28/03/2026
Czasem tak się zdarza, że chcemy gdzieś bardzo być i pomimo tego, że wiemy, że możemy tam jechać, to coś nas długo powstrzymuje. Wtedy potrzebujemy dodatkowej zewnętrznej motywacji, by jednak taki wyjazd zaplanować i ogarnąć. I tak było i tym razem a moim zewnętrznym motywatorem była piątka moich uczniów, którzy sobie wymyślili, że na te warsztaty ze mną pojadą.
Na warsztaty do Mestre Careci chciałam jechać od dawna, by poczuć i zobaczyć jak wyglądają pewne rzeczy u współczesnego źródła capoeira regional. U osoby, która w pewnym momencie swojego capoeirowego życia podjęła decyzję, by poszukiwać i podążać ciut zapomnianą i mało popularną ścieżką capoeira regional, którą kiedyś stworzył i nauczał, Mestre Bimba. U osoby, która dzięki swojej wizji stworzyła swoją akademię capoeira, mocną grupę i piękną społeczność, którą łączy jedna pasja.
Była to też niesamowita okazja, bo pena kobieta, już Mestra Mascarada. którą z 15-ście lat temu z otwartą z podziwu buzią i z oczami pełnymi zachwytu obserwowałam jak gra capoeire, otrzymywała stopień Mestra najwyższy w capoeira.
I było to wyjątkowe przeżycie z paru względów: to były moje pierwsze warsztaty capoeira poza Polską i Brazylią i spotkałam na nich tak wiele znajomych twarzy i tak wiele życzliwych par oczu. Czułam się trochę, jak bym odwiedzała znajomych, których wiele lat nie widziałam. Mogłam też przebywać w akademii capoeira poza Brazylią, w której czuć było, że miejsce to jest pełne historii i Axe.
Mogłam obserwować formature regional, w której brali udział i ci wspaniali gracze i te osoby, dla których było czuć, że sama ta ceremonia to ogromne wyjście poza sferę swojego komfortu i przekroczenie wielu swoich własnych barier w głowie i jednocześnie było czuć ogromne wsparcie wszystkich wkoło dla każdej tej osoby z osobna i dla wszystkich razem.
Mogłam też po raz pierwszy spędzić tak dużo czasu z paroma moimi uczniami obserwować ich i siebie w przeróżnych momentach i przekonać się, że część mojej wizji o zbudowaniu w Pabianicach capoeirowej społeczności się zaczęło realizować.
Dziś czuję wdzięczność do tych 5 młodych ludzi za to, że zmobilizowali swoją trenerkę czyli mnie bym im a przy okazji sobie taki wyjazd zorganizowała. Do ich rodziców za zaufanie, którym mnie darzą i do wszystkich których spotykam na swojej drodze capoeira za to że ciągle kształtują mnie jako człowieka.