24/10/2018
Luźne przemyślenia… jednej jednostki z grupy :)
OCR 2018 – biegi z przeszkodami, czy przeszkody z elementami biegowymi?
Patrząc na Polski rynek biegów OCR na przestrzeni ostatnich lat, obserwujemy duży rozwój i postęp w organizacji biegów i poziomie trudności przeszkód oferowanych przez topowe marki. To już nie są czasy, gdy zasieki, ścianki i równoważnie były dominującym elementem biegów z przeszkodami. Teraz, gdy rynek OCRów robi się „ciasny” dla organizatorów, widać tendencje podążania w kierunku oryginalnych i ciężkich technicznie przeszkód w myśl zasady : „dłużej, ciężej, trudniej, mocniej” tak aby czymś się wykazać i przyciągnąć chcących się sprawdzić.
Tematy jakie rzucają się do przemyśleń przy tym: czy to dobrze, że średnia poziomu trudności przeszkód rośnie szybciej, niż średnia poziomu umiejętności zawodników? Czy to dobrze, że w biegach coraz częściej bieganie jest zepchnięte na dalszy plan i dominują przeszkody? Czy to nadal jest 4fun czy już idziemy tylko w stronę PRO i nawet osoby, które robią to rekreacyjnie będą odnajdywać przyjemność w niemożliwości pokonywania przeszkód na biegach masowych?
Posłużę się takim przykładem i poczyńmy słuszne założenie, że w bieganiu chodzi o to, aby być najszybszym. Weźmy pod lupę fale Elite/Competitors, która w ostatnim czasie zmieniła swój charakter z fali najszybszych ludzi na ludzi w większości walczących tylko o doniesienie kawałka szmaty do mety jako potwierdzenie „PRZEŻYŁEM, klękajcie!” (nie licząc zawodników TURBO PRO, ale to inna kategoria jak dla mnie). Elite ma swoje zasady z założenia sędziowane - każda przeszkoda musi być samodzielnie pokonana, ale często masz nieskończoną ilość prób. Kiedyś po starcie rura przed siebie, a przeszkody jedynie „spowalniały”, bo sprawdzały ogólną zwinność zawodnika, a jak jesteś za mało zwinny to karniak i jazda. Obecnie dochodzi do absurdalnej sytuacji, że nie ma co wypluwać płuc na biegu, bo i tak ¾ tych, co pognali do przodu spotkasz na pierwszej trudnej technicznie przeszkodzie, gdzie będziesz i tak stać w kolejce i stygnął czekając na personalne face2face z kombo przeszkód. Jeszcze tylko chyba Spartan pozostał przy jednej próbie, a w przypadku porażki karniak i dalej strzała. Najgorsze jest to, że coraz więcej ludzi ulega trendowi porzucenia treningów biegowych i skupiają się tylko na przeszkodach. Zaznaczam – cały czas mówimy o biegach z przeszkodami. Czy to ma sens? Później biegi OCR wyglądają jak niedzielny spacer zakończony X przeszkodami przed metą, gdzie wszyscy stoją i się doktoryzują.
Oczywiście jestem zwolennikiem rozwoju dyscypliny i podnoszenia poziomu sportowego zawodników, ale w sposób zdrowy i zrównoważony – najlepsi mogą być jeszcze szybsi i silniejsi, a ci średni mają kogo gonić. Tylko, że przy zbyt szybkim postępie buduje się mała przepaść.
Kontynuując dalej – obserwowałem Mistrzostwa Europy, które wyglądały jak NINJA FACTOR – dużo osób narzekało, że za daleko to zaszło i nie tędy droga. Zgadzam się. Ledwo się skończyły Mistrzostwa Świata – spotkałem głosy zawodników PRO, że …. Było za dużo biegania!!!! WTF? Nadal mówimy o biegach z przeszkodami, czy przeszkodach z przerwą między?🤔
Przejdźmy do osób które biegają OCRy dla zupełnej zabawy, okazjonalnie wręcz. Czy nie jest odstraszający rosnący poziom dla nich w jakimś sensie? Kolejki na przeszkodach, zakładanie „nie dam rady, bo to trudne to idę na karniaka” i tłumy ludzi w strefach barpisków. Można lubić burpeesy, ale bez przesady 😋Rozumiem, że często maja ułatwienia, wyłączone przeszkody, brak sędziowania, ale szkoda, że tak notorycznie także widać oszustów omijających przeszkody, omijających karne rundy. Więc po co startować? Chcesz medal i koszulkę? Oddam Ci swoją. Taniej niż pakiet ;P Bo w bieganiu chyba chodzi o dobrą zabawę i pokonywanie siebie? Brawa dla tych, którzy jednak chcą poczynić postęp i próbują!💪
Mam nadzieję że prowokacyjnie będzie jakaś dyskusja, więc zapraszam do komentowania. Ciekaw jestem zdania ludu, więc śmiało można podlinkować dla większego ogółu.
B.
fot. fotosa.pl