28/08/2026
Kiedyś, niesiona przez wiatr, wylądowałam w pracy w banku. Tam, jak ta mrówka
siedziałam, klikałam, obsługiwałam ludzi i nawet się nie zastanawiałam czy lubię moją pracę i czy mój cenny czas chcę właśnie na taką pracę poświęcać (może marnować).
Atmosfera w pracy była taka se, niestety również przez niektóre osoby z teamu, potem dojrzała do formy mobbingu (podobno świadomość ludzi w Polsce z obszaru mobbingu jest słaba i pracownicy często nawet nie wiedzą, że dzieje się w niej dużo nadużyć. Zgadnij, kto z tego korzysta?)
Do tego wszystkiego często żyjemy IN THE BOX i nie przyjdzie nam do głowy myśl, że można inaczej, że można wyjść OUT OF THE BOX.
Ostatnio usłyszałam zdanie znajomego: “Ja sobie nie wyobrażam pracy, w której bym nie siedział minimum 8 godzin”. Jego przekonanie mnie zmroziło. Pomyślałam
sobie: Ufff… dobrze, że ja nie mam takiego przekonania.
Inna znajoma porównała pracę do kołchozu. Znowu mnie zmroziło i znowu poczułam ulgę, że ja tak nie mam, bo nie chciałabym siebie dawać takiej pracy.
I niby szukamy work-life balansu, niby chcemy pracować mniej, nie przepadamy za pracą, marudzimy, narzekamy, czasem sami w pracy sobie robimy piekiełko, z drugiej strony nie wiemy, jak chcemy życie sobie ułożyć, jakie wartości są ważne, nie znamy siebie, nie wiemy co lubimy, jakie mamy mocne strony, jakie mamy wersje siebie do wyboru,więc nas tak ten wiatr niesie…
Nie wiadomo w jakim kierunku...
A może tak wykorzystać prądy powietrzne i dolecieć do gniazda?
Uwielbiam moją pracę. Wiem, że ta służy Wam i mnie również. Cały czas wierzę, że na stare lata będę wysportowana, gibka i bez problemu wejdę do wanny :D Żeby jednak nie stracić do niej serca, dodatkowo zaczęłam masować. To daje mi różnorodność w pracy. Ustalam
grafik sama i dlatego w piątki pracuję tylko do 11:00, aby mieć wydłużony weekend i schodzę z wieczornych zajęć, bo wieczorem wolę posiedzieć w fotelu, poczytać książkę,
pomedytować. Wiem, że wieczorami chcę mniej pracować. Wolę poranne moduły ćwiczeń. Staram się więcej wybierać pracę rano. Jeśli potrzebuję wolnego, nie zapisuję na masażu. Ba, zanim zapiszę na masaż, zawsze zerkam w mój grafik i sprawdzam co dziać się będzie naokoło, aby potem nie biec od jednej rzeczy do drugiem. Mam tutaj pole manewru. Podoba mi się, że sama steruję moim okrętem, bo autonomia i wolność jest dla mnie ważna. Cenię sobie spokój, a ten przecież na macie jest cały czas.
Jestem szczęśliwa, że dojrzałam do tego, aby postawić sobie kilka pytań i kierując się
odpowiedziami, wybrać to, co jest dla mnie odpowiednio karmiące.
Bo szkoda życia.
Fotki: Szwajcaria