienie z ręki to zło. Styl western to zło / styl klasyczny to zło. Siodło to zło, kantar też, wędzidło też. Tylko wędzidło anatomiczne, skórzane, gumowe, szklane, dmuchane i poczwórnie łamane. A w tej dyskusji i tak mam wrażenie, że nikt nikogo nie słucha. 🤷
8. CENY WETERYNARZA 🪙
Tego też chyba nie trzeba nikomu szczególnie przedstawiać. Każdy koniarz pewnie choć raz po wizycie weta zastanawiał się czy uda mu się sprzedać nerkę, nauczyć się gotować trawę na obiad przez najbliższy miesiąc, wyprowadzić się do kartonu pod mostem, a w najlepszym razie wziąć kredyt.
9. CENY WSZYSTKIEGO DLA KONIA 🪙
Zwykłe gumowe wiaderko na pranie – 20 zł. Wystarczy, że to samo wiaderko jest sprzedawane jako „dla konia” lub „karmidło” i do ceny można dopisać jedno zero więcej.
10. CZAS 🕛
"Tylko mam jedną jazdę". "Tylko na chwilę wpadnę do stajni". I ta chwila ciągnie sie godzinami. 60 minut jazdy - to tak na prawdę 3 godziny. Bo zanim się konia złapie, wyczyści (bo akurat solidnie się wytarzał), osiodła to już mamy godzinke z głowy. Po jeżdzie to samo - kopyta, rozsiodłanie, schowanie sprzętu. A może jeszcze konia wyczyścić na do widzenia (a on po wejściu na padok i tak zrobi sobie panierkę z błota). 😆