07/05/2025
Tak jak oznajmiłem podczas X edycji Pięknego Wschodu zakończyłem przygodę z organizowaniem zawodów kolarskich.
Z tą decyzją mierzyłem się od 2023 roku, a zwłaszcza od wypadku na rowerze i drugiej w ciągu roku operacji w pełnej narkozie.
Chciałbym podzielić się z Wami kilkoma zdaniami podsumowania moich ostatnich 19 lat związanych ze startami w zawodach oraz organizowaniem tychże zawodów.
Mój powrót do młodzieńczej pasji rowerowej miał miejsce w 2004 roku i był związany z moja pracą zawodową. To w fabryce czekolady w Żychlinie spotkałem Józka Dominiaka, który namówił mnie na Wyścig po Ziemi Tarnowskiej, a w nim indywidualna jazda na czas pod górę w Pleśnicy. To tam zapadłem na chorobę zwaną kolarstwem.
Pasjonowałem się kolarstwem nie dla samego wyniku, ale dla sprawdzenia się oraz przyjemności jaką daje w miarę szybka jazda rowerem.
W tej pasji dla mnie było cenne to, że w ciągu tych lat spotkałem i nawiązałem znajomości, przyjaźnie z wieloma osobami.
O pierwszej osobie już wspomniałem. Druga to Jan Ferdyn twórca ROAD MARATON oraz kontynuator jego dzieła Wiesiek Legierski. Z organizatorów zawodów wymienię jeszcze Grzegorza Turkiewicza, który prezesuje Komisji Masters, Tadeusza Romaszko z Hrubieszowa czy Henia Huzara z Pięknego Zachodu. Wiele się nauczyłem zwłaszcza przy organizacji PIĘKNEGO WSCHODU od Roberta Janika. Dziękuję mu za prawie wszystkie lekcje jaki mi dawał. Nasza współpraca jak pewnie zauważyliście zakończyła się w 2023 roku. Zbyt wiele zaczęło nas dzielić.
W mojej pamięci pozostaną na zawsze takie osoby jak Artur Kuba, Iza Włosek, Szymon Koziatek, Szczepan Dziewulski, Ania Wrona, Marek Wierzchoń i wielu jeszcze innych. To nie tylko znajomi z tras zawodów ale przyjaciele, którzy zapadli mi głęboko w sercu.
Zapewne będzie mi brak tej atmosfery, tych przeżyć, tych rozterek związanych z organizacją zawodów czy wszystko zrobiłem właściwie czy o czymś nie zapomniałem. Przygotowując co roku zawody miałem jako priorytet, aby dać startującym jak najwyższy poziom bezpieczeństwa, zwłaszcza w wyścigach ze startu wspólnego oraz aby każdy z Was odniósł pozytywne wrażenia z zawodów w Parczewie.
Wiem, że nie zawsze mi się to udawało. Ceniłem Wasze krytyczne i uzasadnione uwagi do mojej pracy. Starałem się wyciągać wnioski z każdej edycji zawodów. Być może moją wadą było to że przejmowałem się napotykanymi trudnościami, że za bardzo starałem się być dokładny w szczegółach organizacyjnych.
To co robiłem dla Was najpierw odnosiłem do samego siebie - innymi słowy stawiałem sie w roli zawodnika i jakie miałbym oczekiwania od organizatora jako startujący.
Byłem jednym z Was.
Pozdrawiam wszystkich Włodek Oberda