28/07/2026
Sport jest jednym z najpiękniejszych zjawisk, jakie stworzył człowiek. Daje emocje, radość i chwile, których nie da się zapomnieć. Niejednokrotnie wywołuje łzy - zarówno u zawodników, jak i kibiców. Czasem są to łzy szczęścia. Dziś niestety opowiadamy o tych drugich.
Na zdjęciu widzicie jedną z ostatnich piłek, których podczas sobotnich finałów Mistrzostw Polski Juniorów bronił Witek Witkowski.
Witek, grający w parze z Maksem Dymczykiem, zaliczył fantastyczny występ. Trzy kolejne mecze wygrane w dwóch setach prowadziły ich prosto do niedzielnego półfinału i walki o wymarzoną strefę medalową. Niestety w ostatniej akcji ostatniego seta, podczas przemieszczania się po piasku, kolano Witka niefortunnie uciekło w bok.
Początkowo uraz nie wyglądał groźnie, a mecz zakończył się zwycięstwem. Fizjoterapeuta, kozetka, testy - wszystko dawało nadzieję, że w niedzielę Witek znów wyjdzie na boisko. Poranek przyniósł jednak więcej niepewności. Po trudnych chwilach podjęliśmy jedyną słuszną decyzję: wycofanie się z dalszej rywalizacji. Sportowe serce podpowiadało jedno, ale rozsądek - zupełnie co innego.
Poniedziałek przyniósł diagnozę, której nawet nie dopuszczaliśmy do myśli: zerwane więzadło krzyżowe przednie (ACL). Dla sportowca, w samym środku sezonu plażowego, takie słowa brzmią jak wyrok. W jednej chwili świat, który jeszcze przed momentem pędził w stronę kolejnych marzeń, zatrzymuje się w miejscu.
Dziś Witek przeszedł operację, która zakończyła się powodzeniem. Przed nim długa droga: miesiące rehabilitacji, cierpliwości i ciężkiej pracy. Każdy, kto zna tego młodego chłopaka, wie jednak, ile wysiłku włożył, by znaleźć się w miejscu, w którym był jeszcze w sobotę. Dlatego wierzymy, że wróci tam ponownie. Silniejszy.
Z całego serca dziękujemy za każde słowo wsparcia, chęć pomocy, ciepłą rozmowę i modlitwę. Trzymajcie za Witka mocno kciuki. My zrobimy wszystko, by wrócił tam, gdzie jest jego miejsce!
„W swoim życiu przegrywałem raz za razem. I właśnie dlatego odniosłem sukces”. - Michael Jordan 👊