05/08/2026
[Projekt Zelene Pleso]
Tą notatkę piszę po fakcie, ale robię to po to by nie zapomnieć. By został ślad.
Fajny wypad w słowackie Tatry udało się zaliczyć. Rezerwację w Chacie pod Zelenym Plesem zrobiłem w lutym, później zmieniałem kilkukrotnie, bez większych problemów.
Stanęło na 4 osobach, nie bardzo nawet miałem ochotę jechać, dużej gimnastyki logistycznej wymagało to od nas, bo młody poszedł pierwszy raz do dziadków na noc (a nawet dwie noce), więc trzeba go było zawieźć i przywieść.
No ale pojechaliśmy, i nawet weszliśmy, kolacja była taka sobie, gotowana bułka z syropem malinowym w środku? Jak zobaczyliśmy miejsce do spania, zrozumiałem, dlaczego zmiana rezerwacji przebiegała tak łatwo. Po prostu spaliśmy w chatce gdzie było 36 materacy poupychanych w różne kąty.
Miejsce położenia schroniska obłędne: idź do końca doliny, dojdziesz do jeziora otoczonego z trzech stron ścianami skały. Dotarłeś na miejsce.
W sobotę przyjemny wypad na Velką Svistovke, i mniej przyjemny na Biele Pleso. Obiad i kolacja też całkiem średnia.
W niedzielę zejście i reszta dnia w samochodzie.
Tatry jednak raz w roku obowiązkowo, dla zdrowotności.
Jedno przemyślenie mnie naszło: jakiś ciężki początek roku miałem w tym roku. Zniknęły nasze sałatki na kolację, więcej żarcia kupuję, mniej czasu na wszystko się nagle zrobiło. Myślałem, że to chwilowe, że to przesilenie noworoczne, jeśli takie istnieje.
Ale jest Sierpień.
I nic.
Zero zmian.
Może to rodzicielstwo uderzyło z rocznym opóźnieniem? Może zmęczenie odkładało się na tyle długo żeby nas dojechać? I ktoś mi powie, że tak już będzie?
Tylko następnych kilka lat?
Przypomniał mi się ostatnio taki stary kawałek Staind - so far away, nie to żebym był jakimś fanem, ale pamiętam jak miałem to na dysku jako jeden z kilkunastu klipów.
Bo Youtuba nie było.
Słuchało się przed snem i bez znajomości tekstu przeżywało emocje. Dziś wiem o czym kawałek ten jest i rozumiem, że tamte emocje były przeżywane zaocznie.
Ale były prawdziwe.
⭕️⭕️⭕️